Revert Way
Tłumaczenie w recenzjiPrzetłumaczono z oryginału angielskiego, wersja 1.0
Czytaj oryginał w języku angielskim
115 min read

Islam: przewodnik czytelnika po Koranie, hadisie i wczesnej historii islamu

Przystępne uzupełnienie wydania akademickiego.

Revert Way Research TeamVersion 1.0Czytelnik ogólny — bez wymaganej wiedzy wstępnej

Also available as the Academic Edition — with the full citation apparatus.

Uwaga dotycząca tego wydania

Niniejsze polskie wydanie stanowi tłumaczenie angielskojęzycznego oryginału — "Wydania dla czytelnika" ("Reader's Edition"). Wersją obowiązującą i miarodajną pozostaje wydanie angielskie; w razie jakiejkolwiek rozbieżności w sformułowaniu tekst angielski rozstrzyga.

Wydanie dla czytelnika historyczno-krytycznego przeglądu, napisane z myślą o każdym: muzułmaninie, rewercie (osobie, która przyjęła islam), sceptyku lub po prostu ciekawym. Nic nie zostało usunięte z akademickiego oryginału. Wszystko zostało wyjaśnione.

Wprowadzenie: zaproszenie

Pozwólcie, że powiem, czym jest ta książka, a czym nie jest.

Gdzieś około roku 850 naszej ery — ponad dwa wieki po śmierci Proroka Muhammada — pewien uczony imieniem al-Buchari podróżował po świecie islamu, zbierając relacje o tym, co Prorok powiedział i uczynił. Według tradycji miał zbadać setki tysięcy takich relacji. Odrzucił zdecydowaną większość z nich. Niewielki odsetek, który zachował, stał się jedną z najbardziej wpływowych ksiąg w dziejach ludzkości.

Zatrzymajmy się i zauważmy coś dziwnego w tym zdaniu.

Dwa wieki.

Wyobraźcie sobie, że najwcześniejsze szczegółowe relacje o słowach i czynach Napoleona były spisywane, porządkowane i uwierzytelniane dopiero teraz — za naszego życia — przez uczonych pracujących na podstawie łańcuchów ustnych świadectw. "Mój nauczyciel usłyszał to od swojego nauczyciela, który usłyszał to od swojego dziadka, który usłyszał to od człowieka służącego w Wielkiej Armii…"

Czy zaufalibyście takim relacjom? Niektórym z nich? Żadnej? Jak w ogóle byście to rozstrzygnęli?

To nie jest pytanie wrogie. To jest to pytanie. Zadawali je sami muzułmanie — w żywej pamięci po śmierci Proroka i w każdym kolejnym stuleciu. Cała nauka, jedna z najbardziej wyrafinowanych tradycji krytycznych w przednowoczesnym świecie, została zbudowana przez muzułmańskich uczonych właśnie po to, by na nie odpowiedzieć. A w ciągu ostatnich stu pięćdziesięciu lat współcześni historycy — uzbrojeni w rękopisy, monety, inskrypcje, dokumenty papirusowe i nowe metody analityczne — zadali je ponownie i doszli do zdumiewającej rozmaitości odpowiedzi.

Ta książka przechodzi przez całą tę argumentację. Całą.

Została napisana dla czytelnika, który z góry nic nie wie. Każdy termin techniczny zostanie wyjaśniony w momencie, gdy się pojawi. Każda postać historyczna zostanie przedstawiona. Każdy dowód zostanie wystawiony na światło, byście mogli zobaczyć, czym jest, skąd pochodzi, dlaczego zależy na nim historykom — i, co równie ważne, czego nie może nam powiedzieć.

I została napisana dla każdego rodzaju czytelnika naraz. Jeśli jesteście muzułmanami, nic tutaj nie każe wam porzucić wiary; to książka o tym, co historia może, a czego nie może ustalić, i jest w tej różnicy skrupulatnie precyzyjna. Jeśli jesteście nowym rewertem próbującym zrozumieć, skąd naprawdę biorą się zasady waszej religii, ta książka jest mapą. Jeśli jesteście ateistą, chrześcijaninem lub po prostu ciekawi, nie potrzebujecie żadnej wiary, by podążać za dowodami.

Ta książka nie powie wam, do jakiego wniosku dojść. Pokaże wam dowody, pokaże, gdzie uczeni się zgadzają, pokaże, gdzie się spierają, i pozostawi werdykt wam.

Jedna zasada rządząca wszystkim

Oryginalny akademicki przegląd, na którym opiera się ta książka, został sprawdzony — celowo, w duchu kontradyktoryjnym — przez trzech wrogo nastawionych czytelników: tradycyjnego uczonego muzułmańskiego, koranistę (poznamy koranistów bliżej w rozdziale 1) i świeckiego historyka. Chodziło o to, by żadne ślepe punkty pojedynczej perspektywy nie przetrwały bez wyzwania. Ta struktura została tu zachowana, a pod koniec książki (rozdział 18) zobaczycie, jak cała trójka krytyków atakuje argumenty samej książki — i zobaczycie, które ataki trafiają w cel.

Ale najgłębsza dyscyplina tej książki jest prostsza. To zestaw etykiet.

Każde twierdzenie, które przeczytacie, mieści się w jednej z poniższych kategorii, a najczęstszym błędem w popularnym piśmiennictwie na ten temat — po każdej stronie — jest zamazywanie granic między tymi kategoriami:

Etykiety dowodowe stosowane w całej książce

Fakt ustalony. Coś poparte fizycznym, datowalnym dowodem. Rzeczywisty rękopis, który można datować metodą węgla C14. Inskrypcja wykuta w kamieniu. Moneta z rokiem bicia. Papirusowy pokwitowanie podatkowe. Można to trzymać w ręku. Można to sfotografować. Nie zależy to od niczyjej pamięci ani uczciwości.

Konsensus naukowy. Coś, co do czego zgadza się współczesna dziedzina akademicka, niezależnie od osobistej religii danego uczonego lub jej braku.

Opinia większościowa / opinia mniejszościowa. Pogląd dominujący albo istotny pogląd odmienny — czy to wewnątrz tradycji religijnej, czy wewnątrz współczesnej nauki. (Zawsze powiemy, który to który.)

Sporne. Aktywnie sporne między specjalistami, bez rozstrzygnięcia w zasięgu wzroku.

Twierdzenie teologiczne. Twierdzenie opierające się na wierze — na tym, co Bóg zamierzył, co jest duchowo prawdziwe. Historia nie może tego udowodnić ani obalić. Żaden archeolog nigdy nie wykopie na to odpowiedzi. Ta książka traktuje takie twierdzenia z szacunkiem i nigdy nie udaje, że są ustaleniami historycznymi.

Interpretacja prawna. Wniosek, do którego doszli prawnicy za pomocą rozumowania prawniczego — coś znowu innego niż historia i teologia.

Zwyczaj. Praktyka dodana później przez wspólnoty.

Spekulacja. Twierdzenie wykraczające poza dowody.

Trzymajcie te etykiety w kieszeni. Będziecie ich używać na każdej stronie. Gdy ktoś powie wam "tekst Koranu ustabilizował się bardzo wcześnie", to twierdzenie należy do zupełnie innego wszechświata niż "Prorok zamierzył, by jego wypowiedzi były wiążącym prawem na zawsze". Pierwsze można sprawdzić na fizycznym pergaminie. Drugie jest kwestią wiary i interpretacji. Oba mogą być ważne. Nie są ważne w ten sam sposób.

Chodźcie więc ze mną. Zbadajmy razem dowody.


Nota redakcyjna

Revert Way publikuje tę pracę w dwóch wydaniach. To jest Wydanie dla czytelnika — te same dowody, te same argumenty i te same wnioski co towarzyszące mu Wydanie akademickie, wyrażone na nowo prostym językiem, z każdym terminem technicznym i postacią historyczną wprowadzonymi przy pierwszym użyciu. Nic nie zostało usunięte i żaden dowód nie został złagodzony; różnica między oboma wydaniami dotyczy rejestru języka, nie treści. Czytelnicy, którzy chcą pełnego aparatu przypisów — precyzyjnych numerów stron, terminologii technicznej, formalnych odwołań akademickich — powinni sięgnąć po Wydanie akademickie, do którego link znajduje się powyżej. Czytelnicy, którzy chcą tego samego materiału bez tego aparatu, powinni zostać tutaj.

Rozdział 1 — O co właściwie się spieramy?

Słowo, które trzeba poznać najpierw: hadis

Zacznijmy od samego słowa.

W zwykłej arabszczyźnie hadis znaczy po prostu "mowa", "relacja", "coś powiedziane", "nowina", "opowieść". Zapamiętajcie to — będzie miało ogromne znaczenie później, w rozdziale 5D, gdy przyjrzymy się temu, jak samego tego słowa używa Koran.

Hadis

W islamskim słownictwie religijnym hadis nabrał znaczenia specyficznego: relacji o tym, co Prorok Muhammad powiedział, uczynił lub czemu milcząco przyzwolił. "Prorok powiedział…" "Prorok zwykł…" "Pewien człowiek uczynił to a to w obecności Proroka, a on się temu nie sprzeciwił…"

Każda z tych relacji składa się z dwóch części, a obie części mają nazwy techniczne, które będziecie spotykać przez całą tę książkę:

Isnad

Łańcuch przekazu. Lista imion na początku relacji: "A powiedział mi, że usłyszał to od B, który usłyszał to od C, który usłyszał, jak Prorok mówi…" Można to traktować jako rodowód relacji, jej łańcuch pochodzenia.

Matn

Rzeczywista treść relacji hadisowej — to, co Prorok miał powiedzieć lub uczynić, w odróżnieniu od isnadu, który tę treść przekazuje.

Uczeni muzułmańscy zbudują z czasem całą naukę krytyczną wokół badania obu tych części. Czy każde ogniwo łańcucha było prawdziwą osobą? Czy każde z nich rzeczywiście spotkało kolejne? Czy każde było uczciwe? Czy miało dobrą pamięć? I czy sama treść ma sens — czy nie przeczy Koranowi lub lepiej poświadczonym relacjom?

Zbiory

W ciągu pierwszych trzech wieków islamu relacje te zebrano w wielkie pisane zbiory. I tu historia od razu robi się ciekawsza, bo każdy z głównych odłamów islamu skończył z własnym kanonem.

Islam sunnicki — dziś zdecydowanie największy odłam — czci to, co stało się znane jako "sześć ksiąg". Ich kompilatorzy, wraz z datami śmierci, to: al-Buchari (zm. 256 AH / 870 n.e.), Muslim (zm. 261/875), Abu Dawud (zm. 275/889), al-Tirmidhi (zm. 279/892), al-Nasa'i (zm. 303/915) oraz Ibn Majah (zm. 273/887).

(Słowo o tych podwójnych datach, bo będziecie je widzieć na każdej stronie. Muzułmanie liczą lata od migracji Proroka — hidżry — z Mekki do miasta Medyny w 622 roku n.e. Zatem "256/870" oznacza rok 256 kalendarza muzułmańskiego, który odpowiada rokowi 870 n.e. Ta książka zawsze podaje obie daty.)

Szyizm dwunastoimamski — największy odłam szyicki, który głosi, że przywództwo po Proroku prawowicie należało do jego rodu przez kuzyna i zięcia Alego — ma własne "cztery księgi": zbiór al-Kulayniego (zm. 329/941), zbiór Ibn Babawayha (zm. 381/991) i dwa zbiory al-Tusiego (zm. 460/1067).

Islam ibadycki — mały i bardzo stary odłam, dziś obecny głównie w Omanie i w niektórych rejonach Afryki Północnej, który poznamy bliżej w rozdziale 10 — posiada Musnad przypisywany al-Rabi ibn Habibowi, który dotarł do zachowanej dziś postaci za sprawą uczonego imieniem al-Warijlani (zm. 570/1174).

Spójrzcie teraz jeszcze raz na te daty i pozwólcie, by dotarł do was pierwszy prosty fakt tej książki. To fakt, którego nikt po żadnej stronie nie kwestionuje, bo jest ustalony przez własne zapisy tych ksiąg dotyczące ich kompilacji i przekazu:

Każdy z tych zbiorów, w postaci, w jakiej przetrwał do dziś, powstał między jednym a pięcioma wiekami po śmierci Proroka.

Prorok zmarł w 632 roku n.e. Al-Buchari zmarł w 870. Al-Tusi zmarł w 1067. Al-Warijlani zmarł w 1174.

Ta luka — i to, co się w niej wydarzyło — jest tematem całej tej książki.

Ten spór jest starszy, niż myślicie

Można by przypuszczać, że kwestionowanie hadisu to nowoczesny zwyczaj — coś, co przyszło wraz z zachodnimi uniwersytetami i sceptycznymi profesorami. Nic bardziej mylnego. To nasz drugi prosty fakt.

Jednym z najbardziej wpływowych umysłów prawniczych w historii islamu był Muhammad ibn Idris al-Shafi'i (zm. 204/820). Żyjąc niemal dwa wieki po Proroku, opracował on teorię prawa islamskiego, która ukształtuje myśl sunnicką na następne tysiąc lat — poznamy go ponownie w rozdziale 4A. Al-Shafi'i napisał fundamentalną księgę zatytułowaną al-Risala, "Traktat".

I w niej argumentuje — obszernie i z pewnym zapałem — przeciwko przeciwnikom żyjącym mu współcześnie, którzy uznawali autorytet samego Koranu (Schacht, 1950, s. 10–11).

Przeczytajcie to jeszcze raz. Ponad 1200 lat temu, w samym klasycznym świecie islamskim, byli muzułmanie mówiący: Koran wystarczy; te relacje nie są wiążące. Al-Shafi'i uważał, że bardzo się mylą, i napisał, by ich obalić. Ale traktował ich na tyle poważnie, by w ogóle napisać.

Współczesny ruch, który wskrzesił to stanowisko, nazywa się zwykle koranizmem, a jego zwolenników koranistami: muzułmanami, którzy uważają, że sam Koran powinien być źródłem prawa religijnego, a hadis — jakąkolwiek wartość historyczną by nie miał — nie powinien być traktowany jako wiążący.

Współczesny ruch ma własną historię i warto znać nazwiska. Zaczyna się on, według większości relacji, od egipskiego lekarza imieniem Muhammad Tawfiq Sidqi, który w 1906 roku opublikował prowokacyjny artykuł w reformistycznym kairskim czasopiśmie al-Manar. W Pakistanie Ghulam Ahmed Perwez zbudował ruch Tolu-e-Islam ("Świt islamu") wokół reformy skupionej na Koranie. W Stanach Zjednoczonych egipsko-amerykański biochemik Rashad Khalifa założył "Submitters" (Poddających się), wspólnotę odrzucającą hadis w całości. W Malezji intelektualista Kassim Ahmad napisał książkę przeciwko autorytetowi hadisu, za co został formalnie potępiony.

Dlaczego ten dawny spór z taką siłą odżył w dwudziestym wieku? Uczeni badający ten ruch (D. Brown, 1996; Musa, 2008) wskazują na coś prostego i głębokiego: masową alfabetyzację i bezpośredni dostęp do tekstu. Przez większość historii islamu zwykli wierzący stykali się z pismem świętym za pośrednictwem uczonych. We współczesnym świecie każdy może kupić przekład, otworzyć go i zapytać: gdzie właściwie jest to napisane? Ruch koranistyczny jest tym, jak wygląda to pytanie, gdy staje się wspólnotą.

Trzy rodzaje twierdzeń — nigdy do mieszania

Jeszcze jedno narzędzie, zanim zaczniemy właściwe dochodzenie. Przez całą tę książkę trzy typy twierdzeń są rygorystycznie od siebie oddzielane:

1. Twierdzenia historyczno-krytyczne. Kiedy i jak ten tekst powstał? Można je testować — analizą językową, rękopisami, dowodami fizycznymi. Tu jurysdykcję mają filologia i archeologia.

2. Twierdzenia teologiczne. Co Bóg, albo Prorok, zamierzył jako wiążące? Żadne wykopalisko, żaden rękopis, żadne laboratorium nie odpowie na to. Należy to do wiary i interpretacji.

3. Twierdzenia prawno-praktyczne. Jakie zasady wynikają z tego dla tego, jak muzułmanin powinien faktycznie żyć? Zależą od obu powyższych — plus trzeciego składnika, metody juryzstycznej: narzędzi rozumowania, którymi posługują się prawnicy.

Mieszanie tych trzech to najczęstszy błąd we wszystkim, co pisze się na ten temat — zarówno w piśmiennictwie apologetycznym (broniącym tradycji), jak i polemicznym (atakującym ją). Historyk, który "obala" twierdzenie teologiczne, nie zrozumiał własnego zadania. Wierzący, który przedstawia przekonanie teologiczne jako ustalenie historyczne, popełnia lustrzany błąd.

Ta książka nie popełni żadnego z tych błędów. Gdy będziemy przechodzić z jednego terytorium na drugie, powiem wam o tym.

A teraz — do dowodów.

Rozdział 2 — Milczący świadkowie: islam przed księgami hadisu

Problem, powiedziany szczerze

Zagadkę leżącą w sercu tego rozdziału można ująć w dwóch zdaniach.

Prorok Muhammad zmarł w 632 roku n.e. Wielkie kanoniczne zbiory hadisów zostały skompilowane mniej więcej między rokiem 850 a 915 n.e.

To luka licząca ponad dwieście lat.

Jak faktycznie wyglądał islam w tej luce? Jak ludzie się modlili? W co wierzyli? Jakich zasad przestrzegali? I — wieczne pytanie historyka — skąd to wiemy?

Historycy nie polegają na jednym typie dowodów. Wyobraźcie sobie próbę odtworzenia starożytnej cywilizacji. Możecie znaleźć dokument rządowy. List. Monetę. Ruinę budynku. Opowieść spisaną wieki później przez potomków tej samej cywilizacji.

Czy zaufalibyście im wszystkim jednakowo?

Oczywiście, że nie. I ten sam problem istnieje — dotkliwie — dla wczesnego islamu. Mamy trzy strumienie dowodów i są one dalekie od równych sobie:

Strumień pierwszy: wewnętrzna narracja muzułmańska. Sira — biografie Proroka. Achbar — relacje historyczne. I sam hadis. Ten strumień jest bogaty, szczegółowy, żywy. Jest też, co do słowa, materiałem skompilowanym pokolenia po wydarzeniach, które opisuje, i cierpi dokładnie na te same problemy łańcucha przekazu, co prawny hadis, który badamy. Używanie go bezkrytycznie byłoby błędnym kołem.

Strumień drugi: obcy. Chrześcijanie, Żydzi, zoroastrianie i inni, którzy przeżyli arabskie podboje i o nich pisali. Ich wielka zaleta: są rzeczywiście współcześni — niektórzy pisali w ciągu dwóch lat od śmierci Proroka. Ich wielka słabość: są nieliczni, często zdezorientowani i niemal całkowicie niezainteresowani pytaniami, które nas obchodzą. Bizantyjski mnich obserwujący armie wyłaniające się z Arabii chciał wiedzieć o polityce i proroctwach, nie o tym, jak przybysze się modlili.

Strumień trzeci: rzeczy. Monety. Inskrypcje kute w kamieniu. Dokumenty papirusowe. Ruiny budynków. To jest złoto historyka, bo rzeczy można fizycznie datować, a rzeczy nie kłamią o własnym istnieniu. Ich słabość jest lustrzanym odbiciem ich siły: moneta może wam powiedzieć, co rząd chciał wybić na swoich pieniądzach; nie może wam powiedzieć, w co wierzył teolog ani jak rozumował prawnik.

Przejdźmy teraz przez oś czasu, okres po okresie, i zobaczmy, co faktycznie daje każdy strumień. To najdłuższy rozdział w tej książce, i to celowo — wszystko, co następuje, od niego zależy.

Życie Proroka (610–632 n.e.)

Zacznijmy od faktu, który zaskakuje niemal każdego, gdy słyszy go po raz pierwszy.

Jedynym tekstem, który przetrwał z życia samego Proroka, jest sam Koran.

Żadna biografia Muhammada nie została napisana za jego życia. Żaden współczesny dziennik, żaden list go opisujący, żaden dokument administracyjny wymieniający jego imię nie przetrwał z tych dwudziestu dwóch lat jego misji. O samym człowieku, w jego własnym czasie, mamy objawienie, które przekazał — i nic więcej.

A co z obcymi? Wyobraźcie sobie życie w Cesarstwie Bizantyjskim około roku 634. Z Arabii zaczynają napływać wieści: nowy ruch religijny, armie w marszu, prorok. Nie wiecie o tych ludziach niemal nic. Pewien chrześcijański pisarz zapisuje to, co usłyszał, po grecku, w tekście antyżydowskiej polemiki. Dziś nazywamy ten dokument Doctrina Jacobi — "Nauka Jakuba" — i został napisany około 634 roku n.e., zaledwie dwa lata po śmierci Proroka. To najwcześniejsza znana zewnętrzna wzmianka o islamie.

Pokolenie później, w latach 60. VII wieku, ormiańska kronika przypisywana biskupowi imieniem Sebeos daje kolejną wczesną relację z zewnątrz.

Obie są krótkie. Obie są w niektórych miejscach niejasne. I obie interesują się głównie polityką oraz roszczeniami proroctwa — nie rytuałem (Hoyland, 1997, s. 55–61, 124–130). Potwierdzają, że działo się coś ogromnego. Nie mówią nam niemal nic o tym, jak to wyglądało od wewnątrz.

Dokument, który może sięgać do samego Proroka

Jest jednak jeden wewnętrzny dokument, który zasługuje na szczególną uwagę — bo nawet uczeni krytyczni wobec źródeł, ci zawodowo podejrzliwi, oceniają go jako niezwykle wczesny.

Gdy Prorok przybył do miasta Medyny w 622 roku, zastał tam skłócone miasto zwaśnionych plemion arabskich i dawno osiadłych klanów żydowskich. Sporządzono jakieś porozumienie organizujące stosunki między nimi wszystkimi — wzajemną obronę, rozstrzyganie sporów, kwestię przynależności do nowej wspólnoty. To porozumienie znane jest dziś jako Konstytucja Medyny (lub Karta Medyny).

Nie mamy oryginalnego pergaminu. Tekst przetrwał osadzony w znacznie późniejszej biografii — sirze Ibn Ishaqa, zachowanej przez jego redaktora Ibn Hishama. Dlaczego więc jakikolwiek sceptyczny historyk miałby jej zaufać?

Z powodu jej arabszczyzny.

Konstytucja spisana jest w archaicznym, zawiłym, prawniczym rejestrze języka — uderzająco odmiennym od gładkiej narracyjnej prozy, która ją otacza w biografii. Czyta się ją jak autentyczny stary dokument prawny, który późniejszy autor przepisał, a nie jak coś, co sam skomponował. Wielki niemiecki uczony Julius Wellhausen argumentował to na podstawach językowych; brytyjski arabista R.B. Serjeant przedstawił później tę tezę szczegółowo (Serjeant, 1978; argument omówiony dalej w Anthony, 2020, s. 72–80).

Jeśli ta ocena się utrzyma — a zauważcie to "jeśli" — to mamy do czynienia z rzadką i cenną rzeczą: materiałem tekstowym prawdopodobnie sięgającym życia samego Proroka, drogą całkowicie niezależną od późniejszej machinerii przekazu hadisowego.

Dwa uczciwe zastrzeżenia, dokładnie takie, jakich wymagają dowody. Po pierwsze, Konstytucja dokumentuje politykę międzywspólnotową — pakty między plemionami — znacznie bardziej niż rytuał czy kult. Po drugie, jej dokładna historia tekstowa wciąż jest przedmiotem sporu wśród specjalistów. Zaklasyfikujmy to jako: prawdopodobnie autentycznie wczesne; sporne w szczegółach.

Okres Kalifów Sprawiedliwych, raszidunów (632–661 n.e.)

Prorok zmarł w 632 roku. Przywództwo przeszło na serię czterech następców — po arabsku khalifa, skąd wzięło się polskie słowo kalif. Tradycja sunnicka nazywa tę pierwszą czwórkę raszidunami, "prawowiernie prowadzonymi": Abu Bakr, Umar, Uthman i Ali. W ciągu ich trzydziestu lat doszło do gwałtownych podbojów, które poniosły arabskie armie do Syrii, Iraku, Egiptu i Iranu — oraz, według tradycji muzułmańskiej, do zebrania Koranu w jeden standardowy tekst.

Ta tradycyjna relacja przebiega mniej więcej tak: po tym, jak śmierci na polu bitwy przerzedziły szeregi tych, którzy znali objawienie na pamięć, pierwszy kalif Abu Bakr nakazał zebrać rozproszone objawienie; później trzeci kalif Uthman, zaniepokojony regionalnymi różnicami w recytacji, kazał przygotować standardowe wydanie i wysłać jego kopie do głównych miast.

Ile z tej opowieści może zweryfikować historyk? Uważajcie tu — sama relacja jest zachowana w hadisie i późniejszych historiach, co oznacza, że ma dokładnie te same problemy przekazu, które badamy. Większość specjalistów, w tym dość krytycznych, uznaje jej ogólny zarys za wiarygodny (Anthony, 2020). Bardziej sceptyczna mniejszość kwestionuje szczegóły (Shoemaker, 2022 — poznamy go bliżej w rozdziale 13).

Ale teraz zaczynają przemawiać dowody fizyczne. I to, co mówią, jest niezwykłe.

Rękopis ukryty pod rękopisem

W 1972 roku robotnicy remontowali Wielki Meczet w Sanie, w Jemenie — jeden z najstarszych meczetów świata. W przestrzeni między dachem a sufitem znaleźli masę starego pergaminu: ukrytą skrytkę dawnych rękopisów Koranu, najwyraźniej odłożonych tam wieki temu, gdy się zużyły.

Jeden z tych rękopisów okazał się czymś nadzwyczajnym: palimpsestem.

Palimpsest to zrecyklingowany rękopis. Pergamin — wyprawiona skóra zwierzęca — był drogi, więc skrybowie czasem zmywali lub zeskrobywali stary tekst z karty i pisali nowy na wierzchu. Ale stary atrament pozostawia widmowe ślady w skórze, a nowoczesne techniki obrazowania mogą odzyskać zatarty warstwę.

Dolny, zatarty tekst palimpsestu z Sany jest jednym z najstarszych istniejących świadków Koranu. I oto ustalenie, które ma znaczenie: choć zatarty tekst zawiera warianty odczytów — różnice w brzmieniu w stosunku do standardowego wydania — jest to rozpoznawalnie ten sam Koran (Sadeghi i Bergmann, 2010; Sadeghi i Goudarzi, 2012). Nie inna księga. Nie radykalnie odmienne pismo. Ten sam tekst, z wariacjami takiego rodzaju, jakich historycy tekstu spodziewają się w każdej wczesnej tradycji rękopiśmiennej.

Budynek, który świadczy

Przenieśmy się teraz do Jerozolimy i stańmy przed jednym z najsłynniejszych budynków świata.

Kopuła na Skale to złotokopułowa, niebiesko kaflowana ośmioboczna świątynia wieńcząca Wzgórze Świątynne — wyniesioną platformę świętą dla Żydów jako miejsce starożytnej Świątyni, a dla muzułmanów jako Szlachetne Sanktuarium. To nie jest meczet; to świątynia, zbudowana nad skałą, z której, według tradycji islamskiej, Prorok wstąpił podczas swojej nocnej podróży.

Kto ją zbudował i kiedy? Umajjadzki kalif imieniem Abd al-Malik — zapamiętajcie to imię; zaraz pojawi się ponownie — ukończył ją w roku 72 AH / 692 n.e. To czyni ją najstarszym zachowanym wielkim zabytkiem architektury islamskiej na świecie.

Dlaczego historyka tekstów miałby obchodzić budynek?

Z powodu tego, co jest na nim napisane.

Wokół wnętrza świątyni, w złotej mozaice na zielonym tle, biegnie długi pas arabskich inskrypcji — około 240 metrów. A te inskrypcje cytują Koran. Ponieważ budynek jest datowany — datowany przez własną inskrypcję fundacyjną, co do roku — te mozaiki są najwcześniejszymi fizycznie datowanymi cytatami z Koranu w istnieniu.

Pomyślcie, co to znaczy. Możecie dziś stanąć w Jerozolimie i przeczytać tekst koraniczny, który został ułożony w mozaice zaledwie sześćdziesiąt lat po śmierci Proroka — za życia ludzi, którzy mogli spotkać go jako dzieci.

Co dowodzą te inskrypcje? Że Koran istniał, publicznie i oficjalnie, w rozpoznawalnej formie, w ciągu jednego długiego życia po śmierci Proroka — głoszony na najbardziej prestiżowym budynku, jaki nowe imperium mogło wznieść.

Czego nie dowodzą? Całkowitej stabilności tekstowej. Uczona Estelle Whelan, która dokładnie badała te inskrypcje, zauważyła, że wykazują one drobne warianty brzmienia w stosunku do późniejszego tekstu kanonicznego — niewielkie rozbieżności, takiego rodzaju, jakie sugerują, że pewne dostrajanie tekstu wciąż trwało nawet po tradycyjnej dacie standaryzacji Uthmana (Whelan, 1998). Ogólny obraz to stabilność; drobny szczegół pokazuje tekst wciąż się ustalający.

Argument z błędów ortograficznych

Jest trzeci, dziwniejszy świadek wczesnej historii Koranu, i pochodzi nie z żadnego pojedynczego rękopisu, ale ze wszystkich naraz.

Holenderski lingwista Marijn van Putten zauważył coś w najwcześniejszych rękopisach Koranu: ich ortografię. Wczesna arabska ortografia nie była ustandaryzowana, a tekst koraniczny zawiera liczne idiosynkratyczne zapisy — słowo zapisane tu w jeden dziwaczny sposób, gdzie indziej w inny.

To, co odkrył, było następujące: te osobliwości są identyczne w każdej regionalnej tradycji rękopiśmiennej. Kopia sporządzona w Syrii, kopia sporządzona w Iraku, kopia sporządzona w Egipcie — wszystkie odtwarzają te same osobliwe zapisy, w tych samych słowach, w tych samych miejscach.

Osobliwości ortograficzne nie rozprzestrzeniają się w ten sposób przez przypadek. Niezależni skrybowie piszący z pamięci lub dyktanda wytworzyliby każdy swoje własne osobliwości. Jedynym dobrym wyjaśnieniem wspólnych osobliwości jest wspólne pochodzenie: każda zachowana kopia Koranu wywodzi się z jednego jedynego pisemnego egzemplarza wzorcowego (van Putten, 2022).

To potężny argument, i zauważcie, jakiego jest rodzaju: czysto lingwistyczny, niezależny od fizycznego datowania rękopisów, niezależny od własnej relacji tradycji muzułmańskiej — a mimo to prowadzi do tego samego wniosku. Tekst był ujednolicony, na piśmie, bardzo wcześnie.

A co z administracją państwową?

Późniejsze historie opisują, jak drugi kalif Umar ustanowił diwan — rejestr do wypłacania żołdu żołnierzom i członkom wspólnoty. To rodzaj instytucji, jakiej potrzebowałoby rozwijające się państwo podboju. Żaden rzeczywisty dokument diwanu nie przetrwał z okresu samego Umara, więc nie możemy tego zweryfikować bezpośrednio; ale ten opis jest zgodny z najwcześniejszymi zachowanymi papirusami arabskimi — które należą do następnego okresu, do którego teraz przechodzimy.

Okres umajjadzki (661–750 n.e.)

W 661 roku, po wojnie domowej (znacznie więcej o tym w rozdziale 10), władzę przejęli Umajjadzi — pierwsza dynastia islamu, rządząca z Damaszku przez niemal stulecie.

Ten okres jest sceną dla jednej z najbardziej doniosłych teorii we współczesnych badaniach nad prawem islamskim. Jej autorem był Joseph Schacht (1902–1969), urodzony w Niemczech uczony, który zakończył karierę na Uniwersytecie Columbia, a którego książka z 1950 roku The Origins of Muhammadan Jurisprudence przekształciła całą dziedzinę. Teza Schachta, w skrócie: regionalne szkoły prawne wczesnego islamu — w Kufie w Iraku, w Medynie w Arabii — najpierw rozwinęły swoje prawo poprzez własne dyskrecjonalne rozumowanie sędziów, zwane ra'y ("opinią"), a dopiero później zakotwiczyły to prawo, retrospektywnie, w hadisie przypisywanym Prorokowi. Najpierw prawo; rodowód prorocki potem.

Czy ma rację? Zatrzymajmy to pytanie; rozdział 13 przedstawia pełną bitwę na ten temat. Tu istotne jest to, że okres umajjadzki jest miejscem, w którym żyje jego teoria — i że cztery strumienie dowodów fizycznych bezpośrednio dotyczą tego, jak faktycznie wyglądały religia i rząd w tym stuleciu.

Świadek pierwszy: pokwitowania podatkowe

Dlaczego u licha historycy mieliby ekscytować się pokwitowaniami podatkowymi?

Z powodu tego, czym jest pokwitowanie podatkowe: datowanym, przyziemnym, niemożliwym do sfałszowania z perspektywy czasu elementem zwykłej administracji. Nikt nie fałszuje pokwitowania za kilka owiec, by oszukać historyków trzynaście wieków później.

Papirus — papier starożytnego świata, wyrabiany z egipskiej trzciny — pięknie przetrwał w suchym klimacie Egiptu. A administracyjne papirusy arabskie przetrwały już z roku 22 AH / 643 n.e. — zaledwie dekadę po śmierci Proroka. (Podstawowy korpus zebrał austriacki papirolog Adolf Grohmann; liczba zachowanych dokumentów gwałtownie rośnie od lat 710., za czasów energicznego gubernatora Egiptu imieniem Qurra ibn Sharik, którego korespondencja urzędowa zachowała się w dużych ilościach.)

Czym są te dokumenty? Pokwitowaniami podatkowymi. Zleceniami rekwizycji. Oficjalnymi listami. Papierkową robotą funkcjonującego państwa.

Co dowodzą? Że islamskie państwo z działającą administracją fiskalną istniało zdumiewająco wcześnie.

A czego nam nie mówią? Niemal niczego o kulcie. Papirusy są, jak to ujmuje sucho akademicki przegląd, "niemal całkowicie milczące co do szczegółów rytualnych". Potwierdzają istnienie państwa islamskiego — nie jego liturgię.

Świadek drugi: pieniądze

Monety to marzenie historyka: masowo produkowane, oficjalnie sankcjonowane, trudne do całkowitego zniszczenia, i bardzo często datowane.

Najwcześniejsze monety bite pod rządami muzułmańskimi (lata 60.–90. VII wieku) są dziwnymi obiektami dla współczesnego oka. W większości zachowały starą imperialną ikonografię — portret bizantyjskiego cesarza, ołtarz ognia zoroastryjskiej Persji — z krótkimi arabskimi lub islamskimi frazami wciśniętymi gdzieś obok. Nowe zarządzanie, stary branding.

Potem przychodzi punkt zwrotny, który możemy datować co do dokładnego roku.

W roku 77 AH / 696–697 n.e. kalif Abd al-Malik — ten sam władca, który właśnie ukończył Kopułę na Skale — zreformował monetę imperium od podstaw. Usunięto wszystkie wizerunki. Żadnego cesarza, żadnego ołtarza ognia, żadnych obrazów w ogóle. Na ich miejsce nic prócz pisma: szahada — islamskie wyznanie wiary, "Nie ma boga prócz Boga; Muhammad jest posłańcem Boga" — wraz z krótkimi frazami koranicznymi (pokrywającymi się z brzmieniem Koranu 112:1–4 i 9:33).

Zatrzymajmy się nad tym, czym jest ten przedmiot. Moneta przechodzi przez każdą rękę w imperium. Cokolwiek jest na niej wybite, jest z definicji oficjalne, publiczne i ustandaryzowane.

Zreformowana moneta Abd al-Malika jest więc najwyraźniejszym dowodem numizmatycznym — numizmatyka to nauka o monetach — na to, że konkretny, rozpoznawalny, tekstowo stabilny rdzeń wyznania islamskiego był oficjalny i publiczny do końca pierwszego stulecia islamu. I jest to dowód całkowicie niezależny od jakiegokolwiek przekazu hadisowego (Hoyland, 1997; Anthony, 2020).

Zatrzymajmy się nad tym na chwilę. Sześćdziesiąt pięć lat po śmierci Proroka, zanim powstał jakikolwiek kanoniczny zbiór hadisów, słowa "Nie ma boga prócz Boga; Muhammad jest posłańcem Boga" brzęczały w kieszeni każdego kupca od Kordoby po Samarkandę. Cokolwiek innego pozostaje niepewne co do pierwszego stulecia — a wiele pozostaje — wyznanie nie zostało zaimprowizowane później. Było już na pieniądzach.

Świadek trzeci: budynki i to, w którą stronę są zwrócone

Muzułmanie modlą się w stronę Mekki. Kierunek modlitwy nazywa się kibla, a w meczecie oznacza go wnęka w ścianie zwana mihrab; ambona kaznodziei obok niej to minbar.

Najwcześniejsze meczety zborowe — w Kufie i Wasit w Iraku, w Fustacie w Egipcie (mieście garnizonowym, które stało się starym Kairem), oraz wielkie zabytki Damaszku i Jerozolimy — pokazują już to podstawowe wyposażenie modlitwy zbiorowej: mihrab, minbar, ścianę kibli. Zinstytucjonalizowana, architektoniczna, zbiorowa modlitwa w stronę Mekki, z okresu umajjadzkiego.

A teraz uczciwa zmarszczka — i zobaczcie, jak działają etykiety dowodowe.

Specjalistyczne studia nad orientacją wczesnych meczetów (przeglądane w pracach historyka nauki islamskiej Davida Kinga oraz historyczki sztuki Sheili Blair) pokazują, że wczesne meczety często celowały w stronę Mekki mierzalnie niedokładnie — z zauważalnym odchyleniem kątowym. Co to znaczy? To dokładnie to, czego można by się spodziewać w okresie, gdy praktyczna astronomia wyznaczania kierunku na tysiące kilometrów wciąż była opracowywana. Rozwijająca się kompetencja, nie natychmiastowa doskonałość.

Niektórzy marginalni pisarze rewizjonistyczni chwycili się tej niedokładności, by twierdzić, że wcześni muzułmanie w rzeczywistości modlili się w stronę zupełnie innego świętego miasta. Powinniście wiedzieć, że takie twierdzenie istnieje — i powinniście znać jego status: jest odrzucane przez główny nurt konsensusu historyczno-architektonicznego. To nie jest żywa debata naukowa i nie powinno być za taką brane.

Świadek czwarty: materiał biograficzny, który może być wczesny

Jeszcze jeden strumień, tym razem tekstowy — i wprowadza on metodę, którą spotkacie jeszcze wielokrotnie.

Urwa ibn al-Zubayr (zm. 94/713) był bratankiem żony Proroka Aiszy i jedną z pierwszych osób znanych z zebrania relacji o życiu Proroka. Jego materiał był przekazywany dalej przez uczonego imieniem al-Zuhri (zm. 124/742).

Czy możemy odzyskać to, czego rzeczywiście nauczał Urwa, spod póltora wieku ponownych opowiadań? Grupa współczesnych uczonych wierzy, że częściowo możemy, stosując technikę zwaną analizą isnad-cum-matn — łacińsko-arabskim żargonem na prostą ideę: wziąć wszystkie zachowane wersje jednej relacji; porównać ich łańcuchy przekazu i ich brzmienie razem; nanieść na mapę, gdzie wersje się zbiegają, a gdzie rozchodzą; i użyć tej mapy do triangulacji, gdzie i kiedy relacja rzeczywiście powstała — tak jak porównywanie drzew genealogicznych i wspólnych mutacji pozwala biologom rekonstruować pochodzenie gatunków.

Stosując tę metodę, Harald Motzki — a osobno Andreas Görke i Gregor Schoeler — argumentowali, że odzyskiwalny rdzeń materiału Urwy prawdopodobnie sięga późnego pierwszego stulecia islamu (Görke i Schoeler, 2008; Motzki, red., 2000). To jedno z najbardziej optymistycznych datowań oferowanych dla jakiegokolwiek materiału biograficznego.

Ale zaznaczmy dokładnie jego etykietę dowodową: to probabilistyczna rekonstrukcja, wnioskowanie z wzorców — nie fizycznie zweryfikowany fakt jak moneta czy datowanie węglem. Wyrafinowane, poważne i sporne.

Księga-most

Na samym końcu ery umajjadzkiej stoi księga, która nie jest ani starym światem, ani nowym, a zrozumienie jej opłaci się przez resztę tej książki.

Malik ibn Anas był wielkim prawnikiem Medyny, i około lat 150. AH / 770. n.e. skompilował Muwatta ("Ubita ścieżka"). Otwórzcie ją, a znajdziecie niezwykłą mieszankę: hadis Proroka, owszem — ale spleciony z opiniami Towarzyszy (współczesnych Prorokowi), i z czymś, co Malik nazywa praktyką ludzi Medyny — żywym zwyczajem samego miasta Proroka, przywoływanym jako autorytet sam w sobie. I to wszystko przedstawione bez nalegania, by każde orzeczenie było poparte formalnym łańcuchem przekazu.

Muwatta jest kluczowym świadkiem przejściowym: czymś różnym co do rodzaju zarówno od nieudokumentowanej żywej praktyki, która była przed nim, jak i od ścisłego, obsesyjnie skupionego na łańcuchach gatunku kanonicznego hadisu, który przyszedł po nim (Dutton, 1999).

Wczesny okres abbasydzki (750–850 n.e.)

W 750 roku nastąpiła rewolucja: Umajjadzi zostali obaleni przez Abbasydów, dynastię twierdzącą, że wywodzi się od stryja Proroka, Abbasa, która przeniosła stolicę na wschód, do swojego nowego miasta, Bagdadu.

W tym okresie zbieranie hadisu intensyfikuje się w formalny ruch, a szkoły prawne twardnieją w instytucje (Melchert, 2006).

Jedna sporna idea należy do obrzeży tego rozdziału. Historyk Fred Donner argumentował, że najwcześniejszy islam zaczął się jako szeroki, ekumeniczny "ruch Wierzących" — otwarty na prawych monoteistów w ogóle, w tym niektórych Żydów i chrześcijan — który dopiero później wyostrzył się w konfesyjnie ograniczony "islam" o twardych granicach (Donner, 2010). Zwróćcie uwagę na etykietę: to teza o tożsamości wspólnotowej bardziej niż o treści prawnej, i nie jest poglądem konsensusowym. Ma tu znaczenie, ponieważ, jeśli prawdziwa, sugerowałaby, że znaczna część późniejszego określenia prawno-rytualnego wciąż nabierała kształtu w tym okresie.

Werdykt rozdziału 2: znane, prawdopodobne, możliwe, nieznane

Oprzyjcie się pokusie, by ścisnąć wszystko powyższe w jeden slogan — "wczesny islam jest dobrze udokumentowany!" albo "nie wiemy nic!". Oba slogany są błędne. Dowody układają się w cztery odrębne poziomy pewności, a zlewanie ich ze sobą jest najczęstszym błędem zarówno w argumentacji tradycjonalistycznej, jak i koranistycznej.

ZNANE — fizycznie datowane, nietekstowe dowody:

Islamskie państwo z funkcjonującą administracją podatkową istniało do lat 640. n.e. (Papirusy.)

Stabilna formuła wyznania — szahada, plus krótkie frazy koraniczne — była oficjalna, publiczna i tekstowo na tyle ustalona, by wybić ją na monecie imperium do 696 roku n.e. (Reforma monetarna Abd al-Malika.)

Tekst koraniczny rozpoznawalnie ciągły z dzisiejszym był w obiegu i cytowany w monumentalnej mozaice do roku 692 n.e. (Kopuła na Skale.)

Modlitwa zbiorowa w stronę Mekki była zinstytucjonalizowana architektonicznie w tym samym okresie. (Meczety.)

PRAWDOPODOBNE — silne zbieżne wnioskowanie, niezweryfikowane bezpośrednio fizycznie:

Ogólna struktura praktyki — pięć codziennych modlitw, post w Ramadanie, jałmużna (zakat), pielgrzymka (hadżdż) — funkcjonowała w jakiejś rozpoznawalnej formie już w okresie raszidunów. Wnioskowanie opiera się na spójności wewnętrznej narracji plus wczesnych dowodach instytucjonalnych powyżej; żadne współczesne zewnętrzne ani fizyczne źródło niezależnie nie datuje tej dokładnej konfiguracji.

Główne klauzule Konstytucji Medyny prawdopodobnie zachowują autentycznie wczesny materiał z czasów Proroka, na podstawach językowych, które widzieliśmy (Serjeant, 1978).

MOŻLIWE — zgodne z dowodami, lecz nieustalone:

Że konkretne szczegóły rytualne później utrwalone w hadisie — dokładna liczba jednostek modlitwy, dokładna struktura głośnego i cichego recytowania, dokładne progi jałmużny — były już ustalone w swojej ostatecznej kanonicznej formie tak wcześnie, a nie wciąż zróżnicowane regionalnie i ustandaryzowane dopiero podczas przejścia od rządów umajjadzkich do abbasydzkich.

Że materiał biograficzny Urwy/al-Zuhriego zachowuje w znacznej mierze dokładny szczegół, a nie wczesną, lecz już legendarną elaborację.

NIEZNANE — żadna obecnie dostępna metoda nie może tego rozstrzygnąć:

Dokładne brzmienie używane w modlitwie w okresie raszidunów.

Czy regionalne zróżnicowanie prawne okresu umajjadzkiego odzwierciedlało rozbieżne wspomnienia jednej pierwotnej praktyki — czy niezależną lokalną elaborację ze znacznie skromniejszego wspólnego rdzenia.

Ile z opinii prawnych Towarzyszy osadzonych w Muwatta Malika odzwierciedla autentyczny przekaz z pierwszego stulecia, w przeciwieństwie do retrospektywnego rzutowania z drugiego stulecia.

Ten czteropoziomowy werdykt jest sam w sobie najbardziej obronnym wnioskiem historycznym, jaki ta książka zaoferuje na temat wczesnego okresu. Nie jest poważnie sporne, że rdzeń wyznaniowy i administracyjny jest bezpieczny, podczas gdy szczegół rytualno-prawny nie jest. Każde twierdzenie — tradycjonalistyczne czy koranistyczne — które idzie dalej niż to, w którymkolwiek kierunku, obecnie przekracza dowody (Motzki, red., 2000; Robinson, 2003).

Zatrzymajcie tę asymetrię w pamięci. Cała reszta książki jest, w pewnym sensie, argumentem o tym, co z nią zrobić.

Rozdział 3 — Dwa słowa, które nie są tym samym słowem: sunna i hadis

Nadchodzi rozróżnienie, które brzmi jak pedanteria — a okazuje się dźwigać połowę tej debaty na swoich barkach.

Ludzie — w tym wielu muzułmanów — używają słów sunna i hadis, jakby były wymienne. Historycznie i pojęciowo nimi nie są.

Sunna, w swoim najwcześniejszym użyciu, znaczyła coś w rodzaju "ubitej ścieżki": normatywnego precedensu, ustalonej praktyki, właściwego sposobu robienia rzeczy. Słowo jest starsze niż islam — przedislamscy Arabowie używali go dla zwyczaju plemiennego. A we wczesnym islamskim piśmiennictwie prawniczym, w tak zwanych "starożytnych szkołach" prawa w Kufie i Medynie, sunna odnosiła się do żywej, wspólnotowo przekazywanej praktyki — tego, jak wspólnota faktycznie się modliła i żyła, przekazywanej przez działanie i obserwację, niekoniecznie przypiętej do jakiejkolwiek konkretnej pisanej relacji o Proroku (Schacht, 1950; Hallaq, 1997, s. 10–15).

Hadis, przeciwnie, jest — jak widzieliśmy w rozdziale 1 — dyskretną, utekstowioną relacją z przypiętym łańcuchem imion. Gatunkiem literackim, z własną historią kompilacji.

Jedno jest sposobem życia, niesionym w ciałach i nawykach. Drugie jest tekstem, niesionym w księgach.

Czy praktyka istniała przed księgami? Tak — i obie strony się zgadzają

Zadajmy teraz pytanie, które ma znaczenie: czy sunna — żywa praktyka — istniała niezależnie od kanonicznego hadisu?

Dowody wspierają zastrzeżone "tak". Wspólnotowa praktyka rytualna — modlitwa, post — najwyraźniej istniała stulecie lub więcej przed kanonicznymi zbiorami hadisu, które później były cytowane jako jej tekstowa gwarancja. Ustaliliśmy to w rozdziale 2, a rozdział 14 potwierdzi to z drugiej strony.

Ten prosty fakt chronologiczny jest historycznym jądrem jednego z najważniejszych pojęć tradycjonalistów: mutawatir amal — "masowo przekazywana ciągła praktyka". Idea przebiega tak: pojedyncza pisana relacja mogłaby w zasadzie zostać sfałszowana. Ale jak sfałszować sposób, w jaki modli się cała wspólnota — praktykę wykonywaną publicznie, pięć razy dziennie, przez wszystkich, przekazywaną przez każdego rodzica każdemu dziecku, w każdym mieście, w każdym pokoleniu, bez przerwy? Ciągła masowa praktyka, głosi ten argument, jest kategorią dowodu odrębną od, i co do zasady niezależną od, jakiegokolwiek pojedynczego łańcucha hadisowego (Hallaq, 2005, s. 47–75).

To autentycznie mocny argument. Posiedźcie z nim chwilę, zanim go skomplikujemy.

Ciemniejsza interpretacja Schachta tego samego faktu

Joseph Schacht — uczony, którego poznaliśmy w rozdziale 2 — spojrzał na dokładnie ten sam fakt chronologiczny i odczytał go inaczej.

Dla Schachta "sunna" we wczesnym okresie była etykietą dość elastyczną. Gdy wczesne szkoły prawne Kufy czy Medyny mówiły "sunna", argumentował, często miały na myśli nagromadzone rozumowanie prawne własnej szkoły — ustaloną praktykę swojej lokalnej tradycji — przybraną w prestiż tego słowa. Dopiero później, gdy ruch hadisowy zyskał na sile i zażądał dowodów dokumentalnych dla wszystkiego, ta doktryna szkolna została retrospektywnie utekstowiona, wyposażona w łańcuchy przekazu i przypisana samemu Prorokowi (Schacht, 1950).

Według tej interpretacji hadis nie zarejestrował sunny. Hadis ją przebrandował.

Gdzie obie interpretacje się spotykają — i gdzie nie mogą

Zauważmy teraz coś ważnego, bo to model tego, jak działa cała ta książka.

Obie interpretacje zgadzają się co do chronologii: sunna jako żywa praktyka poprzedziła hadis jako gatunek literacki. To wspólny grunt między pobożnym tradycjonalistą a arcysceptykiem tej dziedziny.

Rozchodzą się co do ciągłości treści. Czy żywa praktyka, powiedzmy, roku 680 n.e. wiernie zachowała praktykę roku 632 — którą później hadis wiernie zarejestrował? Czy praktyka już się rozeszła, region po regionie, a hadis następnie skanonizował to rozejście?

I oto szczera, niewygodna konkluzja: to pytanie pozostaje w dużej mierze nierozstrzygnięte — i prawdopodobnie nierozstrzygalne w pełni. Dlaczego? Bo żaden współczesny zapis rzeczywistej treści "starożytnych szkół" nie przetrwał sprzed jej przekształcenia w hadis. Sam dowód, który mógłby rozstrzygnąć tę kwestię, jest dowodem, którego wiarygodność jest kwestionowana.

Zapamiętajcie ten wzorzec. Zobaczycie go jeszcze raz.

A teraz, gdy wiemy, czym relacje twierdzą, że są, czas obejrzeć, jak przybierają fizyczną formę — od szeptanej pamięci do świętego kanonu.

Rozdział 4 — Od prywatnych notatników do świętego kanonu

Jak ustna relacja staje się tekstem kanonicznym? Nie jednym skokiem. Przekaz hadisu przechodził przez kilka nakładających się etapów — nie schludną sekwencję, ale z grubsza taki łuk:

Etap pierwszy: pamięć i usta. Przekaz ustny wśród Towarzyszy — współczesnych Prorokowi — i Następców, kolejnego pokolenia, które znało Towarzyszy, ale nie Proroka.

Etap drugi: notatnik. Prywatne pisane notatki, używane jako pomoc pamięciowa, nie jako publikowane księgi. Uczeni nazywają to modelem "hypomnema", zapożyczając greckie słowo oznaczające osobisty aide-mémoire (Schoeler, 2009, 2011) — pomyślcie o prywatnych notatkach kaznodziei do kazania, nigdy niezamierzonych do rozpowszechniania.

Czy ten etap to tylko teoria? Nie — mamy fizycznego ocalałego. Sahifa Hammama ibn Munabbiha to niewielki pisany zbiór spisany przez ucznia Towarzysza Abu Hurayry; jego autor zmarł około 101/719. Tekst przetrwał i został zredagowany oraz opublikowany przez uczonego Muhammada Hamidullaha w 1953 roku. Sahifa to po prostu "arkusz" lub dokument pisany — a ten jest materialnym potwierdzeniem, że hadis był spisywany prywatnie już w pierwszym stuleciu islamu.

Etap trzeci: szkoły regionalne. Kufa, Basra, Medyna, Syria — każdy ośrodek rozwijający własne tendencje prawne i, z czasem, własne charakterystyczne akcenty hadisowe (Schacht, 1950; Melchert, 2006).

Etap czwarty: przybywają krytycy. Od drugiego stulecia islamu (lat 700. n.e.) uczeni zaczęli systematycznie przesłuchiwać łańcuchy. Czy ten przekaziciel był uczciwy? Czy naprawdę spotkał człowieka, którego cytuje? Czy jego pamięć była sprawna na starość? Powstała cała literatura biograficzna, by odpowiedzieć na takie pytania — ilm al-rijal, dosłownie "nauka o ludziach": ogromne słowniki oceniające tysiące poszczególnych przekazicieli.

Etap piąty: kanon. W trzecim stuleciu islamu (lata 800. n.e.) przychodzą wielkie, uporządkowane tematycznie, zweryfikowane co do łańcuchów kompilacje — al-Buchari, Muslim i pozostałe.

Dlaczego akurat te sześć ksiąg?

Spośród znacznie większej ówczesnej produkcji, dlaczego akurat sześć zbiorów sunnickich stało się "kanonem"?

Pierwsza rzecz do powiedzenia: to był udokumentowany proces historyczny, nie natychmiastowa koronacja — rozdział 14 opowiada tę historię w całości, i was zaskoczy.

Druga rzecz: sami kompilatorzy byli zaciekle selektywni. Al-Buchari, jak podaje tradycja, zbadał ogromną pulę krążących relacji i zachował tylko niewielki ich odsetek, według własnych kryteriów. A kryteria kompilatorów się różniły. Zbiór Muslima, na przykład, układa wersje danego hadisu według siły ich łańcuchów — inna metoda niż układ al-Buchariego według tematu prawnego.

I trzecia rzecz — niewygodna dla każdego twierdzenia, że sześć ksiąg zawiera "najlepszy" materiał według jakiegoś neutralnego standardu. Wiele rywalizujących zbiorów tej samej epoki po prostu nie przetrwało. Niektóre zniknęły całkowicie; inne przetrwały tylko jako cytaty osadzone w późniejszych dziełach. Księga przetrwała, jeśli uczony, który ją skompilował, miał uczniów, którzy ją przekazywali dalej, a których własne dzieła były przekazywane z kolei — łańcuch instytucjonalnego szczęścia.

Statystycy mają nazwę na tę pułapkę: błąd przetrwałości (survivorship bias). Możemy porównywać tylko te księgi, które mamy. "Co przetrwało" i "co było najlepsze" nie są automatycznie tym samym (J. Brown, 2007, rozdz. 1).

Same księgi to jednak tylko połowa historii. Druga połowa to ludzie — pytanie o to, kto, po Proroku, miał prawo powiedzieć, czego wymaga islam. To pytanie ma własną historię.

Rozdział 4A — Kto mówi w imieniu Boga? Ewolucja autorytetu

Problem, którego żadna wspólnota nie może uniknąć

Dopóki żył Prorok, autorytet religijny miał adres.

Jego autorytet łączył dwie rzeczy, które późniejsza tradycja starannie rozdzieli: objawienie — Koran, rozumiany jako mowa samego Boga — oraz sunnę, jego osobisty przykład i osąd. Za jego życia nikt nie potrzebował teorii oddzielającej te dwie rzeczy. Obie płynęły z jednego żywego człowieka. Jeśli mieliście pytanie, mogliście przejść przez Medynę i zapytać go.

Potem, w 632 roku, zmarł. A objawienie — na własnych warunkach islamu — zakończyło się na zawsze.

Co dzieje się ze wspólnotą zbudowaną wokół żywej wyroczni, gdy wyrocznia odchodzi? Socjolog Max Weber nadał temu problemowi nazwę, którą zbadamy w rozdziale 15 — "rutynizacja charyzmy". Wszystko w tym rozdziale jest, w pewnym sensie, historycznym zapisem tego, jak wspólnota muzułmańska rozdzieliła ten zjednoczony osobisty autorytet na trwałe, przekazywalne formy.

Raszidunowie: rządy przez precedens i osąd

Pierwsi czterej kalifowie (632–661) rządzili poprzez połączenie trzech rzeczy: konsultacji — po arabsku szura; nagromadzonej wagi precedensu starszych Towarzyszy; oraz własnego rozumowanego osądu — znowu to słowo ra'y — w sprawach, których Koran nie poruszał.

Dwa słynne przykłady dotyczą Umara, budzącego respekt drugiego kalifa.

Podbity Irak postawił problem, którego żadne objawienie nie przewidziało: rozległe, bogate ziemie uprawne. Czy powinny zostać podzielone między zdobywających żołnierzy jako łupy? Umar orzekł, że nie — ziemia pozostanie przy swoich uprawiających ją mieszkańcach, którzy będą płacić podatek gruntowy, charadż, finansujący państwo. Doniosłe orzeczenie, bez bezpośredniego tekstu pisma za sobą.

A podczas głodu Umar zawiesił przewidzianą karę za kradzież — rozumując, że głodujący ludzie zmuszeni do kradzieży żywności nie powinni być karani jak zwykli złodzieje.

Czy była to wczesna forma autorytatywnego rozumowania prawnego — tego, co późniejsi prawnicy nazwą idżtihadem? Czy po prostu pragmatyczne rządzenie? Uważajmy tutaj — to rozróżnienie należy do późniejszej teorii prawnej. Sami aktorzy prawdopodobnie nigdy go nie przeprowadzali.

Wiek umajjadzki: kształtują się dwa temperamenty

W miarę jak wspólnota rozprzestrzeniała się po imperium, wykrystalizowały się dwa wielkie temperamenty prawnicze — a ich nazwy będą nam towarzyszyć przez resztę książki:

Ahl al-Ra'y — "ludzie rozumowanej opinii" — skupieni wokół Kufy w Iraku, kojarzeni z wczesnymi mistrzami takimi jak Ibrahim al-Nakha'i i Hammad ibn Abi Sulayman (nauczyciel Abu Hanify, założyciela szkoły hanafickiej). Nadawali stosunkowo większą wagę uporządkowanemu, zdyscyplinowanemu rozumowaniu.

Ahl al-Hadis — "ludzie hadisu" — skupieni wokół Hidżazu, regionu Mekki i Medyny. Nadawali stosunkowo większą wagę przekazanym relacjom i ciągłej lokalnej praktyce.

Te etykiety są autentycznym historycznym źródłem tego podziału — nie późniejszą karykaturą (Schacht, 1950; Hallaq, 1997, s. 16–20).

A łącząc regiony, niezwykła instytucja: al-rihla fi talab al-ilm — "podróż w poszukiwaniu wiedzy". Przez drugie stulecie islamu uczeni krzyżowali imperium wzdłuż i wszerz, od Hiszpanii po Azję Środkową, zbierając relacje i sprawdzając je krzyżowo z tym, co miały inne regiony. Można to traktować jako nieformalną, ogólnoimperialną sieć wzajemnej weryfikacji — mechanizm dyscyplinujący czysto lokalną, nieudokumentowaną praktykę. Zasilało to bezpośrednio wielki ruch zbierania z rozdziału 4.

Al-Shafi'i: wielki syntetyk

W spór między dwoma temperamentami wkroczył człowiek, którego poznaliśmy w rozdziale 1: Muhammad ibn Idris al-Shafi'i (zm. 204/820).

W al-Risali zaproponował on traktat pokojowy w formie hierarchii. Autorytet prawny, argumentował, płynie przez cztery uszeregowane źródła:

Koran.

Sunna — którą al-Shafi'i zdefiniował teraz, brzemiennie w skutkach, jako konkretnie uwierzytelniony hadis. Nie mgliste wspólnotowe praktyki; udokumentowane relacje, z łańcuchami.

Idżma — konsensus wykwalifikowanych uczonych.

Kijas — analogia: rozszerzanie objawionego orzeczenia na nowy przypadek, dzielący jego podstawowe uzasadnienie, rozumując ściśle w ramach objawionej zasady.

Swobodna osobista opinia — surowe ra'y — została zdegradowana; jej miejsce zajęła zdyscyplinowana analogia (Hallaq, 1997, s. 21–35). Ta synteza nie zakończyła regionalnego zróżnicowania z dnia na dzień. Ale dostarczyła metodologicznego wzorca, który krystalizujące się szkoły miały każda po swojemu zaadaptować.

Cztery szkoły przybierają kształt instytucjonalny

Madhhab to szkoła prawa — kompletny, nadający się do nauczania system metody prawnej i nagromadzonych orzeczeń. Islam sunnicki osiadł na czterech. I oto szczegół wart delektowania się: żadna z nich nie została naprawdę stworzona przez samego założyciela. Każda osiągnęła ustaloną formę przez uczniów, którzy usystematyzowali metodę mistrza:

Szkoła hanaficka — przez Abu Yusufa (zm. 182/798), głównego sędziego imperium, i al-Shaybaniego (zm. 189/805), który zapisał i rozwinął stanowiska Abu Hanify.

Szkoła malikicka — przez samą Muwattę, i jej późniejszą, ogromną rozbudowę w Mudawwanie, skompilowanej z nauczania Ibn al-Qasima przez Sahnuna (początek IX wieku).

Szkoła szafi'icka — bezpośrednio z pism samego al-Shafi'iego, dopracowana przez uczniów takich jak al-Muzani.

Szkoła hanbalicka — z orzeczeń Ahmada ibn Hanbala (zm. 241/855), arcytradycjonalisty Bagdadu, zebranych i usystematyzowanych głównie przez jego uczniów, a później przez al-Khallala (zm. 311/923). Rozkoszna ironia: sam Ibn Hanbal opierał się tworzeniu systematycznego kodeksu — nie ufał systemowi, wolał trzymanie się przekazanego tekstu przypadek po przypadku. W ścisłym sensie "szkoła hanbalicka" jest bardziej dziełem jego uczniów niż jego własnym.

Czy brama kiedykolwiek się zamknęła?

Starsze pokolenie zachodnich uczonych — Schacht i historyk prawa N.J. Coulson — opowiadało schludną historię: około IV wieku islamu / X wieku chrześcijańskiego "brama idżtihadu" (niezależnego rozumowania prawnego) zamknęła się. Odtąd prawnicy mogli praktykować tylko taklid — podążanie za ustaloną doktryną swojej szkoły. Prawo islamskie, według tej opowieści, zamarzło.

W 1984 roku historyk prawa Wael Hallaq opublikował artykuł, który rozłożył tę historię na czynniki pierwsze. Badając rzeczywistą produkcję późniejszych prawników, pokazał kontynuujące się, instytucjonalnie kanalizowane, autentycznie niezależne rozumowanie prawne biegnące przez późniejsze stulecia. "Zamknięcie bramy", argumentował, było retrospektywnym uproszczeniem — mitem sztywności — nie datowalnym wydarzeniem (Hallaq, 1984).

Dlaczego to ma znaczenie dla naszej debaty? Bo działa w obie strony. Mówi tradycjonalistom, że ich własna tradycja była bardziej elastyczna, niż sugeruje jej surowy autowizerunek. I mówi koranistom, że "zamrożona, skostniała ortodoksja" ich polemiki jest częściowo artefaktem naukowym. Rzeczywistość była bardziej dynamiczna, niż zakłada retoryka którejkolwiek ze stron.

Tymczasem na innych ścieżkach: autorytet szyicki i ibadycki

Szyizm dwunastoimamski rozwiązał problem autorytetu inaczej — a jego rozwiązanie miało wbudowany kryzys.

Dopóki żyli Imamowie — boskim wyznaczeniem obdarzeni przywódcy z rodu Proroka, dwunastu według liczby dwunastoimamskiej — autorytet spoczywał w żywym, obecnym przewodniku: analogicznym co do rodzaju, choć nie co do zakresu, do samej połączonej roli Proroka. Można było, ponownie, zapytać.

Potem, głosi doktryna szyicka, dwunasty Imam nie umarł, lecz został ukryty przez Boga przed światem: okultacja (ghayba). "Mniejsza okultacja" od 260/874, podczas której komunikował się przez czterech kolejnych pełnomocników; potem "większa okultacja" od 329/941 — pełne ukrycie, mające trwać aż do jego mesjańskiego powrotu na końcu czasów.

Bez dostępnego Imama, kto decyduje? Autorytet przeszedł na wykwalifikowanych prawników działających jako ogólni zastępcy Imama — nijaba amma. I oto fakt, który zaskakuje wielu szyitów i niewielu spoza szyizmu: w pełni rozwinięta nowoczesna instytucja mardży at-taklid — "źródła naśladowania", jednego z niewielkiej liczby najwyższych prawników, których orzeczeń oczekuje się od zwykłych wierzących — jest w istocie rozwinięciem dziewiętnastowiecznym, ogólnie kojarzonym z konsolidacją autorytetu wokół Murtady al-Ansariego (zm. 1281/1864). Nie jest cechą wczesnej, ani nawet średniowiecznej, praktyki szyickiej (Newman, 2000).

Islam ibadycki tymczasem rozwinął się wokół własnej tradycji imamatu i przekazywał naukowość przez regionalne kręgi nauczania zwane halaka — w dużej mierze niezależnie zarówno od kształtowania się szkół sunnickich, jak i teologii imamickiej szyizmu.

Kształt całej historii

Cofnijmy się i spójrzmy na łuk: zjednoczony autorytet w jednym żywym Proroku → rozproszenie w regionalny zwyczaj → dyscyplina przez wzajemnie sprawdzany przekaz → formalizacja w uszeregowane hierarchie źródeł → instytucjonalizacja w przekazywalne szkoły.

Ta ogólna trajektoria nie jest przez nikogo poważnie kwestionowana. To, o co specjaliści walczą — zaciekle — to ile autentycznej wczesnej treści przetrwało podróż przez każdy etap. Ta walka to rozdział 13.

Rozdział 4B — Dlaczego hadis musiał zostać wynaleziony (nawet jeśli nie został)

Tytuł tego rozdziału jest celowo prowokacyjny, więc od razu go wyjaśnię.

Rozdział 4A prześledził, jak autorytet przeszedł od Proroka do szkół. Ten rozdział zadaje inne pytanie: dlaczego. Jakie presje sprawiły, że jakaś instytucja podobna do hadisu — pisany, cytowalny zapis przykładu założyciela — stała się niemal nieunikniona dla religii administrującej imperium?

I zauważcie kluczowy punkt, zanim zaczniemy: to pytanie jest całkowicie niezależne od tego, czy jakakolwiek konkretna relacja jest autentyczna. Pytamy, dlaczego pojemnik musiał istnieć — nie, czym go napełniono.

Presje

Skala imperialna. W ciągu stulecia od śmierci Proroka wspólnota muzułmańska rządziła terytorium rozciągającym się od Iberii — Hiszpanii i Portugalii — po Azję Środkową. Zestawcie to z własnym państwem Proroka: Medyną, pojedynczym miastem-państwem. System prawny i administracyjny działający na trzech kontynentach potrzebował ustandaryzowanych, cytowalnych, przenośnych zasad, niezależnych od fizycznego dostępu do żywego autorytetu. Utekstowiony, przekazywalny korpus relacji wypełnia dokładnie tę lukę.

Sędziowie potrzebowali czegoś do cytowania. Imperium mianowało sędziów — kadich — w swoich nowych prowincjach. Wyobraźcie sobie jednego z nich, w nowo podbitej Azji Środkowej, stającego wobec sporu handlowego dotyczącego zwyczajów kontraktowych, jakich nikt w Medynie nigdy sobie nie wyobrażał. Potrzebuje orzeczenia — i potrzebuje dla niego podstawy większej niż jego osobiste zdanie. Ta potrzeba stworzyła popyt na relacje o precedensie Proroka lub Towarzyszy. Prawdziwym lub przypisanym.

Standaryzacja administracyjna. Podatki. Podział spadków. Prawo małżeńskie. Wyzwalanie niewolników. Wszystko to teraz dla znacznie większej i bardziej zróżnicowanej populacji niż medyńska — i wszystko to wymagające bardziej szczegółowych zasad niż dostarczają ogólne stwierdzenia etyczno-prawne Koranu. Zauważcie to dokładnie: przy każdej lekturze — tradycjonalistycznej, koranistycznej czy świeckiej — Koran zostawia tę funkcjonalną lukę dla czegoś do wypełnienia. Spór dotyczy tego, co powinno ją legalnie wypełnić.

Legitymizacja polityczna. Władcy umajjadzcy i abbasydzcy — oraz każdy buntownik i rywal, który im się przeciwstawiał — mieli potężne bodźce, by owijać swoje polityki i roszczenia sukcesyjne w prorocki precedens. To dokładnie mechanizm, który Ignaz Goldziher udokumentował w latach 90. XIX wieku (jego historia przychodzi w rozdziale 13): hadis jako waluta sporów o legitymizację, nie tylko jako neutralna pamięć historyczna.

Rywalizacja sekciarska. Gdy zaistniały konkurujące wspólnoty — protosunnicka, protoszyicka, charydżycko-ibadycka (rozdział 10) — każda musiała uzasadnić swoje stanowisko co do przywództwa i prawa. Każda miała więc powód, by rozwijać, lub uprzywilejowywać, zbiór autorytatywnych relacji wspierających jej własną interpretację. Rezultat: rozbieżne, sekciarsko-specyficzne korpusy, które już mieliśmy okazję dostrzec.

I same szkoły. Gdy zaistniały formalne madhhaby, każda potrzebowała cytowalnej bazy dowodowej, by konkurować o uczniów, zwolenników i oficjalny patronat. Formowanie się szkół zarówno reagowało na tę presję, jak i ją przyspieszało.

Zdumiewający wzorzec porównawczy

Poszerzmy teraz obiektyw, bo okazuje się, że islam nie jest tu wyjątkiem. Okazuje się typowy.

Rzym. Prawo rzymskie zaczęło się jako zlokalizowane, oparte na zwyczaju ius civile małego miasta-państwa. Gdy Rzym stał się imperium, prawo rozrosło się w ogromny aparat opinii prawników — responsa gigantów prawa takich jak Gaius, Ulpian i Papinian — ostatecznie usystematyzowanych w VI wieku n.e. w Corpus Juris Civilis cesarza Justyniana. Kodyfikacja nagromadzonej eksperckiej opinii, dokonana wiele stuleci później. Nie tekst przekazany w całości u zarania Rzymu.

Judaizm. Pisana Tora jest dokumentem przymierza; prowadzenie codziennego życia wspólnoty wymaga prawa operacyjnego dla znacznie większej liczby sytuacji niż pokrywa jej wyraźny tekst. Rozwiązaniem była Tora Ustna — korpus prawa, o którym się głosi, że towarzyszy pisanemu — skodyfikowana w Misznie około 200 roku n.e., gdy autorytet rabiniczny potrzebował cytowalnej, przekazywalnej podstawy. Timing jest wymowny: Świątynia w Jerozolimie została zniszczona w 70 roku n.e., a wraz z nią kapłański ośrodek autorytetu. (Znacznie więcej w rozdziale 12.)

Chrześcijaństwo. Prawo kanoniczne rozwinęło się jeszcze bardziej wprost jako administracyjna odpowiedź na rządzenie kościołem w skali imperialnej: decyzje soborów, dekretały papieży, precedensy Ojców Kościoła, nagromadzone przez tysiąclecie i ostatecznie usystematyzowane w dwunastowiecznym Decretum Gratiani. Rozpoznawalnie równoległe funkcjonalnie — choć nie treściowo — do dziewiątowiecznej kanonizacji hadisu.

Wśród historyków religii i prawa wzorzec nie jest poważnie sporny: każda tradycja oparta na piśmie świętym, która wyrosła ponad skalę swojej wspólnoty założycielskiej, rozwinęła jakiś analogiczny wtórny, mediowany przez prawników korpus prawny — i uczyniła to w ramach porównywalnych ram czasowych obejmujących kilka pokoleń po okresie założycielskim.

Co dowodzi porównanie — a czego starannie nie dowodzi

Traktujcie ten wniosek z precyzją, bo obie strony kuszą do jego nadużycia.

Funkcjonalne wyjaśnienie, dlaczego taka instytucja miała szansę powstać, jest zgodne z tym, że treść tej instytucji może być gdziekolwiek między w znacznej mierze dokładną a w znacznej mierze zmyśloną. Porównanie więc nie rozstrzyga, czy konkretna treść korpusu hadisowego jest autentyczna (rozdział 13) czy teologicznie legitymowana (rozdział 5).

To, co odpowiedzialnie ustala, jest tym: samo istnienie dużego wtórnego korpusu prawnego, rosnącego przez stulecia po objawieniu pisma świętego, nie jest — samo w sobie — dowodem nielegitymności czy fabrykacji. To po prostu to, co dzieje się, socjologicznie, niemal z każdą tradycją prawa opartego na piśmie świętym, która przetrwa kontakt ze skalą imperialną. Ramy rutynizacji charyzmy Webera (rozdział 15) opisują to samo zjawisko na poziomie autorytetu religijnego w ogóle.

Koranista, który mówi "korpus hadisu urósł późno, więc jest oszustwem", przesadził. Tradycjonalista, który mówi "korpus był funkcjonalnie konieczny, więc jest autentyczny", przesadził identycznie. Pojemnik musiał istnieć. Zawartość musi być oceniana na podstawie własnych dowodów.

Rozdział 5 — "Dziś udoskonaliłem waszą religię": zagadka kompletności

Dotarliśmy do serca całej debaty. Wszystko przed tym rozdziałem było przygotowaniem.

Sformułujmy zagadkę tak ostro, jak się da.

Koran wielokrotnie opisuje siebie jako kompletny. Szczegółowy. Wyjaśniony. Wystarczający. A jednak klasyczni prawnicy we wszystkich trzech tradycjach — sunnickiej, szyickiej i ibadyckiej — uznają, że hadis jest konieczny, by praktykować islam prawidłowo.

Jak obie rzeczy mogą być prawdziwe? Czy jedna strona po prostu źle odczytuje?

Rygorystyczna odpowiedź musi zacząć tam, gdzie zaczyna Koran: od arabskich słów. Bo oto pierwsze odkrycie — popularne piśmiennictwo na ten temat rutynowo spłaszcza cztery odrębne terminy arabskie do jednego angielskiego czy polskiego słowa "kompletny". Nie są one jednym słowem. I nie tworzą jednego twierdzenia.

Roboczy słownik: pięć słów na "kompletny", które nie są tym samym słowem

1. Kamal — dopełnienie, doskonałość. To słowo z najsłynniejszego wersetu całej debaty, Koranu 5:3: al-yawma akmaltu lakum dinakum — "Dziś udoskonaliłem dla was waszą religię, dopełniłem Moją łaskę nad wami i jestem zadowolony z islamu jako waszej religii".

Klasyczna nauka islamska zachowała, dla wielu wersetów, relację okoliczności, w jakich werset został zesłany — gatunek zwany asbab an-nuzul, "okolicznościami objawienia". Dla 5:3 większość klasycznych komentatorów (at-Tabari, wielki egzegeta X wieku; Ibn Kathir, ten z XIV wieku) podaje bardzo konkretną okazję: dziewiąty dzień miesiąca Zu-l-Hidżdża, w roku 10 kalendarza islamskiego, na równinie Arafat, podczas Pielgrzymki Pożegnalnej Proroka — jego ostatniej, zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią.

To zakotwiczenie kształtuje klasyczną odczytówkę sunnicką: "udoskonalone" oznacza dopełnienie rdzenia wyznaniowego i rytualnego islamu w tym punkcie historii. Bałwochwalcy Mekki nie stanowili już zagrożenia; obrzędy pielgrzymkowe zostały oczyszczone. To czasowo-historyczny znacznik dopełnienia — nie twierdzenie, że każde przyszłe pytanie prawne zostało tekstowo z góry odpowiedziane (Ibn Kathir, do tego wersetu).

A teraz zobaczcie, jak grunt się przesuwa. Egzegeza szyizmu dwunastoimamskiego — na przykład wielki nowoczesny komentarz al-Tabataba'iego al-Mizan — łączy 5:3 z innym momentem tej samej podróży powrotnej: wydarzeniem Ghadir Chumm, zgromadzeniem przy pustynnym stawie, gdzie, według rozumienia szyickiego, Prorok publicznie ogłosił autorytet Alego nad wspólnotą. Według tej odczytówki to, co zostało "udoskonalone", to ogłoszenie przywództwa.

Zatrzymajmy się nad tym, co się właśnie stało. Nawet flagowy werset o kompletności podlega poważnemu sporowi sekciarskiemu — nie tylko co do tego, jak daleko sięga jego twierdzenie, ale co do tego, do czego w ogóle się odnosi.

2. Tafsil / fussilat — szczegółowa ekspozycja. Od arabskiego rdzenia f-s-l, którego rdzennym sensem jest "oddzielać, rozróżniać części". Pojawia się w 6:114 ("Księga wyjaśniona szczegółowo"), 12:111 ("szczegółowe wyjaśnienie wszystkiego") i 41:3 ("Księga, której wersety zostały jasno wyłożone"). Rdzenne znaczenie to wykładanie czegoś część po części, element po elemencie. To twierdzenie o wewnętrznej jasności i organizacji tekstu — niekoniecznie samoocznie twierdzenie o pokryciu każdej przyszłej ewentualności prawnej. Koraniści odczytują "wszystko" z 12:111 jako proceduralną wyczerpującość. Klasyczni komentatorzy al-Razi i al-Qurtubi odczytują "wszystko" jako ograniczone otaczającym kontekstem — wyznaniem, prowadzeniem, dozwolonym i zakazanym — a nie nieograniczone.

3. Tibjan — wyjaśnienie. Od rdzenia b-y-n. Słowo z 16:89: "wyjaśnienie wszystkich rzeczy". Oznacza uczynienie czegoś oczywistym, jasnym — niekoniecznie dostarczenie pełnych instrukcji operacyjnych.

4. Tasrif — zróżnicowana ekspozycja. Od rdzenia s-r-f, "obracać, urozmaicać, dywersyfikować". Słowo z 18:54: "Zaiste, urozmaiciliśmy w tym Koranie, dla ludzi, każdy rodzaj przykładu". Opisuje to retoryczną i pedagogiczną różnorodność — nauczanie jednej lekcji przez wiele przypowieści. To wyraźnie inne twierdzenie niż "kompletność" czy "szczegółowość", i klasyczni komentatorzy nigdy nie odczytywali go jako twierdzenia o wystarczalności prawnej. Uczciwość wymaga zaznaczenia: jego włączenie do popularnych koranistycznych list wersetów jest stosunkowo słabe, a niektórzy wnikliwi pisarze koranistyczni sami je pomijają.

5. Bajan — objaśnienie. Ten sam rdzeń co tibjan (b-y-n); słowo z 16:44 i 75:19. I oto punkt zwrotny sprawy tradycjonalistycznej. Werset 16:44 przypisuje akt objaśniania częściowo samemu Posłańcowi: "…abyś objaśnił — li-tubajjina — ludziom to, co zostało im zesłane".

Zastanówcie się nad implikacją. Jeśli bajan — objaśnianie — jest sama w sobie funkcją, którą Koran deleguje Prorokowi, to własna, samookreślona jasność Koranu nie musi wykluczać dalszej, zapośredniczonej przez Proroka warstwy wyjaśnienia. Przeciwnie: tekst by ją zapowiadał.

Czy to rozstrzygnięte zwycięstwo słownikowe dla którejś ze stron? Nie. Japoński uczony Toshihiko Izutsu — pionier badania słownictwa Koranu jako powiązanych ze sobą pól semantycznych, w książce z 1964 roku God and Man in the Qur'an — pokazał, że te rdzenie zajmują nakładające się, lecz rozróżnialne obszary znaczenia, a to, który obszar aktywuje dany werset, zależy od kontekstu, którego sama tradycja komentatorska nigdy jednolicie nie ustaliła (Saeed, 2006, rozdz. 2).

Jedenaście wersetów o kompletności, jeden po drugim

Popularna debata cytuje "wersety o kompletności" jako niezróżnicowaną wiązkę. Rygoryzm wymaga wyłożenia ich pojedynczo — bo, zbadane jedno po drugim, okazują się być widocznie nierównej siły.

WersetKluczowy terminSens dosłownyOdczytówka klasycznej większościOdczytówka koranistyczna / szeroka
5:3akmaltu (kamal)udoskonalone/dopełnioneDopełnienie porządku religijno-społecznego w konkretnym momencie historycznym (Pielgrzymka Pożegnalna); egzegeza szyicka łączy to z Ghadir ChummDopełnienie religii jako takiej, implikujące wystarczalność tekstowo-prawną
6:38farratna (rdzeń: "zaniedbać/pominąć")"Niczego nie pominęliśmy w Księdze""Księga" = Zachowana Tablica — w teologii islamskiej niebiański rejestr Boga wszystkich rzeczy — nie ziemski Koran (at-Tabari, al-Razi)"Księga" = sam Koran; nic potrzebnego nie zostało w nim pominięte
6:114mufassalan"zesłał wam Księgę wyjaśnioną szczegółowo"Jasność wyznania i prowadzenia, nie proceduralna wyczerpującośćZawarty jest szczegół proceduralny i prawny
6:115tammat ("być spełnionym/dopełnionym")"słowo twego Pana spełniło się w prawdzie i sprawiedliwości"Odczytywane jako ochrona przed skażeniem tekstowym, nie wystarczalność prawnaOgólne twierdzenie o kompletności wzmacniające 6:38
12:111tafsil kulli szaj'"szczegółowe wyjaśnienie wszystkiego""Wszystko" ograniczone do religii, prowadzenia, dozwolonego/zakazanego (al-Qurtubi)"Wszystko" traktowane dosłownie
16:89tibjanan li-kulli szaj'"wyjaśnienie wszystkich rzeczy"To samo ograniczenie co 12:111Najczęściej cytowany werset koranistyczny; traktowany maksymalnie
18:54sarrafna"urozmaiciliśmy każdy rodzaj przykładu"Różnorodność retoryczno-dydaktyczna, nie kompletność prawna; rzadko odczytywane w ten sposób nawet przez tradycjonalistówStosunkowo słabe włączenie; niektórzy pisarze koranistyczni je pomijają
39:23ahsan al-hadis"Bóg zesłał najlepszą mowę"Stwierdzenie retorycznej wyższości objawienia — nie techniczne stwierdzenie o hadisieKoran nazywa siebie tu "hadisem"; w pełni odniesione w rozdziale 5D
41:3fussilat ajatuhu"Księga, której wersety zostały jasno wyłożone"Ten sam rdzeń i sens co 6:114: wewnętrzna jasność wykładuTa sama szeroka odczytówka co 6:114 i 12:111
45:6hadis (rzeczownik ogólny)"w jaką mowę (hadis) po Bogu i Jego znakach uwierzą?"Retoryczne wyzwanie rzucone niewiernym; odczytywanie tego jako celowanie w późniejszy gatunek hadisu jest anachronizmemOdczytywane jako implicytne odrzucenie hadisu jako kategorii; rozdział 5D
77:50hadis (rzeczownik ogólny)ta sama formuła co 45:6To samo co 45:6To samo co 45:6

Kilka wątków do wyciągnięcia z tej tabeli.

Co do 6:38 — "Niczego nie pominęliśmy w Księdze" — klasyczni komentatorzy większościowi (at-Tabari, al-Razi, al-Qurtubi, Ibn Kathir) odczytują "Księgę" jako Zachowaną Tablicę: w teologii islamskiej, niebiańską tablicę, na której Bóg zapisał wszystkie rzeczy, każdy spadający liść i każde przeznaczenie. Według tej odczytówki werset nic nie mówi o prawnym pokryciu ziemskiego Koranu. Odczytówka koranistyczna — będąca też żywym stanowiskiem mniejszościowym wśród niektórych współczesnych reformistów — bierze wprost powierzchniowy sens i przenosi ciężar dowodu na tego, kto chce go zawęzić.

I zauważcie, wyłożoną werset po wersecie, nierówność: 5:3, 12:111 i 16:89 niosą prawdziwą wagę interpretacyjną dla sprawy koranistycznej; 18:54 i 39:23 są stosunkowo słabe, gdy tylko ich konkretne terminy arabskie zostaną zbadane pojedynczo, zamiast rozpłynąć się w ogólnym wrażeniu, że "Koran nazywa siebie kompletnym".

Co więc naprawdę odkryliśmy? Że "Koran mówi, że jest kompletny" nie jest jednym twierdzeniem, lecz rodziną różnych twierdzeń, wyrażonych różnymi słowami, o różnej sile — i że nawet najsilniejsze z nich pozostawiają decydujące pytanie (kompletny w jakim celu?) bez odpowiedzi z samego tekstu. Zatrzymajmy tę myśl; następne trzy rozdziały zaatakują ją z trzech kolejnych stron.

Trzecia odczytówka, której nikt się nie spodziewa

Przy tym stole jest jeszcze jeden głos, i nie należy on do żadnego z dwóch obozów.

Historyczno-krytyczny uczony Nicolai Sinai odczytuje te autoreferencyjne twierdzenia przez pryzmat własnej epoki Koranu — świata, który uczeni nazywają późną starożytnością, stuleci przejścia od świata klasycznego do średniowiecznego. Teksty pisma świętego tej epoki, zauważa Sinai, charakterystycznie twierdzą o własnej wystarczalności jako prowadzenia przeciwko niewierze — to jest gatunek retoryczny — nie wystarczalności jako wyczerpującego kodeksu prawnego (Sinai, 2017, rozdz. 2–3).

Jeśli Sinai ma rację, obie maksymalistyczne odczytówki są anachronizmami: koranista, który odczytuje "wyjaśnienie wszystkich rzeczy" jako twierdzenie o kodeksie prawnym, i tradycjonalista, który odczytuje to jako potrzebujące uzupełnienia w kształcie hadisu, oboje zadają pytanie, na które te wersety nigdy nie odpowiadały.

Zaetykietujmy to uczciwie: prawdopodobna, lecz niedowiedziona odczytówka oparta na gatunku — która, gdyby została przyjęta, skomplikowałaby obie strony jednocześnie.

Dwa pytania na zakończenie rozdziału, odpowiedziane uczciwie

Czy Koran gdziekolwiek zapowiada przyszły pisany korpus hadisu jako wiążące prawodawstwo? Żaden werset nie stwierdza tego wprost, w tych słowach — fakt tekstowy, na który obie strony mogą się, i powinny się, zgodzić. Sprawa tradycjonalistyczna opiera się na wnioskowaniu z wersetów o posłuszeństwie i objaśnieniu (w pełni skatalogowanych w następnym rozdziale). Sprawa koranistyczna opiera się na wnioskowaniu z wersetów o kompletności, że taki korpus jest wykluczony. Oba są wnioskowaniami. Żadne nie jest bezpośrednim stwierdzeniem.

Czy najwcześniejsze pokolenie odczytywało te wersety tak, jak później prawnicy? Tego nie da się ustalić — w żadnym kierunku. Żaden komentarz nie przetrwał z pokolenia Towarzyszy niezależnie od późniejszego przekazu. Najwcześniejsza systematyczna egzegeza — materiał przypisywany kuzynowi Proroka Ibn Abbasowi, przekazywany przez późniejsze, sporne łańcuchy — już poprzedza czteroźródłowy model prawny z rozdziału 4A o pokolenia. Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy. I jakiekolwiek twierdzenie po którejkolwiek stronie o tym, "co rozumiało pierwsze pokolenie", przekracza dowody.

Rozdział 5A — "Słuchajcie Posłańca": każdy werset autorytetu w Koranie

Jeśli kiedykolwiek oglądaliście tę debatę prowadzoną online, widzieliście ją zredukowaną do pojedynku cytatów. Jedna strona strzela: "Słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca!". Druga odpowiada ogniem: "Obowiązkiem Posłańca jest tylko przekazywać!". Żadna strona nie zdaje się zauważać, że Koran zawiera znacznie więcej wersetów dotyczących autorytetu religijnego — i że dzielą się one na odrębne kategorie, dokonujące odrębnych twierdzeń.

Oto więc pełny katalog. Każda kategoria, każdy werset, z tradycyjną i koranistyczną odczytówką obok siebie. Poświęćcie temu czas; ta tabela jest jedną ze ścian nośnych całej książki.

KategoriaWersetyTreśćOdczytówka tradycyjnaOdczytówka koranistyczna
Formuła posłuszeństwa4:59, 4:80, 8:20, 8:46, 24:54, 24:56, 47:33, 64:12"Słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca"Powtórzony czasownik — "słuchajcie… i słuchajcie…" — oznacza posłuszeństwo Posłańcowi jako własną, niezależnie adresowaną kategorię (Hallaq, 1997, s. 22–24)Posłuszeństwo przesłaniu, które przekazał — nie osobnemu źródłu prawodawczemu
Sąd / arbitraż4:65, 4:105, 24:48–51, 33:36Wierzący muszą przyjąć osąd Proroka "bez wewnętrznego oporu"; ci, którzy się odwracają, gdy są wzywani do Boga i Posłańca, nie są prawdziwymi wierzącymiUstanawia autorytet sądowy i interpretacyjny, którego nie można sprowadzić do recytowania objawionego tekstuOdnosi się do arbitrażu Proroka opartego na Koranie za jego życia — nie do stałego, pozatekstowego autorytetu
Posłaniec jako przekaziciel3:20, 5:92, 5:99, 13:40, 16:35, 16:82, 29:18, 42:48, 64:12, 88:21–22"Obowiązkiem Posłańca jest tylko przekazywanie (al-balagh)"; "nie jesteś nad nimi kontrolerem"Opisuje jego rolę wobec odrzucających konkretnie — nie ogranicza jego autorytetu prawodawczego wobec wierzącychDefiniuje całą jego funkcję jako przekaz — wykluczając niezależny autorytet prawodawczy
Objaśnienie (bajan)3:187, 16:44, 16:64, 75:19Posłaniec został wysłany, by "objaśnić" (li-tubajjina) to, co objawionePrzewidziana, delegowana funkcja objaśniająca poza samą recytacją (rozdział 5)"Objaśnianie" oznacza recytowanie, kontekstualizowanie i modelowanie posłuszeństwa — nie dodawanie treści prawodawczej
Dozwalanie / zakazywanie7:157, 59:7Prorok "dozwala dobre i zakazuje złego"; "cokolwiek daje wam Posłaniec, bierzcie; czegokolwiek zakazuje, powstrzymajcie się"Bezpośrednie tekstowe nadanie autorytetu prawodawczego niezależnego od brzmienia koranicznego7:157 opisuje ogólnie oczekiwany charakter Proroka (tak jak wcześniejsze pismo miało go opisywać); 59:7 tekstowo dotyczy jednego konkretnego wojennego sporu o łupy — sprawy Banu Nadir — a rozszerzanie tego na prawo w ogóle jest późniejszym ruchem prawniczym
Autorytet wspólnotowy / naukowy4:59 ("ci wśród was, którzy sprawują władzę" — ulu al-amr), 4:83, 16:43 i 21:7 ("ludzie przypomnienia" — ahl al-dhikr)Słuchajcie "tych, którzy sprawują władzę wśród was"; "pytajcie ludzi przypomnienia, jeśli nie wiecie"Ugruntowuje autorytet uczonych (odczytówka większości sunnickiej i ibadyckiej) lub konkretnie Imamów (odczytówka większości szyickiej) do interpretowania i orzekaniaOdczytywane wąsko: pierwotny kontekst 16:43 dotyczy konsultowania żydowskich i chrześcijańskich strażników pisma; "ci, którzy sprawują władzę" to przywódcy wspólnoty związani tekstem koranicznym, nie od niego niezależni
Ostrzeżenie przed nielegalnym autorytetem6:114, 7:3, 9:31, 42:21"Czy mam szukać sędziego innego niż Bóg?"; krytyka brania "rabinów i mnichów jako panów obok Boga"; "czy mają wspólników, którzy prawodawią religię, na którą Bóg nie zezwolił?"Celuje w odrzucanie objawionego prawa na rzecz ludzkiego wynalazku — nie w hadis rozumiany jako uwierzytelniony przekaz własnego, prawie objawionego prowadzenia ProrokaBezpośrednie ostrzeżenie stosujące się do każdego popokoranicznego autorytetu prawodawczego opartego wyłącznie na ludzkiej relacji — w tym hadisu
Prorok jako wzór33:21"Macie w Posłańcu Boga piękny wzór (uswa hasana)"Zakłada korpus obserwowalnego, przekazywalnego postępowania poza tekstem koranicznym — pojęciowe źródło "sunny" jako kategorii"Wzór" to jego wzorowe posłuszeństwo Koranowi, obserwowalne w tamtym czasie — nie osobno przekazywalny korpus prawny dla późniejszych pokoleń

Słowo o sprawie Banu Nadir, bo zakotwicza jeden z najbardziej spornych wierszy tabeli. Banu Nadir byli żydowskim plemieniem Medyny, wypędzonym po konflikcie z Prorokiem; werset 59:7 odnosi się do podziału ich porzuconej własności — łupów wojennych. "Cokolwiek daje wam Posłaniec, bierzcie; czegokolwiek zakazuje, powstrzymajcie się" jest, w swoim bezpośrednim kontekście, o tym podziale. Klasyczni prawnicy wznieśli to zdanie do ogólnej zasady prorockiego autorytetu prawodawczego — jeden z najbardziej doniosłych ruchów interpretacyjnych w historii prawa islamskiego. Czy to wzniesienie jest zasadne, to dokładnie to, co do czego nie zgadzają się dwie powyższe kolumny.

Dwie strukturalne obserwacje

Ułóżmy wersety w ten sposób — zamiast pojedynkować się pojedynczymi cytatami — a widoczne stają się dwie rzeczy, których zwykle nie przyznają pamflety żadnej ze stron.

Po pierwsze: sprawa tradycyjna jest kumulatywna. Nie opiera się na żadnym pojedynczym wersecie. Czerpie zbieżne wsparcie z co najmniej pięciu odrębnych kategorii w tabeli — posłuszeństwa, sądu, objaśnienia, dozwalania/zakazywania, wzoru. To prawdziwa siła strukturalna. A standardowa metoda koranistyczna — obalanie wersetów jeden po drugim — nie neutralizuje w pełni sprawy kumulatywnej, nawet gdy poszczególne obalenia (jak to dotyczące pierwotnego kontekstu 59:7) są tekstowo dobrze ugruntowane. Dziesięć słabych belek może utrzymać dach, którego nie utrzymałaby żadna pojedyncza belka.

Po drugie: sprawa koranistyczna jest najsilniejsza dokładnie tam, gdzie odczytówka tradycyjna musi się naciągać. Gdziekolwiek tradycja rozszerza bezpośredni kontekst historyczny wersetu w ogólną zasadę prawodawczą — spór o łupy z 59:7; strażnicy pisma z 16:43 — to rozszerzenie jest ruchem interpretacyjnym, za którym tradycjonaliści muszą argumentować w każdym przypadku, a nie zakładać go z góry. Ta książka zaznacza każde takie rozszerzenie, zamiast przyznawać je milcząco.

Rozdział 5B — Jedno słowo, by rządzić nimi wszystkimi: co naprawdę znaczy "din"?

Wróćmy teraz do flagowego wersetu, 5:3: "Dziś udoskonaliłem wasz din".

Każdy przekład, jaki kiedykolwiek widzieliście, oddaje din jako "religia". A cała debata o kompletności jest następnie prowadzona tak, jakby "religia" — w nowoczesnym, zachodnim, sprywatyzowanym sensie tego słowa: przedziale życia dotyczącym kultu i wiary — była oczywiście tym, co znaczy din.

To nie jest tak proste. I te komplikacje mają znaczenie.

Arabski rdzeń d-y-n występuje w Koranie w różnych formach jakieś dziewięćdziesiąt razy — liczba pochodzi ze standardowej konkordancji Koranu skompilowanej przez Muhammada Fu'ada Abd al-Baqiego, dzieła referencyjnego, którego uczeni używają, by znaleźć każde wystąpienie danego słowa. Dziewięćdziesiąt wystąpień daje nam dużą próbę. A próba ta pokazuje słowo o znacznie szerszym i dziwniejszym zakresie niż "religia".

Pełny zakres słowa

Sąd, odpłata. Sam pierwszy rozdział Koranu nazywa Boga "Władcą jaum ad-din" — Dnia Sądu (1:4; także 82:17–19). Tu din wyraźnie znaczy sąd, rozliczenie, rozstrzyganie rachunków. Żadnego związku z "religią" w jakimkolwiek instytucjonalnym sensie.

Poddanie, zadłużenie. Rdzeń łączy się z czasownikiem dana — "poddawać się, być winnym posłuszeństwo, być zadłużonym wobec" — przedislamskim arabskim użyciem zakorzenionym w społecznym podporządkowaniu i relacjach dłużniczych. Filolog Arthur Jeffery, w swoim studium słownictwa zapożyczonego Koranu z 1938 roku (The Foreign Vocabulary of the Qur'an), prześledził prawdopodobne dodatkowe tło: aramejskie i średnioperskie słowo den, używane w zoroastryjskich kontekstach religijno-prawnych na oznaczenie "religii/prawa/zwyczaju". Sens koraniczny może łączyć rodzime arabskie znaczenie "poddania i długu" z już obecnym perskim instytucjonalnym sensem "religii-jako-prawa" (Izutsu, 1964, s. 219–229; Jeffery, 1938).

System prawno-administracyjny — bez żadnej treści religijnej. A teraz wystąpienie, o którym niemal nikt nie dyskutuje, a być może najważniejsze w całej debacie. W koranicznej opowieści o Józefie, 12:76, Józef — służący w faraońskim Egipcie — "nie mógł zatrzymać swego brata fi dini al-malik": "pod dinem króla". Din pogańskiego egipskiego króla. Tu słowo oznacza system prawno-administracyjny obcego monarchy. Świecki system prawny, kropka. Ten pojedynczy werset pokazuje, że semantyczny zakres dinu obejmuje czysto prawno-administracyjne systemy jako żywy, rodzimy sens — nie tylko wyznanie czy kult.

Religia w sensie instytucjonalnym. Din Allah (religia Boga), din al-hakk (religia prawdy), din al-kajjima (religia prawa) — w 9:36, 12:40, 30:30, 98:5. Sens najbliższy konwencjonalnemu przekładowi: całościowy system kultu, wyznania i tożsamości wspólnotowej.

"Islam" jako nazwa własna. "Zaprawdę din u Boga to islam" (3:19); także 3:85 — i sam 5:3.

"Sposób życia". Wyraźnie nowoczesna glosa. Znajdziecie ją u tłumaczy takich jak Muhammad Asad, i doprowadzoną do granic w teologii politycznej dwudziestowiecznych myślicieli islamistycznych — przede wszystkim Abul A'li Maududiego, dla którego din oznacza wszechogarniający porządek społeczno-polityczny obejmujący prawo, ekonomię i rządzenie. To żywa i wpływowa współczesna odczytówka. Ale specjaliści od semantyki koranicznej (Izutsu, 1964) klasyfikują ją jako ideologiczne rozszerzenie klasycznego zakresu tego słowa — nie proste powtórzenie go.

Więc co dokładnie Bóg "udoskonalił"?

Biorąc pod uwagę ten zakres, "udoskonaliłem dla was wasz din" dopuszcza co najmniej cztery nierównoważne interpretacje — a sam tekst nie wybiera między nimi:

1. Dopełnienie religijno-społecznego porządku jako funkcjonującej całości, w konkretnym momencie historycznym. To jest odczytówka klasycznej większości, zakotwiczona przez at-Tabariego i Ibn Kathira w Pielgrzymce Pożegnalnej — i zauważcie, jest ona w pełni zgodna z dalszym operacyjnym rozwojem potem.

2. Dopełnienie konkretnie systemu prawnego. Naciśnijcie sens z 12:76 — din jako kodeks prawno-administracyjny — na 5:3, a werset zbliża się dużo bardziej do koranistycznej odczytówki "prawnej kompletności". Ale większość lingwistów podniosłaby tu przestrogę: importowanie sensu z niepowiązanego kontekstu narracyjnego (administracji obcego pogańskiego króla) na din samego Boga jest naciąganiem, które wymaga niezależnego uzasadnienia. To nie jest prosta paralela.

3. Dopełnienie przymierza — relacji poddania-i-zadłużenia między Bogiem a wspólnotą. Interpretacja najbliższa najstarszemu znaczeniu rdzenia.

4. (Szyizm dwunastoimamski) Dopełnienie przez ogłoszenie Ghadir Chumm. Według tej odczytówki to, co zostało dopełnione, jest kwestią autorytetu i struktury rządzenia — kto przewodzi — nie treści prawnej w ogóle. Trzecia interpretacja, odrębna zarówno od tradycjonalistycznej, jak i koranistycznej.

Uczciwy werdykt

Zakres 5:3 jest niedookreślony przez samą semantykę słowa.

Najbardziej prawdopodobna odczytówka, ważąc wszystko: werset oznacza dopełnienie islamu jako instytucjonalnego porządku religijno-społecznego — wyznania, podstawowego rytuału, podstawowego prawa wspólnotowego, tożsamości — w konkretnym momencie świętej historii. Ale udowodniony sens "kodeksu prawnego" słowa w 12:76 oznacza, że silniejszej odczytówki koranistycznej nie można odrzucić na podstawach czysto słownikowych. Wymaga ona po prostu dodatkowego, spornego kroku interpretacyjnego — potraktowania "dinu Boga" jako aktywującego ten sam wąski sens, jaki Koran stosuje do administracji pogańskiego króla. Niektórzy pisarze koranistyczni podejmują ten krok bez zaznaczania go jako wyboru. Ta książka go zaznacza.

I ostatnie słowo do każdego z naszych trzech czytelników. Do tradycjonalisty: glosa większościowa jest dobrze wsparta okolicznościami objawienia wersetu — ale nie powinna być traktowana jako z góry wykluczająca wszystkie szersze sensy. Do koranisty: interpretacja "prawnej kompletności" potrzebuje wyraźnego, niezależnie uzasadnionego argumentu za importowaniem sensu z 12:76 — nie milczącego założenia. Do świeckiego historyka: "co zostało dopełnione" jest, ostatecznie, pytaniem o boskie odniesienie i intencję, którego żaden dokument ani wykopalisko nie rozstrzygnie. Historia może ustalić tylko dwie rzeczy: że zakres słowa jest szerszy niż "religia", i że werset jest powiązany, według własnej relacji tradycji, z konkretnym i datowalnym wydarzeniem.

Rozdział 5C — Czy Muhammad był prawodawcą? Siedem funkcji, rozdzielonych

"Czy Muhammad posiadał niezależny autorytet prawodawczy — czy tylko autorytet zapośredniczony przez objawienie?"

Pytanie brzmi prosto. Nie jest — bo fraza "autorytet prorocki" łączy w sobie co najmniej siedem różnych funkcji, i trzeba je rozdzielić, zanim pytanie da się w ogóle właściwie zadać.

FunkcjaKluczowe wersetyHistorycznie obserwowalna?Niezależna od objawienia?
Objawienie53:3–4 ("nie mówi z własnej zachcianki; to nic innego jak objawienie objawione")Tak — istnienie Koranu jako przekazanego tekstu nie jest sporneZ definicji nie: to jest objawienie, nie niezależny autorytet
Sąd / arbitraż4:65, 4:105 ("abyś sądził… tym, co Bóg ci ukazał"), 24:48–51Tak — biografie i zewnętrzne wzmianki poświadczają funkcjonującą rolę arbitrażową w Medynie4:105 wprost ujmuje sąd jako prowadzony przez objawienie, nie autonomiczny — ważne zastrzeżenie tekstowe
Rządzenie59:7 (podział własności Banu Nadir)Tak — poświadczona jest rola administracyjna i fiskalnaPierwotnie konkretne wojenne orzeczenie o łupach; jego rozszerzenie w ogólną maksymę prawodawczą jest późniejszym ruchem prawniczym, niestwierdzonym przez sam werset
Dowództwo wojskowe8:1 (łupy "należą do Boga i Posłańca")Tak — historycznie bezsporneOgólnie traktowane, nawet przez tradycjonalistów, jako funkcja ograniczona czasem wojny, nie źródło wieczystego prawa religijnego
Prawodawstwo (dozwalanie / zakazywanie)7:157 ("dozwala im dobre rzeczy i zakazuje im złych")SporneWerset opisuje cechy, po których wcześniejsze pismo — Tora i Ewangelia — ma go rozpoznawać. Odczytywane albo jako (a) niezależne nadanie autorytetu prawodawczego, albo jako (b) po prostu część jego pisemnego opisu. Sama gramatyka tego nie rozstrzyga
Zachowanie osobiste66:1 — Prorok zakazuje sobie czegoś dozwolonego, a objawienie go koryguje: "Dlaczego zakazujesz sobie tego, co Bóg uczynił dla ciebie dozwolonym?"Tak — udokumentowana koraniczna korekta osobistej decyzjiSam Koran rozróżnia tu, i koryguje, czysto osobisty osąd — istotny dowód, że jego własne nieobjawione zdanie nie było traktowane przez tekst jako automatycznie wiążące
Wzorowe postępowanie (uswa)33:21Nie dotyczy — teologiczne ujęcie wszystkiego powyższegoZakłada korpus obserwowalnego postępowania poza tekstem; pojęciowe źródło "sunny" jako kategorii (rozdział 3)

Historia z palmami daktylowymi

Teraz najjaśniejszy pojedynczy punkt danych w całym tym pytaniu — i, rozkosznie, wcale nie jest to werset koraniczny. To hadis. Dobrze poświadczony, według głównonurtowych standardów sunnickich, znajdujący się w Sahih Muslim.

Historia. Prorok, świeżo przybyły do Medyny — kupiec z Mekki, nie rolnik — mijał uprawiających ręcznie zapylających swoje palmy daktylowe: wspinających się na drzewa, by przenieść pyłek, tak jak robili to od tysiącleci rolnicy iraccy i arabscy. Zauważył, że może byłoby lepiej tego nie robić. Z szacunku przestali.

Tego roku zbiory zawiodły.

Gdy mu o tym powiedziano, miał podobno rzec: antum a'lamu bi-umuri dunjakum"Wy lepiej znacie sprawy waszego doczesnego życia".

Dlaczego opowieść o uprawie daktyli ma tak wielkie znaczenie? Z powodu tego, co robi z nią głównonurtowa ortodoksja sunnicka. Ta relacja jest klasycznym dowodem tekstowym, którym teologia sunnicka wprost zaprzecza, jakoby Prorok posiadał nieograniczony niezależny autorytet we wszystkich sprawach. Jego gwarantowana niezawodność — teologicznie zwana isma, ochroną przed błędem — jest ograniczona, według tej relacji, do spraw din (religii, w którymkolwiek z sensów rozdziału 5B jest tu operatywny) i nie rozciąga się na dunja — sprawy doczesne, techniczne. Rolnictwo. Medycynę. Taktykę wojskową, według niektórych.

To rozróżnienie jest zdumiewająco niedowykorzystywane, przez obie strony, w popularnej debacie. Zobaczcie, co ono robi:

Pokazuje, że głównonurtowa teologia sunnicka nie przyjmuje totalizującego stanowiska — "wszystko, co kiedykolwiek powiedział lub zrobił, jest wiążącym prawem" — które polemika koranistyczna czasem jej przypisuje. Sama tradycja wyznacza granicę.

I pokazuje, równie mocno, że tradycjonaliści rzeczywiście twierdzą o silnym, nietrywialnym autorytecie — ograniczonym do spraw religijnych. Granicy, zauważmy, której wersety o kompletności (rozdział 5) i wersety o posłuszeństwie (rozdział 5A) same w sobie, w swoim tekście, wyraźnie dla czytelnika nie wytyczają. Granica pochodzi z teologii, nie z powierzchniowego tekstu wersetów.

Jak daleko sięga ochrona? Trzy tradycje, trzy odpowiedzi

To, jak totalizujący jest uznawany autorytet prorocki, różni się między tradycjami — i zaznaczcie etykietę dowodową na wszystkim w tym akapicie: doktryna teologiczna, nie ustalenie historyczne.

Doktryna isma szyizmu dwunastoimamskiego — rozciągająca się także na Imamów, nie tylko na Proroka — jest ogólnie bardziej wszechstronna niż stanowiska głównonurtowe sunnickie. Dominujące sunnickie szkoły teologiczne (aszaryci i maturydzi — dwa wielkie ramy sunnickiej teologii systematycznej) zazwyczaj ograniczają gwarantowaną nieomylność do przekazu objawienia i prowadzenia religijnego, dopuszczając zwykłą ludzką omylność w osądzie doczesnym i technicznym; hadis o daktylach jest ich klasycznym dowodem tekstowym. Teologia ibadycka historycznie utrzymuje stosunkowo bardziej powściągliwy pogląd na autorytet prorocki, zgodny z jej szerszą ostrożnością wobec twierdzeń o ludzkiej doskonałości.

Co może ustalić historia — w przeciwieństwie do teologii? Tylko to, i to jest pewne: Muhammad funkcjonował, obserwowalnie, jako sędzia, dowódca wojskowy i negocjator traktatów państwa medyńskiego. Tradycja biograficzna, zewnętrzne wzmianki i Konstytucja Medyny zgadzają się co do tego. Wszystko poza tym to teologia nałożona na historię.

I zamykające słowo do trzech czytelników. Do tradycjonalisty: rozszerzenie 7:157 i 59:7 w ogólne zasady prawodawcze jest prawdziwym ruchem interpretacyjnym, nie bezpośrednim stwierdzeniem tekstowym — argumentuj to, nie zakładaj. Do koranisty: 66:1 działa w obie strony. Tak, pokazuje, że osobisty osąd Proroka był poprawialny. Ale tym samym pokazuje, że tekst odróżnia jego osobiste potknięcia od kategorii — objawionego prowadzenia — której nie koryguje w podobny sposób. To pewien dowód przeciwko sprowadzaniu całego jego autorytetu do "samego przekazywania". Do świeckiego historyka: czy cokolwiek z tego stanowi wiążące prawo dla późniejszych pokoleń, nie jest pytaniem, na które archeologia może odpowiedzieć. Nigdy.

Rozdział 5D — Ulubione słowo Koranu na określenie samego siebie

Pamiętajcie, z rozdziału 1, że hadis w zwykłej arabszczyźnie znaczy po prostu "mowa, dyskurs, relacja, opowieść".

Koraniści często cytują dwa wersety — 45:6 i 77:50, "w jaki hadis po tym uwierzą?" — jako sam Koran odrzucający literaturę hadisową. Tradycjonaliści machają na ten argument ręką jako na grę słów. Obie odpowiedzi są zbyt pochopne.

Zamiast wybierać wisienki, zróbmy to, czego wymaga poważna analiza: spójrzmy na każde z dwunastu wystąpień rzeczownika hadis w Koranie. Bez filtrowania, przez żadną ze stron.

WersetFrazaDo czego się odnosiSens
4:87"kto jest bardziej prawdomówny niż Bóg w hadisie?"Prawdomówność Boga ogólnie (kontekst: zmartwychwstanie)Mowa, stwierdzenie
7:185"w jaki hadis po nim uwierzą?"Niejednoznaczne — cokolwiek przychodzi "po" Koranie i jego znakachDyskurs; retoryczne wyzwanie
12:111"to nie jest hadis, który mógłby zostać wymyślony"Własna narracja Koranu — właśnie zakończona opowieść o JózefieAutoreferencyjne: Koran jako "dyskurs"
18:6"jeśli nie wierzą w ten hadis"Sam KoranAutoreferencyjne
31:6"odwracający uwagę hadis" (lahw al-hadis)Frywolna mowa i rozrywka konkurująca z Koranem — wyraźnie nie KoranOgólne "gadanie, opowieści" — negatywny przypadek kontrastowy
39:23"najlepszy hadis" (ahsan al-hadis)Sam KoranAutoreferencyjne
45:6"w jaki hadis po Bogu i Jego znakach uwierzą?"Retoryczne wyzwanie rzucone niewiernymOgólny dyskurs
52:34"niech przyniosą hadis podobny do niego"Kompozycja porównywalna z Koranem — słynne wyzwanie niepowtarzalności (wyzwanie Koranu wobec krytyków: stwórzcie coś takiego)"Dyskurs, tekst", w wyzwaniu literackim
53:59"czy dziwicie się temu hadisowi?"Właśnie przekazane objawienieAutoreferencyjne
56:81"czy to ten hadis lekceważycie?"Sam KoranAutoreferencyjne
68:44"kto zaprzecza temu hadisowi"Sam KoranAutoreferencyjne
77:50"w jaki hadis po nim uwierzą?"Ta sama formuła co 45:6Ogólny dyskurs

Odczytując wzorzec — bez apologetyki w żadną stronę

Policzmy to. Spośród dwunastu wystąpień:

Dziewięć — 12:111, 18:6, 39:23, 45:6, 52:34, 53:59, 56:81, 68:44, 77:50 — odnosi się do własnego dyskursu Koranu: albo wprost autoreferencyjnie, albo jako przedmiot retorycznej formuły "jaki dyskurs po tym?".

Jeden — 31:6 — odnosi się do frywolnej mowy wprost przeciwstawionej Koranowi.

Jeden — 4:87 — odnosi się do boskiej prawdomówności ogólnie.

A 7:185 jest niejednoznaczny między tymi wzorcami.

Żadne z dwunastu nie odnosi się do technicznego gatunku popo-prorockich relacji o wypowiedziach i czynach Proroka. Dlaczego nie? Z najprostszego wyobrażalnego powodu historycznego: żaden taki nazwany gatunek literacki jeszcze nie istniał w czasie objawienia. Nie można potępić — ani poprzeć — gatunku, który się jeszcze nie narodził.

Zatrzymajmy się tu na chwilę, bo to jedno z tych miejsc, w których obie strony zaciekłego sporu stoją na tym samym solidnym gruncie, nie zauważając tego. Liczba nie jest sporna. Dwanaście wersetów to dwanaście wersetów. Wszystko, co sporne, leży w tym, co czytelnik ma prawo zrobić z tym wzorcem.

Trzymajmy teraz w głowie dwa wnioski naraz, bo uczciwość intelektualna wymaga obu:

Przeciwko maksymalistycznemu twierdzeniu koranistycznemu. "Koran wprost nazywa i potępia literaturę hadisową" jest przesadą filologiczną. Wcześniejsze, ogólne użycie słowa nie wyklucza późniejszej, węższej instytucji zbudowanej na niezależnych podstawach teologicznych — wersetach o posłuszeństwie i objaśnieniu z rozdziału 5A. Techniczny sens "hadisu" jest późniejszy niż tekst; odczytywanie go wstecz jest anachronizmem.

Przeciwko maksymalistycznemu tradycjonalistycznemu odrzuceniu. "Słowo hadis w Koranie nie ma żadnego znaczenia dla tej debaty" pomniejsza coś naprawdę uderzającego: Koran wielokrotnie, konsekwentnie opisuje siebie za pomocą tego samego słowa, które zostało później zastosowane do konkurencyjnego źródła autorytetu. Dziewięć razy na dwanaście "hadis" jest słowem Koranu na określenie samego siebie. To, co najmniej, retorycznie sugestywne — nawet jeśli nie stanowi dowodu (Izutsu, 1964; J. Brown, 2014, s. 92–95).

Do trzech czytelników, ostatni raz. Tradycjonalisto: wzorzec autoreferencyjny jest prawdziwy; nie odrzucaj go jako przypadku wspólnego słownictwa. Koranisto: retroprojekcja późniejszego znaczenia technicznego na wcześniejszy ogólny rzeczownik jest prawdziwym błędem filologicznym; nie przedstawiaj tego jako rozstrzygniętej egzegezy. Świecki historyku: sam wzorzec jest zwykłym faktem tekstowym. Jaką normatywną wagę czytelnik mu nadaje, jest pytaniem hermeneutycznym — pytaniem interpretacji — nie lingwistycznym.

Rozdział 6 — "Nie piszcie niczego ode mnie": najdziwniejsza relacja w kanonie

Przygotujcie się na jeden z najdziwniejszych faktów w całej tej opowieści.

Najbardziej znana relacja o spisywaniu hadisu — znajdująca się w Sahih Muslim, w Księdze Zuhd, z paralelami w Musnadzie Ibn Hanbala — przedstawia Proroka mówiącego:

"Nie piszcie niczego ode mnie prócz Koranu… kto napisał coś ode mnie innego niż Koran, niech to zetrze."

Przeczytajcie to jeszcze raz, powoli. Hadis — przekazany, spisany, skanonizowany w jednej z dwóch najbardziej autorytatywnych ksiąg islamu sunnickiego — zakazujący spisywania hadisu.

Tradycja zachowała, w samym swoim sercu, relację przeciwko sobie samej.

Napięcie się pogłębia

Robi się jeszcze bardziej zawiłe. Bo ta sama tradycja zachowuje też relacje wskazujące w drugą stronę:

Towarzysz Abdallah ibn Amr ibn al-As miał, jak podaje relacja, prowadzić pisany zbiór słów Proroka, zwany al-Sadika ("Prawdomówna") — za rzekomą aprobatą Proroka (Ibn Hanbal; Abbott, 1967).

I są hadisy wprost nakazujące przekaz: "Przekażcie ode mnie, choćby jeden werset."

Więc jak było? Pisać czy zetrzeć?

Rozwiązanie Cooka

Historyk Michael Cook zbadał relacje o zakazie w szczegółowym artykule z 1997 roku. Jego konkluzja jest elegancka i gdy raz się ją dostrzeże, nie da się jej odzobaczyć.

Wiemy — z obfitych dowodów — że w drugim stuleciu islamu (lata 700. n.e.) uczeni muzułmańscy toczyli autentyczny wewnętrzny spór o to, czy wiedzę religijną należy powierzać pismu, czy zachowywać ustnie. Niektórzy obawiali się, że pismo zamrozi i skazi to, co żywa pamięć zachowuje żywym; inni nalegali, że pismo jest jedynym zabezpieczeniem.

A co znajdujemy w korpusie hadisu? Relacje o Proroku zakazującym spisywania… i relacje o Proroku popierającym spisywanie.

Odczytówka Cooka: relacje o zakazie najprawdopodobniej krystalizują tamten drugowieczny spór — każdy obóz rzutujący swoje stanowisko wstecz na autorytet Proroka — a nie zapisują jedną spójną prorocką politykę (Cook, 1997).

Klasyczna tradycja miała własną harmonizację, i zasługuje ona na uczciwe przedstawienie: al-Nawawi — wielki trzynastowieczny komentator Sahih Muslim — odczytał zakaz jako wczesny, sytuacyjnie specyficzny środek: w najwcześniejszych dniach objawienie i zwykłe słowa Proroka groziły pomieszaniem na tych samych skąpych materiałach piśmiennych, więc spisywanie czegokolwiek prócz Koranu zostało zakazane, dopóki niebezpieczeństwo nie minęło.

Co zrobili pierwsi kalifowie?

Relacje o czterech kalifach raszidunach i spisywaniu hadisu stanowią fascynujące studium jakości dowodów. Obserwujcie etykiety.

Abu Bakr — pierwszy kalif — miał, jak podaje relacja, zebrać około pięciuset hadisów… a potem je spalić, zaniepokojony przekazywaniem błędu. Dramatyczna historia, chętnie przywoływana przez obie strony. Ale sprawdźmy teraz źródła: pojawia się ona tylko u al-Dhahabiego (zm. 748/1348) i Ibn Kathira (zm. 774/1373) — pisarzy sześć do siedmiu wieków po zdarzeniu — i jest nieobecna we wcześniejszych standardowych historiach (wielkiej Historii at-Tabariego; słowniku biograficznym Ibn Sa'da, Tabakat). Zarówno Musa (2008, s. 15–20), jak i Juynboll (1969, rozdz. 1) zaznaczają łańcuch jako słaby, a poświadczenie jako późne. Delektujmy się ironią: relacja używana przez obie strony jako dowód historyczny sama jest niewiarygodna według standardów krytyki łańcuchów samej tradycji.

Umar — drugi kalif — jest lepiej obsłużony przez źródła. Jego ostrożność jest szeroko poświadczona: zniechęcał do nadmiernego opowiadania hadisu i zganił Towarzysza Abu Hurayrę — najpłodniejszego narratora hadisu — za zbyt swobodne opowiadanie. Ale ostrożność Umara pozostaje otwarta na podwójną odczytówkę, która nawiedza całą tę książkę: czy była to wczesna nieufność wobec powstającej praktyki? Czy wczesna opieka nad nią — kontrola jakości przez wierzącego w to przedsięwzięcie?

Uthman — trzeci — jest ledwie kojarzony z polityką spisywania hadisu w ogóle. Jego udokumentowana rola dotyczy standaryzacji koranicznej (rozdział 2); relacje łączące go z ostrożnością hadisową są nieliczne i stosunkowo słabe.

Ali — czwarty — jest, według późniejszych źródeł szyickich i niektórych sunnickich, uznawany za prowadzącego prywatny pisany dokument: opisywany różnie, w tym materiał później kojarzony z maksymami prawnymi, oraz sporną "Sahifą Alego". Jej autentyczność i zakres są sporne zarówno w nauce sunnickiej, jak i szyickiej — częściowo, trzeba powiedzieć, z powodów sekciarskich: pisany dokument ręką Alego ma inne znaczenie w zależności od waszego poglądu na Alego.

Tak więc własna pamięć tradycji o jej pierwszym stuleciu jest podzielona — pisać, nie pisać, spalić, zachować. Co wyostrza pytanie, które czekało cicho od rozdziału 2: dlaczego jedno z dwóch źródeł islamu niesie boską gwarancję zachowania, podczas gdy drugie zostało pozostawione ludzkim rękom?

Rozdział 7 — Jeden tekst dostaje boską gwarancję. Drugi nie. Dlaczego?

Postawmy pytanie tak ostro, jak się da.

Koran mówi o sobie, w wersecie 15:9: "Zesłaliśmy Przypomnienie i z pewnością je zachowamy." Wyraźna boska obietnica zachowania.

Żadna porównywalna obietnica nie istnieje — nigdzie w Koranie — dla relacji o Proroku.

Jeśli zarówno Koran, jak i hadis funkcjonują jako wiążący autorytet religijny… dlaczego jeden niesie boską gwarancję zachowania, a drugi opiera się całkowicie na ludzkim przekazie?

Ten rozdział przedstawia najsilniejszą formę argumentu każdej ze stron. Nie strawiaka. Stalowego człowieka.

Najsilniejszy argument koranistyczny

Ta asymetria, argumentują koraniści, nie jest ozdobą retoryczną. Jest fizycznie mierzalna — a rozdział 2 pokazał wam już te pomiary.

Tekst spółgłoskowy Koranu — podstawowy szkielet liter arabskich — ustabilizował się w ciągu pierwszego stulecia islamu, ze stosunkowo ograniczonym zróżnicowaniem potem. Świadkowie: palimpsest z Sany (Sadeghi i Bergmann, 2010; Sadeghi i Goudarzi, 2012), inskrypcje Kopuły na Skale, i argument van Puttena o jednym archetypie na podstawie ortografii (van Putten, 2022).

Korpus hadisu, przeciwnie, osiągnął formę kanoniczną poprzez wielowiekowy proces, o ewoluującej metodologii, produkując różne kanony dla różnych sekt — sześć sunnickich, cztery szyickie, jeden ibadycki.

Jedna stabilizacja była szybka, zjednoczona i materialnie weryfikowalna. Druga była powolna, sporna i sekciarska.

Dodajmy teraz teologię: jeśli Bóg wyraźnie obiecuje zachować jeden tekst, a milczy co do drugiego, to traktowanie obu jako równie wiążących zaciera rozróżnienie, które sam Koran zdaje się czynić. Dlaczego Bóg miałby gwarantować zachowanie mniej potrzebnego źródła, a zostawić to równie wiążące na łasce ludzkiej pamięci?

Najsilniejsza odpowiedź tradycyjna

Odpowiedź tradycjonalistyczna nie jest wykrętem. Jest rozróżnieniem kategorialnym — i ma prawdziwe kły.

Obietnica z 15:9, mówi tradycja, dotyczy konkretnie objawionego tekstu. A hadis nigdy nie był twierdzony jako należący do tej kategorii. Żaden klasyczny uczony nigdy nie powiedział, że relacje hadisowe są zachowane boskim działaniem. Wręcz przeciwnie.

Autorytet hadisu był zawsze twierdzony jako opierający się na czymś wprost ludzkim: isnadzie — łańcuchu nazwanych, zbadanych, omylnych przekazicieli — potwierdzonym przez ciągłą praktykę wspólnotową. A ponieważ przekaziciele byli ludźmi, klasyczni uczeni otwarcie przyznawali, że korpus jest omylny. To przyznanie nie jest współczesnym ustępstwem wymuszonym od zawstydzonych apologetów. To założycielska przesłanka całego klasycznego przedsięwzięcia.

Pomyślcie, czym naprawdę są nauki hadisowe — ulum al-hadis. Uczeni zbudowali aparat krytyczny właśnie dlatego, że wiedzieli, iż przekaz może zawieść: słowniki biograficzne oceniające tysiące narratorów; techniczne stopniowanie każdej relacji jako sahih (solidnej), hasan (dobrej) lub da'if (słabej); dopracowane kategorie dla łańcuchów przerwanych, ukrytych wad, podejrzanego brzmienia. Nie buduje się systemu kontroli jakości dla produktu, który uważa się za boski gwarantowany.

Według tej odczytówki asymetria nie jest sprzecznością. Jest podziałem pracy, który tradycja zawsze rozpoznawała: tekst objawiony jest zachowywany przez Boga; relacje o Proroku są zachowywane — niedoskonale — przez ludzi, i były odpowiednio stopniowane.

Gdzie to nas zostawia

Zauważcie, jaki rodzaj sporu pozostaje, gdy oba stalowe ludzie już przemówili.

Koranista mówi: asymetria pokazuje, że oba źródła nigdy nie miały nosić równej wagi. Tradycjonalista mówi: nikt nigdy nie twierdził, że niosą równą wagę w ten sam sposób — jedno jest mową Boga, drugie jest stopniowanym ludzkim świadectwem o Posłańcu Boga.

W gruncie rzeczy to spór o to, czy "równie wiążące" jest w ogóle dokładnym opisem stanowiska tradycyjnego — a to jest pytanie teorii prawa i teologii, nie historii. Historyk może zmierzyć oba procesy przekazu, i to zrobił. Werdykt co do tego, co ten pomiar znaczy dla autorytetu religijnego, leży poza jurysdykcją historii.

Ale jest jedno miejsce, w którym abstrakcyjne pytanie o autorytet staje się konkretne — fizyczne, codzienne, powszechne. Pięć razy dziennie miliard i pół ludzi enaktuje odpowiedź swoimi ciałami. Czas rozłożyć modlitwę na części i zapytać, skąd wzięła się każda z nich.

Rozdział 8 — Anatomia modlitwy: co skąd pochodzi

Każdy praktykujący muzułmanin się modli. Pięć razy dziennie, w choreografii tak znajomej, że wydaje się wieczna: stanie, kłanianie się, prostracja, siedząca recytacja, obrót głowy w każdą stronę.

Zadajmy teraz pytanie historyka o tę choreografię. Skąd tekstowo bierze się faktycznie każdy element?

Ten rozdział rozkłada rytuał islamski, element po elemencie, i klasyfikuje każdy kawałek pod jedną z sześciu etykiet: wyraźny Koran; rozsądne wnioskowanie z Koranu; tylko hadis; późniejszy fikh (jurysprudencja — dzieło szkół prawnych); zwyczaj regionalny; lub historycznie nieznane.

Najpierw kilka terminów, by tabele czytały się płynnie. Rak'a (liczba mnoga rak'at) to jedna kompletna jednostka modlitwy — jeden cykl stania, kłaniania się, prostracji. Adhan to wezwanie do modlitwy śpiewane z meczetu; ikama to krótsze wezwanie wygłaszane tuż przed rozpoczęciem modlitwy. Taszahhud to recytacja wygłaszana w pozycji siedzącej podczas modlitwy. Kunut to specjalna suplikacja wstawiana w niektórych modlitwach. Witr to dodatkowa modlitwa nocna; tarawih to specjalna zbiorowa modlitwa nocna Ramadanu. A dżanaza to modlitwa pogrzebowa.

Tabela główna

ElementWyraźny KoranRozsądne wnioskowanieTylko hadisPóźniejszy fikhZwyczaj regionalnyHistorycznie nieznane
Obowiązek modlitwy i ogólny czasTakTak
Dokładnie pięć modlitwTakTakCzęściowo
Liczba rak'at na modlitwęTak
Brzmienie adhanu / ikamyTakTak
Brzmienie taszahhuduTakTak
KunutTakTakTak
Witr, tarawihTakTak
Modlitwa piątkowa — sama okazjaTak
Modlitwa piątkowa — forma i kazanieTakTak
Modlitwa świąteczna (Id)TakTakTak
Modlitwa pogrzebowa (dżanaza)TakTak
Łączenie modlitw (dżam')TakTak
Skracanie modlitw w podróży (kasr)TakTakTak
Pozycja rąk (złożone lub przy bokach)TakTakTak
Ruch palca w pozycji siedzącejTakTakTak
Mówienie "Amin" (głośno lub cicho)TakTak
Dlaczego Zuhr i Asr są modlitwami cichymiTakCzęściowo
Dokładne brzmienie modlitwy w latach 630.–650.Tak

Pełne porównanie między tradycjami

Teraz to samo terytorium w wyższej rozdzielczości — z pozycjami sunnicką, szyicką, ibadycką i koranistyczną obok siebie, oraz z zaznaczonym najwcześniejszym dowodem materialnym tam, gdzie jakikolwiek istnieje.

ElementPodstawa koranicznaPodstawa hadisowaNajwcześniejszy dowód materialnySunnizmSzyizmIbadyzmOdczytówka koranistyczna
Pory modlitwy11:114, 17:78, 24:58Precyzyjne przedziały nazwanePapirusy i inskrypcje poświadczają modlitwę ogólnie — nie dokładne przedziały5 stałych przedziałów3 połączone przedziały, 5 modlitw5 przedziałów, niewielka rozbieżność czasowaStruktura prawdopodobna z samego Koranu; dokładne przedziały sporne
Liczba codziennych modlitwNie podana wprostPięć nazwanych i wyliczonychPięćPięć (w 3 przedziałach)PięćWewnętrznie podzielone: 3 (niektórzy niezależni) vs 5 (Perwez, Khalifa)
Liczba rak'atNie podanaUstalona dla każdej modlitwy2/4/4/3/42/4/4/3/4 (połączone)2/4/4/3/4Uznawane za dodatek hadisowo-fikhowy
Ciche Zuhr i Asr17:110 odnosi się ogólnie do głośności (sporne zastosowanie)Wyraźne wyznaczenieCicheCicheCicheNiewyprowadzalne z samego 17:110
Koran 24:58 ("trzy razy")Czasy pozwolenia domowegoOdczytywane przez niektórych jako potwierdzające strukturę modlitwy (sporne użycie)Potwierdzające, nie pierwotneCentralne dla modelu 3 przedziałówPotwierdzająceOdczytywane wąsko przez wielu koranistów jako etykieta domowa, nie prawodawstwo o czasie modlitwy
TaszahhudNie obecnyWielorakie, różniące się brzmieniaKilka uznanych wariantówOdrębne brzmienie, w tym odniesienie do ImamówWłasny wariantUznawane za formułę popo-prorocką
KunutNie obecnySporne relacje o jego okazji i stałościHanaficki: tylko w Witr; szafi'icki: w Fadżr; rozbieżnośćZalecany, własne brzmieniePraktyka się różniUznawane za późniejszy dodatek
AdhanNie obecnyNarracja pochodzenia — sen TowarzyszaWzmianki tekstowe od VIII wieku; brak współczesnego fizycznego zapisu brzmieniaStandardowe brzmienieDodaje "Ali jest przyjacielem Boga" w niektórych wspólnotachWłasne brzmienieUznawane za wspólnotowo użyteczne, lecz niekoraniczne
IkamaNie obecnyRównoległa narracja pochodzeniaStandardowa, krótsza formaWłasna formaWłasna formaJak powyżej
Amin po al-FatihaNie obecnyRelacje wspierające zarówno głośną, jak i cichą wersjęGłośno (szafi'icki) / cicho (hanaficki)Tradycyjnie pomijane lub cicheRóżni sięUznawane za późniejszy zwyczaj liturgiczny
Podnoszenie rąk podczas modlitwyNie obecnySporne relacje o częstotliwościHanafici ograniczają; szafi'ici częściejW różnych punktach modlitwyWłasna konwencjaUznawane za zwyczaj na poziomie fikhu
Złożone czy opuszczone ręceNie obecnySporne relacje; niektórzy uczeni oceniają kluczowy hadis jako słabyZłożone (większość)Opuszczone przy bokach (większościowa praktyka dwunastoimamska)ZłożoneUznawane za zwyczaj regionalny/fikhowy, nie prawo
WitrNie obecnyDebata zalecane-czy-obowiązkowe wśród szkół sunnickichZalecany (większość); obowiązkowy (niektórzy hanafici)Odrębna nocna zalecana modlitwaZalecanyUznawany za dodatek nieobowiązkowy
TarawihNie obecnyZorganizowana zbiorowo za czasów Umara, według relacjiZalecana, zbiorowa w RamadanieGeneralnie niepraktykowana zbiorowoPraktykowana, własna konwencjaUznawana za popo-prorocką instytucję z czasów Umara — uznawaną za taką nawet w źródłach sunnickich
Modlitwy świąteczneNie obecne wprost; święta powiązane pośrednio z postem i pielgrzymkąSzczegółowa forma i porządek kazaniaForma standardowaWłasna forma; pewna rozbieżność co do statusu obowiązkowegoWłasna formaUznawane za hadisowo-fikhową rozbudowę koranicznie implikowanej okazji

Wzorzec — i uczciwa walka o to, co znaczy

Prześledźcie wzrokiem którąkolwiek z tabel, a jeden wzorzec utrzymuje się konsekwentnie: ogólne okazje i ogólny obowiązek modlitwy nie są poważnie sporne jako wczesne i koranicznie ugruntowane — podczas gdy niemal każdy element wewnętrznej choreografii modlitwy jest hadisowo- lub fikhowo-pochodny.

Tu tradycjonalista zagrywa najmocniejszą kartę z ręki — tę z rozdziału 3. Według tradycyjnej relacji ta choreografia była przekazywana jako żywa praktyka wspólnotowa — rodzice ucząc dzieci, zbór modelujący dla zboru, w każdym pokoleniu bez przerwy — zanim i obok jej późniejszego spisania w hadisie. Nie została wymyślona przez dziewiątowiecznych kompilatorów z niczego.

I uczciwa odpowiedź: czy "przekazana praktyka" i "utekstowiona relacja" zasługują na równoważną wagę dowodową, to dokładnie miejsce, w którym debata pozostaje otwarta. Usłyszymy ten argument wystawiony na próbę zniszczenia w rozdziale 18.

Studia przypadków: sporne szczegóły, jeden po drugim

Basmala, głośno czy cicho. Czy "W imię Boga, Miłosiernego, Litościwego" powinno być recytowane głośno na początku otwierającego rozdziału w modlitwie zbiorowej? To spór, który nie jest wcale Koranem-kontra-hadisem, lecz hadisem-kontra-hadisem, całkowicie wewnątrz islamu sunnickiego. Praktyka szafi'icka recytuje to głośno w modlitwach głośnych; praktyka hanaficka i malikicka nie, albo recytuje to cicho. Każda szkoła wspiera swoje stanowisko innym zestawem hadisów — z których niektóre krytycy hadisu przeciwnej szkoły oceniają jako słabe (J. Brown, 2009, s. 199–200). Czyste pokazanie, że "stanowisko hadisu" co do elementu rytualnego jest często nawet niejednolite wewnątrz jednego odłamu islamu.

Recytowanie za imamem. Czy modlący się musi cicho recytować otwierający rozdział, nawet gdy prowadzący modlitwę recytuje go głośno? Sporne między szkołami na podstawie sprzecznych hadisów. I oto szczegół do delektowania się: sam al-Buchari — wielki kompilator — napisał osobną monografię o tym jednym pytaniu (Dżuz al-Kira'a chalfa al-Imam), broniąc stanowiska, że modlący się musi recytować. Co dowodzi czegoś ważnego o chronologii: spór prawny oparty na hadisie na tym poziomie drobiazgowości był już żywym, książkowym sporem wśród czołowych specjalistów w IX wieku. To nie jest późniejsza degeneracja.

Prostracja zapomnienia (sudżud as-sahw). Zgubiliście liczenie jednostek modlitwy? Dodaliście jedną przez pomyłkę? Tradycja nakazuje kompensacyjną prostrację — w całości hadisowo-pochodną (Sahih al-Buchari; Sahih Muslim, Księga Zapomnienia), przy czym szkoły spierają się co do dokładnych jej wyzwalaczy oraz tego, czy przychodzi przed czy po końcowym pozdrowieniu. Drobiazgowy przykład tego, jak fikh rozbudowuje procedurę bez żadnego koranicznego zakotwiczenia.

Skracanie kontra łączenie — najczystszy kontrast w książce. Obserwujcie te dwie rzeczy obok siebie, bo nic lepiej nie ilustruje rozróżnienia Koran/hadis.

Skracanie modlitwy w podróży — kasr — ma wyraźne uzasadnienie koraniczne. Werset 4:101: "Gdy podróżujecie po ziemi, nie ma na was winy, jeśli skracacie modlitwę, jeśli obawiacie się, że niewierni mogą wam zaszkodzić." (Klasyczni egzegeci spierają się, czy klauzula obawy jest prawdziwym warunkiem; większość poglądów ją odrzuca, zezwalając na skracanie w każdej podróży.)

Łączenie dwóch modlitw w jednym przedziale czasowym — dżam' — nie ma żadnej koranicznej podstawy tekstowej. Opiera się całkowicie na hadisie: Sahih Muslim relacjonuje, że Prorok łączył modlitwę południową z popołudniową, oraz zachodu słońca z nocną, w podróży — a według niektórych relacji nawet nie w podróży, z powodów, o które prawnicy spierają się od zawsze.

Koraniści na ogół akceptują kasr — jest wyraźny — traktując jednocześnie dżam' jako wzorcowy przypadek hadisu dostarczającego zasadę o zerowym koranicznym zakotwiczeniu. Kontrast jest tekstowo krystaliczny: koraniczne uzasadnienie sąsiadującej praktyki rzuca brak uzasadnienia dla tej drugiej w olśniewającym reliefie.

Modlitwa piątkowa (dżumu'a). Werset 62:9 wprost nakazuje spieszyć na "przypomnienie Boga", gdy zostaje wezwane w "dniu zgromadzenia", i porzucić handel — rzadki przypadek, gdy sam Koran nazywa konkretną cotygodniową okazję zbiorową. Ale wszystko inne — struktura kazania, timing, i uderzający fakt, że modlitwa piątkowa zastępuje modlitwę południową, zamiast być do niej dodatkiem — jest hadisowo- i fikhowo-rozbudowane. Nawet to, czy obecność jest indywidualnie obowiązkowa (fard ajn) czy wspólnotowo wystarczająca (fard kifaja — spełniona, dopóki wystarczająca liczba osób jest obecna), pozostaje żywym sporem prawniczym.

Pozycja i uczestnictwo kobiet. Ani osobne rzędy dla kobiet, ani konkretne układy przestrzenne znajdowane w późniejszej architekturze meczetów i podręcznikach prawnych, nie mają wyraźnej podstawy koranicznej. Odnośny materiał jest w całości hadisowo- i późniejszo-zwyczajowo-pochodny — a rzeczywista praktyka znacznie różniła się w zależności od regionu i okresu. To punkt coraz bardziej dyskutowany we współczesnej nauce reformistycznej i historycznej dotyczącej przestrzeni rytualnej według płci (Duderija, 2011).

Modlitwa pogrzebowa (salat al-dżanaza). Strukturalnie odmienna od codziennych modlitw — bez kłaniania się, bez prostracji; sekwencja stojących recytacji przerywanych takbirami (deklaracjami "Bóg jest największy"). Nie ma żadnej podstawy tekstowej w Koranie, i żadnych rak'at w zwykłym sensie. Jest w całości hadisowo- i fikhowo-pochodna — w tym spór między szkołami o liczbę takbirów (cztery są najszerzej poświadczone, choć niektóre wczesne relacje opisują więcej). Zastanówcie się, czym to jest: rytuał praktykowany powszechnie, na każdym muzułmańskim pogrzebie na Ziemi, niewsparty żadnym tekstem koranicznym. Tradycjonaliści wyjaśniają to poprzez wzorowe postępowanie Proroka — uswę z rozdziału 5C. Koraniści przywołują to jako wzorcowy przypadek wymaganego rytuału stworzonego w całości po Koranie.

Poruszanie palcem wskazującym. Podczas siedzącego taszahhudu, czy modlący się powinien podnieść palec wskazujący? Poruszać nim ciągle? Raz? Wcale? Dobrze udokumentowany spór opierający się całkowicie na różnie brzmiących hadisach, dodatkowo rozdzielony zwyczajem regionalnym. Doskonała miniatura tego, jak daleko może sięgać rozbudowa oparta na hadisie — aż do subgestykulacyjnego szczegółu — bez żadnego koranicznego zakotwiczenia, i bez żadnej szkoły twierdzącej inaczej.

Poza modlitwą, krótko — ale kompletnie

Obliczanie zakatu. Koran nakazuje jałmużnę (2:43) i nazywa jej odbiorców (9:60) — ale nie podaje stawek ani progów. Procenty i nisab — minimalny majątek, przy którym powstaje obowiązek — są w całości hadisowo-/fikhowo-pochodne. Dla tradycjonalistów jest to wzorcowy przypadek prawodawstwa mudżmal: Koran prawodawi w formie skróconej, a sunna dostarcza szczegółu operacyjnego. Dla koranistów jest to luka pozostawiona przez Boga do decyzji wspólnotowej.

Sekwencja hadżdżu. Wersety 2:196–203 i 22:26–29 przedstawiają świętość pielgrzymki i jej podstawowe obrzędy — ale nie pełną jej choreografię. Tradycyjnym uzasadnieniem reszty jest hadis "Weźcie ode mnie wasze obrzędy" (Sahih Muslim).

Ukamienowanie za cudzołóstwo (radżm) — oraz nadzwyczajna mowa kalifa Umara o "wersecie ukamienowania" (Sahih al-Buchari, Księga Hudud) — jest omówione w pełni w rozdziale 11. Zasługuje na własną scenę.

Kara za apostazję. Oparta na hadisie — i w pozornym napięciu z koranicznym 2:256, "nie ma przymusu w religii". Zastrzegająca mniejszościowa tradycja ogranicza karę do zdrady politycznej, a nie zwykłej zmiany przekonań (Saeed i Saeed, 2004).

Strój kobiet. Wersety 24:31 i 33:59 dają ogólne wskazówki; konkretne wymogi zakrycia są przedmiotem trwającego sporu prawniczego.

Tradycje o Mahdim — relacje o boskim prowadzonym postacią, która pojawi się blisko końca czasów. Szczegół, który zaskakuje wielu muzułmanów: te tradycje są nieobecne zarówno u al-Buchariego, jak i u Muslima, i sporne nawet w pozostałych czterech zbiorach sunnickich (J. Brown, 2009, s. 96–97).


Rozdział 9 — "Zastaliśmy naszych ojców to czyniącymi": problem odziedziczonej religii

Wersety

Koran zawiera powtarzającą się scenę. Posłaniec przynosi objawienie. A jego słuchacze odpowiadają, w istocie: ale to nie to, co czynili nasi ojcowie.

Osąd Koranu nad tą odpowiedzią jest miażdżący. Przeczytajmy te fragmenty w pełnym kontekście, wraz z klasyczną interpretacją — bo kontekst jest dokładnie tym, o czym jest ten rozdział:

2:170. "Gdy mówi się im: 'Podążajcie za tym, co Bóg zesłał', mówią: 'Nie, będziemy podążać za tym, co zastaliśmy czyniącymi naszych praojców' — nawet gdyby ich praojcowie nic nie rozumieli i nie byli prowadzeni." Klasyczni komentatorzy — na czele z at-Tabarim — wkładają to w usta mekkańskich politeistów odrzucających monoteizm Muhammada. "Praojcowie" tutaj to przedislamscy bałwochwalcy.

31:21. Niemal identyczne brzmienie, ta sama publiczność.

5:104 i 7:28. Ten sam wzorzec odmowy, znów adresowany do pogańskich rozmówców broniących bałwochwalczej lub przesądnej praktyki. Kontekst 7:28 jest pamiętnie konkretny: przedislamski zwyczaj okrążania Kaby — sześciennego sanktuarium w Mekce — nago, praktyka, którą jej obrońcy usprawiedliwiali jako przodkowską, a nawet boskonakazaną.

21:52–54. Abraham konfrontujący bałwochwalstwo własnego ojca — paradygmatyczna opowieść Koranu o zasadniczym buncie przeciwko odziedziczonemu błędowi religijnemu. "Zastaliśmy naszych ojców czczącymi je", mówią bałwochwalcy. Odpowiedź Abrahama: "Wy i wasi ojcowie byliście w jawnym błędzie."

43:22–24. Wzorzec uogólniony, jako prawo historii: "Zastaliśmy naszych ojców na pewnej drodze, i jesteśmy prowadzeni ich śladami" — wypowiedziane, mówi Koran, przez "zamożnych" każdej wspólnoty, do której kiedykolwiek został wysłany ostrzegający.

Rozwidlenie interpretacyjne

Teraz pytanie, wokół którego wszystko się kręci.

We wszystkich sześciu fragmentach klasyczna tradycja egzegetyczna jest konsekwentna: odrzucani "praojcowie" to wspólnoty sprzed objawienia lub antyobjawieniowe — bałwochwalcy, odrzucający przesłanie proroka. Nie, w pierwszej kolejności, późniejsze pokolenia tej samej objawionej wspólnoty, rozwijające już zaakceptowane objawienie.

Czy to ograniczenie zakresu jest solidną egzegezą? Czy autozachowawczym zawężeniem, które pozwala tradycji uniknąć niewygodnego lustra?

Bądźmy uczciwi co do tego, co wspiera sam tekst. Gramatyka wersetów faworyzuje wąską odczytówkę: każdy fragment adresuje nazwane wcześniejsze wspólnoty broniące nazwanej błędnej treści. Ale ich struktura retoryczna — jeden identyczny wzorzec, zilustrowany sześć razy, zwieńczony wyraźnym uogólnieniem 43:22–24 do każdej wspólnoty w historii — argumentowalnie wspiera traktowanie krytyki samego rozumowania ("nasi ojcowie to czynili" jako wystarczające uzasadnienie, kropka) jako stałej zasady, a nie opisu ograniczonego do okresu.

Sam tekst nie rozstrzyga, które. To rozwidlenie jest dokładnie tym, gdzie stoi współczesna debata.

Zwrot: islam od wieków sam wobec siebie stosuje tę krytykę

Polemiki obu stron zwykle zapominają o czymś. Krytyka bezrefleksyjnego naśladownictwa ma długą i znamienitą historię wewnątrz głównonurtowego, akceptującego hadis islamu.

Arabski termin to taklid — dosłownie "zakładanie czegoś na szyję", jak obroża czy wisiorek: przyjmowanie orzeczenia na cudzy autorytet bez badania dowodów.

Ibn Tajmijja (zm. 728/1328) — zażarty, błyskotliwy, kontrowersyjny teolog z Damaszku — i jego uczeń Ibn al-Kajjim (zm. 751/1350) byli obaj zdeklarowanymi tradycjonalistycznymi hanbalitami, w pełni zaangażowanymi w autorytet hadisu. I obaj argumentowali energicznie przeciwko sztywnemu taklidowi wobec orzeczeń jakiejkolwiek pojedynczej szkoły, gdziekolwiek te orzeczenia zderzały się z solidnym hadisem lub jasnym tekstem koranicznym. Obowiązkiem uczonego, nalegali, jest podążanie za najsilniejszym dowodem, nie za bezwładnością szkoły. I'lam al-Muwakki'in Ibn al-Kajjima jest klasycznym sformułowaniem tego argumentu.

Sześć wieków później egipscy reformatorzy Muhammad Abduh (zm. 1905) i Rashid Rida (zm. 1935) — krąg, który stworzył czasopismo al-Manar, gdzie, pamiętajcie, ukazał się pierwszy nowoczesny artykuł koranistyczny — rozszerzyli tę samą krytykę ślepego podążania za szkołą jako część swojego programu reformy salafijja. I zauważcie dokładnie: zrobili to bez odrzucania autorytetu hadisu jako takiego. Ich żądaniem było, by każde pokolenie na nowo badało przekazane orzeczenia w świetle źródeł pierwotnych.

Dlaczego ta historia ma znaczenie? Bo pokazuje, że krytyka Koranu dotycząca praojców była wielokrotnie mobilizowana, wewnątrz akceptującej hadis tradycji, przeciwko samozadowoleniu tej tradycji. Koranistyczne zastosowanie tych wersetów przeciwko samemu dziedziczeniu hadisu jest dalszym, bardziej radykalnym rozszerzeniem ruchu, który nauka islamska od dawna wykonywała wobec samej siebie. To nie jest argument importowany z zewnątrz.

Rzeczywistość socjologiczna — dla wszystkich

Cofnijmy się teraz od tekstów do ludzi.

Jak większość muzułmanów — sunnitów, szyitów czy ibadytów — faktycznie nabywa swoją religię? Odpowiedź, bezspornie: jako zintegrowany pakiet. Rodzina, wspólnota, szkoła, lokalny zwyczaj. Niemal nikt niezależnie nie audytuje, który element jego praktyki opiera się na tekście koranicznym, który na orzeczeniu hadisowym, który na fikhowej rozbudowie szkoły, a który na czystym lokalnym zwyczaju.

I zanim ktoś poczuje się lepszy: to nie jest cecha specyficzna dla islamu. Opisuje przekaz religijny w ogóle — jak pokażą szczegółowo rozdziały 12 i 15.

Biorąc to pod uwagę, przesadą byłoby stosować wersety retorycznie celujące w pogańskie czczenie praojców bezpośrednio do przekazu praktyk, które sięgają, choćby pośrednio, do założycielskiego objawienia i jego najwcześniejszej wspólnoty. To uczciwy punkt tradycjonalisty.

Uczciwy kontrargument koranisty: te wersety celują w metodę epistemiczną — bezkrytyczne dziedziczenie — nie tylko w kategorię treści (bałwochwalstwo). A krytyka metody stosuje się wszędzie, gdzie metoda działa, niezależnie od rodowodu treści. Powyższa tradycja krytyki taklidu pokazuje, że nawet insiderzy w połowie się z tym zgadzają.

A teraz obrót noża — w obie strony. Ta sama krytyka stosuje się, z równą siłą, do własnego przekazu wspólnot koranistycznych metody interpretacyjnej od założycieli ruchu — Perweza, Khalify, Kassima Ahmada (rozdział 1) — do ich zwolenników. Drugopokoleniowy Submitter, który przyjmuje ramy interpretacyjne Khalify na wspólnotowe zaufanie, robi dokładnie to, co ramy te potępiają. Tradycjonalistyczni krytycy podnoszą ten punkt i mają rację.

Jeszcze jeden wymóg uczciwości: żadne badanie ani dowód historyczny nie ustala, który tryb przekazu — bezpośrednie zaangażowanie tekstowe czy dziedzictwo instytucjonalne — faktycznie przeważa w jakiejkolwiek wspólnocie, w jakimkolwiek okresie. Twierdzenia na ten temat, po obu stronach, zazwyczaj przekraczają dowody.

Co dodają psychologowie

Odłóżmy na chwilę całkowicie pismo święte. Współczesna psychologia ma sporo do powiedzenia o tym, dlaczego odziedziczona treść religijna wydaje się samoocznie prawdziwa tym, którzy zostali w niej wychowani — niezależnie od jej rzeczywistego uzasadnienia historycznego. Cztery ustalenia, każde niezależne od islamu i od religii w ogóle:

Uprzedzenie autorytetu. Solidnie udokumentowana tendencja do ważenia twierdzenia według postrzeganego autorytetu jego źródła, a nie niezależnej oceny. Klasycznym testem są eksperymenty posłuszeństwa Stanleya Milgrama (1963), w których zwykli ludzie zadawali to, co uważali za niebezpieczne wstrząsy elektryczne, bo mężczyzna w białym fartuchu im to kazał. Znaczenie dla nas: relacje przypisywane Prorokowi, lub orzeczenia przypisywane czczonemu uczonemu, będą przyjmowane z mniejszą kontrolą przez słuchaczy postawionych w roli podporządkowanych uczniów. To nie jest komentarz do prawdziwości relacji. To komentarz do filtrów słuchaczy.

Konformizm. Słynne eksperymenty Solomona Ascha z ocenianiem długości linii (1951): uczestnicy, poproszeni o porównanie długości linii, zaprzeczali oczywistemu dowodowi własnych oczu, by zgodzić się z jednomyślną grupą podającą błędną odpowiedź. Bezpośrednio istotne dla tego, dlaczego wspólnotowa praktyka rytualna, raz ustanowiona, opiera się indywidualnemu ponownemu zbadaniu — niezależnie od jej uzasadnienia tekstowego.

Teoria tożsamości społecznej. Henri Tajfel i John Turner (1979) pokazali, że przynależność do grupy funkcjonuje jako tożsamość — a przynależność religijna jest jednym z najpotężniejszych znaczników tożsamości, jakie mają ludzie, niezależnie od treści doktrynalnej. Rewizja odziedziczonej praktyki jest więc kosztowna w kategoriach tożsamości nawet dla wierzącego, który po namyśle uzna jej uzasadnienie tekstowe za wątłe. Koszt nie jest intelektualny. Jest społeczny i egzystencjalny.

Teoria przekazu kulturowego. Model "epidemiologii reprezentacji" rozwinięty przez Dana Sperbera i Pascala Boyera (lata 90.–2000.) pyta: które idee przetrwają przekaz przez pokolenia? Odpowiedź: idee, które są zapadające w pamięć, społecznie wzmacniane i lekko sprzeczne z intuicją, rozprzestrzeniają się niezawodnie — w znacznej mierze niezależnie od ich wartości prawdziwościowej (Sperber, 1996).

Teraz kluczowe zastrzeżenie, wypowiedziane z pełną mocą: nic z tego nie rozstrzyga, czy jakakolwiek konkretna praktyka islamska jest uzasadniona tekstowo. Psychologia wyjaśnia mechanizm, nie zasługę. I — nie można tego powtórzyć zbyt wiele razy — mechanizmy działają po wszystkich stronach tej debaty, w tym wewnątrz wspólnot koranistycznych, których wyznawcy podlegają tym samym uprzedzeniom wobec własnych założycieli i konwencji. Nie ma tu metodologicznie wyższego stanowiska. Jest tylko dyscyplina znajomości własnych filtrów.

Sześć tradycji, jeden wzorzec

Na koniec poszerzmy obiektyw jeszcze raz. Wzorzec — dziedziczenie zintegrowanego pakietu pisma świętego plus tradycji interpretacyjnej plus zwyczaju wspólnotowego, zamiast samego pisma świętego w izolacji — powtarza się w każdej wielkiej tradycji opartej na piśmie świętym na Ziemi. Zapowiedź tutaj; pełne omówienie to rozdział 12:

Judaizm rabiniczny przekazuje Torę Pisaną i Ustną jako jedną zintegrowaną całość, od urodzenia.

Judaizm karaimski — żydowski ruch samego pisma — przekazuje swoją metodę samego pisma jako własną odziedziczoną normę wspólnotową. Nie mniej socjologicznie odziedziczoną za to, że odrzuca treść rabiniczną.

Katolicyzm przekazuje pismo święte nierozłącznie z tradycją kościelną i autorytetem nauczycielskim hierarchii.

Protestantyzm, mimo swojej założycielskiej zasady "samego pisma", przekazuje interpretację wyznaniową specyficzną dla denominacji — luterańską, reformowaną, baptystyczną — obok tekstu biblijnego. W praktyce "samo pismo" funkcjonuje jako odziedziczona soczewka interpretacyjna.

Prawosławie wschodnie wprost wynosi ciągłą, ucieleśnioną tradycję liturgiczną i patrystyczną do statusu funkcjonalnie nierozłącznego od pisma świętego — najmniej tekstocentryczny z głównych odłamów chrześcijaństwa.

Mormonizm — Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich — jest pouczającym przypadkiem granicznym. Założony w 1830 roku na nowym, tekstowo ustalonym objawieniu (Księdze Mormona), wyraźnie odrzucający odziedziczoną tradycję denominacyjną… a w ciągu dwóch stuleci wytworzył własny gęsty odziedziczony aparat trwającego objawienia, hierarchii instytucjonalnej i zwyczaju wspólnotowego.

Zatrzymajmy się nad tym ostatnim przypadkiem. Nawet ruchy założone wprost jako korekcyjny powrót do bezpośredniości tekstowej mają tendencję, socjologicznie, do wytwarzania porównywalnej warstwy odziedziczonej tradycji w ciągu kilku pokoleń. Znowu rutynizacja charyzmy Webera (rozdział 15).

Implikacja dla własnej długoterminowej trajektorii koranizmu jest bezpośrednia, i jest oferowana tutaj jako obserwacja porównawcza, nie jako złapanie w pułapkę: według dowodów historycznych, żaden ruch samego pisma nie okazał się dotąd odporny na sam proces, który krytykuje u innych.

Rozdział 10 — Jak podzielił się islam — i co podziały zrobiły z hadisem

By zrozumieć, dlaczego różni muzułmanie mają różne zbiory hadisu, potrzebujecie historii tego, jak muzułmanie w ogóle stali się od siebie różni. Poniżej jest ta historia — skompresowana, ale kompletna.

Rana: sukcesja

Prorok zmarł w 632 roku bez — według relacji sunnickiej — wyznaczenia następcy, lub — według relacji szyickiej — z jego wyznaczeniem Alego zignorowanym. Ten spór jest najstarszą raną islamu, i wszystko w tym rozdziale wypływa z niej.

Kryzys dojrzał pokolenie później. Trzeci kalif, Uthman, został zamordowany przez buntowników w 656 roku. Ali został kalifem; Mu'awija, potężny namiestnik Syrii i krewny Uthmana, zażądał sprawiedliwości za zabójstwo i wstrzymał posłuszeństwo. Nastąpiła wojna domowa — pierwsza fitna, trauma leżąca u korzeni islamskiego sekciarstwa.

Charydżyci — i ibadyci

W 657 roku, w bitwie pod Siffin, armie Alego i Mu'awiji stoczyły krwawy pat, i obie strony zgodziły się poddać spór ludzkiemu arbitrażowi.

Frakcja własnej armii Alego zbuntowała się przeciw tej decyzji. Sąd należy wyłącznie do Boga, nalegali — nie do negocjatorów. Wyszli z obozu Alego, i historia zna ich z tego czynu: charydżyci, "ci, którzy wyszli".

Charydżyci utrzymywali najbardziej rygorystyczne — i, początkowo, najbardziej tekstowo minimalistyczne — stanowisko co do prawowitego przywództwa: powinien przewodzić najlepszy muzułmanin, kimkolwiek jest, a poważny grzech dyskwalifikuje. Ich wojujące odłamy walczyły ze wszystkimi i zostały w większości zniszczone. Ale umiarkowana resztka przetrwała, i stała się islamem ibadyckim — który trwa dziś w Omanie i w niektórych rejonach Afryki Północnej. W względnej izolacji geograficznej ibadyci rozwinęli własny korpus hadisu (Musnad al-Rabi ibn Habiba, z rozdziału 1) oraz własne kryteria oceny narratorów.

Szyici

Stronnictwo Alego — szi'at Ali, skąd "szyizm" — rozwinęło się wokół przekonania, że przywództwo należało do rodu Proroka, przez Alego i jego potomków: Imamów.

To przekonanie ukształtowało ich korpus hadisu strukturalnie: zbiory szyizmu dwunastoimamskiego uprzywilejowują narracje przekazane przez Imamów — ród rodzinny będący, według przesłanek szyickich, chronionym kanałem prawdziwej nauki Proroka.

Dwa fakty o szyickiej nauce hadisu zasługują na własne oświetlenie.

Po pierwsze: formalne techniczne stopniowanie hadisu — sortowanie relacji na solidne i słabe, na sposób sunnicki — przyszło stosunkowo późno w nauce szyickiej: wraz z Ibn Tawusem (zm. 664/1266) i al-Allamą al-Hillim (zm. 726/1325), i częściowo poprzez ekspozycję na metodę sunnicką (Kohlberg, 1987; Newman, 2000).

Po drugie: wieki później nauka szyicka stoczyła własną wielką wewnętrzną wojnę o własne księgi — spór achbarycko-usulicki siedemnastego i osiemnastego wieku. Achbarycy utrzymywali, że Cztery Księgi są wiarygodne w całości — bez potrzeby stopniowania; relacje Imamów po prostu się przestrzega. Usulicy nalegali na krytykę łańcuchów i racjonalne badanie każdej relacji. Usulicy wygrali, zdecydowanie — dlatego właśnie istnieje współczesny szyicki establishment duchowny, z uszeregowanymi prawnikami i systemem mardży (rozdział 4A) (Gleave, 2007).

Sunnici — i zapomniana piąta szkoła

Islam sunnicki skonsolidował się wokół akceptacji wszystkich czterech kalifów raszidunów i, ostatecznie, czterech szkół prawnych z rozdziału 4A. Ale pamiętajcie o mniejszej piątej: szkole zahiryckiej, której największym głosem był andaluzyjski polihistor Ibn Hazm (zm. 456/1064). Zahiryci byli literalistami hadisu: akceptowali pełny autorytet hadisu, odrzucając kijas — analogię — jako ludzkie zuchwalstwo. Teksty, i tylko teksty. Szkoła ostatecznie wymarła jako zorganizowany madhhab, ale jej istnienie ma znaczenie dla naszej mapy: dowodzi, że "więcej hadisu" i "więcej rozumowania" były niezależnymi pokrętłami, nie jednym pokrętłem.

Racjonaliści, którzy wciąż używali hadisu

Jeszcze jedna grupa miesza każdy schludny podział binarny. Mutazylici — racjonalistyczna szkoła teologiczna prominentna od VIII do X wieku, słynna z twierdzenia o stworzoności Koranu i wolnej woli człowieka — byli wyraźnie sceptyczni wobec pojedynczych relacji hadisowych jako podstawy teologii. Relacja niesiona jednym łańcuchem — termin techniczny to chabar al-wahid — daje, argumentowali, tylko prawdopodobieństwo; a wyznanie musi opierać się na pewności.

A jednak w sprawach prawa ci sami mutazylici byli generalnie znacznie bardziej akceptujący te same relacje.

Niech ta komplikacja zapadnie w pamięć. Każdy, kto chce, by "racjonalista" i "polegający na hadisie" mapowały się na przeciwstawne obozy — mapowanie wygodne dla obu współczesnych polemik — musi zmierzyć się ze szkołą, która była oboma naraz, w zależności od przedmiotu.

Polityka na wskroś

Pod całą tą mapą biegnie linia uskoku metodologicznego z rozdziału 4A — ahl al-hadis kontra ahl al-ra'y — a pod nią biegnie polityka.

Kryzys sukcesyjny. Zamordowanie Uthmana i pierwsza wojna domowa. Rewolucja umajjadzko-abbasydzka. Późniejsza fragmentacja regionalna. Każdy z tych wstrząsów wygenerował retrospektywny materiał doktrynalny i prawny powiązany z konkurującymi roszczeniami legitymizacyjnymi (Goldziher, 1971; Schacht, 1950). Czyje cnoty chwalą hadisy? Czyje grzechy rejestrują? Których kalifów legitymizują? Konkurujące korpusy nie są przypadkowe wobec historii sekciarskiej. Są w nią strukturalnie wplecione.

Czy fragmentacja pogrzebała uniwersalny rdzeń?

Naturalne pytanie zamykające: czy cały ten rozłam przesłonił jakiś oryginalny, uniwersalny, koraniczny rdzeń?

Zauważmy najpierw, że sama metoda historyczna nie może w pełni na to odpowiedzieć — bo pytanie zakłada osąd co do tego, czym ten rdzeń jest treściowo, co samo w sobie jest kwestią sporną.

Ale coś można powiedzieć, i warto powiedzieć to precyzyjnie. Najszerszy rdzeń teologiczny — monoteizm, proroctwo, pięć podstawowych praktyk — pozostał wspólny dla wszystkich trzech głównych tradycji mimo wszystko: mimo wojen domowych, rywalizujących kalifatów, konkurujących kanonów i tysiąclecia polemiki. Rozbieżność koncentrowała się w szczególe prawnym i rytualnym.

Rozwój sekciarski dotknął szczegóły operacyjne znacznie bardziej niż wspólny rdzeń teologiczny. Cokolwiek innego zrobiły podziały, nie wyprodukowały trzech religii.

Wyprodukowały jednak trzy zbiory ksiąg — każda wspólnota certyfikująca własne relacje. A najdziwniejszy dowód dotyczący tych ksiąg pochodzi nie od ich rywali, lecz z wnętrza samych ksiąg.

Rozdział 11 — Świadkowie przeciwko sobie samym

Część z najbardziej niewygodnych dowodów w całej tej debacie nie pochodzi od sceptycznych profesorów ani koranistycznych pamfletów. Siedzi wewnątrz najbardziej autorytatywnych zbiorów hadisu — zachowana tam, wiernie, przez samą tradycję. Ten rozdział bada dwa najsłynniejsze przypadki, i to, co zrobili z nimi klasyczni uczeni.

Werset, którego nie ma: Umar i werset ukamienowania

Zarówno Sahih al-Buchari, jak i Sahih Muslim — dwie najbardziej autorytatywne księgi islamu sunnickiego po Koranie — zachowują mowę kalifa Umara, wygłoszoną z mimbaru w Medynie pod koniec jego życia.

W niej Umar oświadcza, że werset nakazujący ukamienowanie za cudzołóstwo został objawiony — że Prorok go zastosował, i że sam Umar obawiał się, iż nadejdzie czas, gdy ludzie powiedzą: "Nie znajdujemy ukamienowania w Księdze Boga", i przez to porzucą obowiązek, który Bóg zesłał.

Zatrzymajmy się i przyjmijmy do wiadomości, czym jest ta relacja. Jest to wewnętrzne, kanoniczne przyznanie — przekazane przez najbardziej rygorystyczne kanały samej tradycji — że materiał, który niektórzy wcześni Towarzysze uważali za objawienie koraniczne, nie przetrwał do mushafu, standardowego pisanego Koranu (Burton, 1977; Motzki, red., 2000).

Klasyczna tradycja nie ukrywała tej relacji. Uteoretyzowała ją. Rozwiązaniem jest doktryna o groźnej nazwie: naskh at-tilawa duna al-hukm — "zniesienie recytacji bez zniesienia orzeczenia". Idea: Bóg suwerennie wycofał tekst wersetu z Koranu, pozostawiając jego moc prawną w mocy. Brzmienie zniknęło; prawo pozostało nietknięte.

Oceńmy tę doktrynę z oczami otwartymi na oścież. Czy jest logicznie spójna? Tak — nic sprzecznego w niej nie ma, przy założeniu Boga, który redaguje swoje objawienie. Czy jest empirycznie falsyfikowalna? Nie — żaden wyobrażalny dowód nie mógłby jej obalić. A czy przystaje wygodnie obok wersetów o kompletności z rozdziału 5 — "Niczego nie pominęliśmy w Księdze"? To napięcie jest przynajmniej realne, i czytelnik ma prawo je odczuwać.

Dziwniejszy przypadek: Aisza i wersety o karmieniu piersią

Drugi przypadek jest mniej znany poza literaturą specjalistyczną — i, jeśli już, bardziej surowy.

Tło, krótko: w prawie islamskim karmienie piersią tworzy pokrewieństwo. Dziecko karmione piersią przez kobietę staje się jej krewnym do celów małżeńskich — jej dzieci mleczne nie mogą poślubić jej biologicznych dzieci. Pytanie prawne zawsze brzmiało: ile karmień ustanawia tę więź?

Aisza — żona Proroka, i jedna z najważniejszych przekazicielek w całym hadisie sunnickim — zrelacjonowała następujące (Sahih Muslim, Księga Karmienia): Koran pierwotnie precyzował dziesięć znanych karmień, by ustanowić więź; zostało to później zniesione do pięciu; a — oto zdanie do przeczytania dwukrotnie — Prorok zmarł, gdy orzeczenie "pięciu" wciąż było przez niektórych recytowane jako Koran.

Niestabilność tekstowa, według tej relacji, trwająca aż do samej śmierci Proroka. Zrelacjonowana przez jego własną żonę. Zachowana w jednym z dwóch najbardziej autorytatywnych zbiorów. Oceniona jako sahih — solidna — według kryteriów tego samego zbioru.

I ta ocena jest dokładnie tym, co czyni tę relację tak dowodowo niewygodną dla maksymalistycznych twierdzeń o kompletności: nie można jej odrzucić jako słabej bez złamania samego systemu ocen, na którym tradycja polega wszędzie indziej.

Ósmowieczne wojny o sprzeczności

Być może myślicie teraz: z pewnością ktoś zauważył te napięcia, zanim pojawili się współcześni uczeni?

Owszem. W VIII i IX wieku.

Racjonalistyczni krytycy hadisu — w tym kręgi sąsiadujące z opozycją koranowo-wyłączną, na którą odpowiadał al-Shafi'i w rozdziale 1 — kompilowali listy wzajemnie sprzecznych relacji jako argument przeciwko wiarygodności korpusu. Krytyka sprzeczności nie jest współczesnym odkryciem. Jest jednym z najstarszych argumentów w islamskiej historii intelektualnej.

I tradycja odpowiedziała na nią — na piśmie. Uczony Ibn Kutajba (zm. 276/889) napisał osobną książkę, Ta'wil Muchtalif al-Hadis — "Interpretacja sprzecznego hadisu" — odpowiadając przypadek po przypadku. Jego narzędzia: ograniczyć każdą relację do jej pierwotnego kontekstu; uszeregować pozornie sprzeczne relacje chronologicznie (późniejsza znosząca wcześniejszą); harmonizować tam, gdzie to możliwe.

Jak przekonujące są te narzędzia? Uczciwie: nierówno — zależy od przypadku. Niektóre harmonizacje są eleganckie i przekonujące; inne widocznie się naciągają. Ale samo istnienie tej książki dowodzi zasadniczego punktu: tradycja znała własne napięcia, angażowała się w nie publicznie i uważała je za odpowiadalne. Czy zostały odpowiedziane, to osąd, który ta książka pozostawia wam.

Jeszcze jedna niewygodna prawda: autentyczność nigdy nie była neutralna

Ostatnia obserwacja, zanim opuścimy dowody wewnętrzne.

Zbiory sunnickie i szyickie rozchodzą się dokładnie co do narracji, które mają największe znaczenie dla ich sporu — relacji dotyczących sukcesji, zalet i wad konkretnych Towarzyszy, rodziny Proroka. Machinerie uwierzytelniania każdej tradycji, stosowane przez szczerych uczonych, systematycznie zatwierdzały relacje, których dana wspólnota potrzebowała, i kwestionowały te, których nie potrzebowała.

Co to pokazuje? Nie, że jakakolwiek konkretna relacja jest fałszywa. Pokazuje coś subtelniejszego i ważniejszego: "autentyczność", w praktyce, nigdy nie była konfesyjnie neutralnym osądem historycznym. Historycy w całej tej dziedzinie przyznają to, niezależnie od ich poglądu na jakąkolwiek konkretną sporną relację. Miejcie to na uwadze, ilekroć ktoś — po którejkolwiek stronie — cytuje ocenę tak, jakby była wynikiem laboratoryjnym.

Rozdział 12 — Ta sama opowieść trzy razy: judaizm, chrześcijaństwo, islam

Czy struktura Koran-i-hadis jest wyjątkowa? Czy ma rodzeństwo?

Porównanie jest oświecające w obu kierunkach — pokazuje, co jest wspólne wszystkim cywilizacjom pisma świętego, i izoluje to, co jest naprawdę odrębne w przypadku islamskim. Weźmy tradycje po kolei.

Judaizm: pisane i ustne

Judaizm rabiniczny — główny nurt życia żydowskiego przez dwa tysiąclecia — opiera się na doktrynie uderzająco równoległej do sunny: Torze Ustnej. Obok Tory Pisanej danej Mojżeszowi na Synaju, tradycja głosi, Bóg dał naukę ustną — przekazywaną od mistrza do ucznia przez ponad tysiąc lat, zanim została skodyfikowana.

Kodyfikacja przyszła około 200 roku n.e., gdy rabbi Juda ha-Nasi skompilował Misznę — fundamentalny pisany digest prawa ustnego. Stulecia rabinicznego komentarza do Miszny wyprodukowały następnie Talmudy (Neusner, 1986).

Paralela strukturalna z islamem jest bliska: pismo święte, plus później skodyfikowana tradycja ustna twierdząca, że pochodzi od założycielskiego objawienia, stająca się operacyjną podstawą codziennego prawa. Nawet wyzwalacz jest równoległy — pamiętajcie rozdział 4B: kodyfikacja Miszny nastąpiła po zniszczeniu Świątyni w 70 roku n.e., co usunęło kapłański ośrodek autorytetu, tak samo jak kanonizacja hadisu nastąpiła po śmierci Proroka i ekspansji imperium.

Żydowscy koraniści: karaimi

A judaizm wyprodukował własny koranizm.

W VIII wieku n.e. — w tym samym świecie islamskim, gdzie szalały te debaty — powstał ruch żydowski odrzucający Torę Ustną i wiążący autorytet Talmudu na rzecz samej Tory Pisanej. Jego założycielską postacią był, według tradycji, Anan ben Dawid; ruch stał się judaizmem karaimskim ("skrypturalistami", od hebrajskiego słowa oznaczającego czytanie).

Karaimi są niemal dokładnym strukturalnym precedensem dla współczesnego koranizmu: ten sam ruch, ten sam cel (popo-pismenny, przekształcony w pisany korpus prawny), ta sama logika hasła (powrót do samego tekstu).

Co się z nimi stało? Rozkwitali przez pewien czas — IX do XI wieku były złotym wiekiem — a potem przetrwali jako mniejszość przez ponad tysiąclecie, nigdy nie wypierając większościowej praktyki rabinicznej, aż do małych wspólnot dziś (Nemoy, 1952; Polliack, red., 2003).

Jedna lekcja z ich historii zasługuje na podkreślenie, i skręca w nieoczekiwanym kierunku: status mniejszościowy, w tym przypadku porównawczym, śledzi konsolidację instytucjonalną co najmniej tak samo jak zasługę dowodową. Rabanici mieli akademie, sądy, infrastrukturę wspólnotową. Lekcja: nie traktujcie liczebności żadnej z tradycji — większościowej czy mniejszościowej — samej w sobie jako dowodu za lub przeciw jej argumentom tekstowym. Prawda nie jest rozstrzygana liczbą głów, w żadnym kierunku.

Chrześcijaństwo: cztery wariacje na temat

Sam Nowy Testament powstał z dekad przekazu ustnego, zanim spisano Ewangelie — historia formowania badana drobiazgowo przez uczonych takich jak James Dunn (2003) i Bart Ehrman (2016), i bezpośrednio istotny materiał porównawczy do oceny przekazu ustnego w ogóle.

Wewnątrz chrześcijaństwa pytanie o pismo-i-tradycję rozdzieliło się następnie na cztery drogi — i każda droga oświetla jakiś kąt naszej debaty:

Katolicyzm utrzymuje pismo święte i świętą tradycję — sobory, Ojców Kościoła, trwający autorytet nauczycielski zwany magisterium — jako wspólnie autorytatywne i nierozłączne. Strukturalnie jest to najbliższy chrześcijański analog modelu Koran-plus-sunna.

Protestantyzm wzniósł sztandar sola scriptura — "samego pisma" — w szesnastowiecznej Reformacji (MacCulloch, 2003), odrzucając współautorytet tradycji co do zasady. Strukturalnie analogiczny do koranizmu. Ale obserwujmy protestantyzm w praktyce: wspólnoty luterańskie, reformowane i baptystyczne każda przekazuje własną gęstą interpretację wyznaniową obok tekstu biblijnego. "Samo pismo" funkcjonowało, obserwowalnie, jako odziedziczona soczewka interpretacyjna — co ma bezpośrednie znaczenie dla tego, czy jakikolwiek ruch samego pisma, koranizm włącznie, może w pełni uciec problemowi tradycji interpretacyjnej, który identyfikuje u innych.

Prawosławie wschodnie idzie dalej niż katolicyzm: ciągła, ucieleśniona liturgiczna i patrystyczna "święta tradycja" jest wynoszona do funkcjonalnej nierozłączności z pismem świętym. Najmniej tekstocentryczny z głównych odłamów — użyteczny przeciwny biegun wobec koranizmu na tym spektrum.

Mormonizm, znowu, jest przypadkiem granicznym (rozdział 9): założony w 1830 roku na nowym, tekstowo ustalonym objawieniu, wyraźnie antytradycyjny — a wytwarzający, w ciągu dwóch stuleci, własny gęsty aparat trwającego objawienia, hierarchii i zwyczaju. Konkretna, datowalna ilustracja tego, że ruchy "powrotu do tekstu" nie są odporne na wytwarzanie własnej wtórnej warstwy tradycji.

Asymetria, której nie wolno złagodzić

Porównanie może zsunąć się w fałszywą równoważność — "każda tradycja to ma, więc szczegóły nie mają znaczenia". Oprzyjmy się temu zsunięciu, bo jedna asymetria tutaj jest naprawdę odmienna co do rodzaju, a uczciwość wymaga powiedzenia tego wprost, nie dyplomatycznie.

Spółgłoskowy tekst koraniczny — według szerokiego konsensusu naukowego zebranego z rękopisów, inskrypcji i lingwistyki w rozdziałach 2 i 7 — ustabilizował się niezwykle szybko, ze stosunkowo ograniczonym zróżnicowaniem potem.

Postawmy obok niego porównywalne przypadki. Tradycja rękopiśmienna Nowego Testamentu wykazuje znacznie większe zróżnicowanie w swojej historii — tysiące rękopisów, setki tysięcy wariantów, w większości trywialnych, ale niektóre istotne. A rabiniczna Tora Ustna była, według relacji własnej tradycji, niepowierzona pismu przez jakieś cztery stulecia po tradycyjnym objawieniu synajskim.

Umieśćmy teraz korpus hadisu na tej mapie. Jego przekaz — ustny i coraz bardziej pisany przez dwa do trzech stuleci, przefiltrowany przez ewoluującą metodę krytyczną, wydający korpusy sekciarskie o istotnie różnej treści — jest procesem odmiennego rodzaju od szybkiej stabilizacji Koranu… i procesem materialnie podobnego rodzaju do formowania się Miszny (a, jeśli chodzi o tryb przekazu, choć nie o treść, do tradycji ewangelicznej).

To umiejscowienie — Koran w jednej kategorii historii tekstowej, hadis w innej, z kategorią hadisu współdzieloną przez Torę Ustną i tradycję ewangeliczną — jest jednym z najbardziej historycznie obronnych, niepolemicznych rozróżnień dostępnych dla stanowiska koranistycznego. To ustalenie, które świecki historyk może poprzeć, nie przyjmując niczyjej teologii.

Rozdział 13 — Detektywi: półtora wieku nowoczesnej nauki

Czas poznać właściwie współczesnych uczonych — nazwiska, które pojawiały się w cytatach przez całą tę książkę. Traktujcie ten rozdział jako oprowadzanie po długiej historii detektywistycznej, w której każdy śledczy dziedziczy akta sprawy, obala część wniosków poprzednika i przekazuje zagadkę dalej.

Ignaz Goldziher (Węgier; jego Muhammedanische Studien opublikowane 1889–90, przetłumaczone jako Muslim Studies) otworzył współczesną sprawę. Jego odkrycie: treść hadisu koreluje podejrzanie z późniejszymi sporami. Spory, które powstały dopiero pokolenia po śmierci Proroka — o dynastie, o teologię, o prestiż rywalizujących miast — okazują się mieć hadisy wygodnie wspierające każdą stronę. Relacje, wnioskował, były generowane przez konflikty, a następnie rzutowane wstecz. Jako zjawisko ogólne — pomijając jakąkolwiek konkretną relację — to ustalenie nigdy nie zostało obalone i pozostaje wspólnym fundamentem całej dziedziny.

Joseph Schacht (1950 — znacie go z rozdziałów 2 i 3) wprowadził ten argument do prawa, z dwiema słynnymi tezami. Po pierwsze: isnady rosną wstecz. Porównajcie wczesne i późne cytowania tej samej doktryny prawnej, a łańcuchy stają się dłuższe i pełniejsze z czasem — późniejsze źródła roszczą sobie wcześniejsze i pełniejsze rodowody, niż roszczyły sobie same wcześniejsze źródła. Po drugie: doktryna prawna generalnie poprzedzała swoją prorocką dokumentację — "starożytne szkoły" rozumowały najpierw, a hadis przyszedł potem, by to poświadczyć.

G.H.A. Juynboll (1983) udoskonalił tę machinerię metodą wspólnego ogniwa (common link): nanieście na mapę każdy łańcuch danego hadisu, a często zbiegają się one na jednym przekazicielu — dekady po Proroku — od którego promieniują wszystkie wersje. Ta osoba, "wspólne ogniwo", jest według tej metody prawdopodobnym punktem pochodzenia relacji, nie tylko jej najbardziej zapracowanym przekazicielem.

Harald Motzki (2002) obrócił te narzędzia przeciwko sceptykom. Używając analizy isnad-cum-matn — triangulacji łańcuch-plus-brzmienie, którą poznaliście w rozdziale 2 — argumentował, że pewien materiał można datować wcześniej, niż pozwalał Schacht, w istotnych przypadkach na pierwsze stulecie islamu.

Behnam Sadeghi (2008) dopracował rygor tej metody dalej — swoim "testem wędrującej tradycji" — i stwierdził, że wyniki cięły w obie strony: przypadek po przypadku, czasem wcześniej niż u Schachta, czasem później niż u Motzkiego.

Joshua Little (badania doktorskie w Oksfordzie i późniejsze publikacje) reprezentuje najnowsze, najbardziej sceptyczne pokolenie tej metody: redatujący kilka hadisów, które szkoła Motzkiego traktowała jako wczesne — w tym bliskie, głośne zbadanie relacji o wieku małżeńskim Aiszy. Umieśćmy jego pozycję na mapie dokładnie: korekta od wewnątrz tradycji isnad-cum-matn — nie powrót do zamaszystych twierdzeń Schachta.

Gregor Schoeler (2009, 2011) wniósł model przekazu z rozdziału 4: prywatnonotatnikową drogę środkową, ani czysto ustną, ani właściwie opublikowaną.

Jonathan Brown (2007, 2009, 2011, 2014) — jeden z najbardziej wpływowych obecnie głosów tej dziedziny — udokumentował zmienną wiarygodność korpusu, obronił klasyczne nauki hadisowe jako metodologicznie poważne przedsięwzięcie krytyczne (przeciwko karykaturom łatwowierności), i ukuł rozróżnienie, którego ta książka wielokrotnie używała: prawda dosłowna hadisu (czy powiedział te słowa?), jego prawda historyczna (czy odzwierciedla coś, czego rzeczywiście nauczał?), i jego prawda skuteczna (czy wspólnota traktowała to jako prawdziwe, z rzeczywistymi konsekwencjami?) to trzy różne własności, i relacja może mieć dowolną ich kombinację.

Wael Hallaq (1997, 2005) — od strony historii prawa — argumentował, że prawnicy często konstruowali doktrynę najpierw, a zakotwiczali ją w hadisie później; poznaliście jego demontaż mitu "zamkniętej bramy" w rozdziale 4A.

Fazlur Rahman (1965, 1966) — wielki pakistański modernista, który zakończył karierę w Chicago — zaoferował wierzącym drogę środkową: czytać hadis w znacznej mierze jako "żywą tradycję" najwcześniejszej wspólnoty, rzutowaną wstecz na Proroka — historycznie bezcenną, normatywnie pouczającą, ale nie dosłownym protokołem sądowym. Jego hermeneutyka "podwójnego ruchu": najpierw zrozumieć orzeczenie w jego pierwotnym kontekście; potem przenieść jego zasadę — niekoniecznie jego literę — w teraźniejszość.

A w studiach koranicznych konkretnie, cztery nazwiska dopełniają obsadę. Nicolai Sinai (2017): synteza historii kompozycji, i odczytówka "retoryki późnej starożytności" wersetów o kompletności (rozdział 5). Marijn van Putten (2022): argument o jednym pisanym archetypie na podstawie ortografii (rozdział 2) — wielka umiarkowana przeciwwaga dla maksymalnego sceptycyzmu wobec tekstu Koranu. Sean Anthony (2020): zrównoważona synteza dowodów dokumentalnych i literackich. Stephen Shoemaker (2022): prominentny maksymalny sceptyk tej dziedziny, argumentujący, że kompilacja Koranu rozciągnęła się później niż standardowa narracja — pozycja rzeczywiście mniejszościowa we współczesnych studiach koranicznych, i taka, która przyciągnęła konkretną krytykę metodologiczną za sposób traktowania zapisu inskrypcyjnego i rękopiśmiennego.

Tablica wyników: gdzie dziedzina się zgadza

Po półtora wieku istnieje prawdziwy konsensus co do pięciu punktów:

Same isnady nie mogą zagwarantować autentyczności. Doskonały łańcuch mógł zostać sfałszowany właśnie dlatego, że każdy wiedział, jak wygląda doskonały łańcuch.

Istotna część korpusu odzwierciedla późniejszy spór doktrynalny i polityczny. Fundament Goldzihera wciąż się utrzymuje.

Modele czysto ustnego, nieustalonego przekazu są zbyt proste. Pismo weszło wcześnie (sahifa Hammama; notatniki Schoelera).

Formalna kanonizacja jest zjawiskiem dziewiątowiecznym — nawet tam, gdzie pewien leżący u podstaw materiał jest znacznie starszy.

Zarówno pełna akceptacja, jak i pełne odrzucenie są empirycznie nie do utrzymania. Korpus nie jest ani protokołem, ani fabrykacją. Jest mieszanką — a tę mieszankę trzeba sortować przypadek po przypadku.

Gdzie dziedzina się spiera

Ile można datować wcześnie z rzeczywistą pewnością? Optymizm Motzkiego–Sadeghiego kontra sceptycyzm Little'a–Berga, przypadek po przypadku.

Czy analiza isnad-cum-matn jest w ogóle solidna? Herbert Berg (2000) postawił najostrzejszy zarzut: metoda może być częściowo kołowa — rekonstruuje wczesny przekaz z wzorców łańcuch-i-tekst, ale jeśli fałszerze fabrykowali łańcuchy i teksty razem, same wzorce są skażone.

Regionalna różnorodność prawna kontra autentyczny wczesny przekaz — co lepiej wyjaśnia formowanie się korpusu?

A w studiach koranicznych: jak wcześnie nastąpiła pełna stabilizacja tekstowa? Umiarkowany konsensus (van Putten, Anthony, Sinai) kontra późne datowanie Shoemakera.

I uczciwa dolna linia

Autentyczność zdecydowanej większości poszczególnych hadisów nie jest rozwiązywalna do konsensusu przy obecnie dostępnych dowodach.

A oto trudniejsze zdanie: jest to prawdopodobnie trwałe ograniczenie dowodowe — nie tymczasowa luka czekająca na jeszcze jedno odkrycie rękopisu (Motzki, red., 2000; J. Brown, 2009). Materiały, które mogłyby to rozstrzygnąć — datowane dokumenty przekazu hadisu z pierwszego stulecia — najprawdopodobniej nigdy nie istniały w wymaganej formie.

Niektóre pytania historyczne nie doczekają się odpowiedzi. Zostaną zrozumiane. To jedno z nich.

A jednak księgi w samym centrum tego wszystkiego nie tylko przetrwały spory — wzniosły się ponad nie, do statusu bliskiego nietykalności. To, jak to się stało, jest historią z datami, miejscami i nazwiskami.

Rozdział 14 — Jak kanon stał się TYM kanonem

Założenie, które niemal każdy przyjmuje bez sprawdzenia — muzułmanie i niemuzułmanie jednakowo: że Sahih al-Buchari i Sahih Muslim zostały uznane za wyjątkowo autorytatywne od momentu, gdy wysechł na nich atrament.

Nie zostały. A historia tego, jak stały się kanoniczne, jest jednym z najlepiej udokumentowanych — i najsłabiej opowiedzianych — epizodów w całej tej historii.

Dedykowanym studium jest Jonathan Brown, The Canonization of al-Bukhari and Muslim (2007), a jego centralne ustalenie można ująć w jednym zdaniu: podniesiony status "dwóch Sahihów" — doktryna, że ich zawartość jako całość jest bardziej wiarygodna niż jakikolwiek inny zbiór, zbliżając się do pewności popartej konsensusem — rozwinął się stopniowo, w X do XII wieku. To od stu do trzystu lat po skompilowaniu tych ksiąg.

Co napędzało ten wzrost? Trzy siły, wszystkie udokumentowane:

Sieci. Regionalne sieci uczonych propagowały obie księgi — przede wszystkim w Niszapurze, wielkiej metropolii naukowej w dzisiejszym północno-wschodnim Iranie (rodzinnym mieście Muslima, i ośrodku nauki hadisowej), a stamtąd w coraz szerszym świecie sunnickim.

Program nauczania. Oba zbiory zostały przyjęte jako teksty do nauczania i certyfikacji — księgi, które student studiował, i z których był certyfikowany, by stać się uczonym. Kanoniczność, tu jak wszędzie, podążała za salą wykładową. To, czego uczą szkoły, staje się, w ciągu pokolenia, tym, co każdy "zawsze wiedział" za autorytatywne.

Teologia — po fakcie. Późniejsi uczeni, najbardziej wpływowo al-Nawawi (trzynastowieczny komentator, którego poznaliście w rozdziale 6), sformułowali formalną doktrynę: powszechna akceptacja obu ksiąg przez wspólnotę — po arabsku talakki bi-l-kabul, "przyjęcie z aprobatą" — sama stanowiła formę konsensusu (idżma), teologicznie gwarantując ich zawartość jako całość.

A teraz szczegół, który zmienia sposób, w jaki widzicie wszystko: to silne twierdzenie o gwarancji nie zostało wysunięte przez samych al-Buchariego czy Muslima, ani przez ich współczesnych. Zostało skonstruowane pokolenia później, na ich temat. Kompilatorzy oferowali swoje księgi jako swój własny rygorystyczny najlepszy wysiłek; aureola została dodana przez potomność.

A reszta sześcioksięgowego kanonu? Jeszcze później — i sporna. Samo członkostwo na liście było przedmiotem walki: o szóste miejsce Sunan Ibn Madżaha konkurował z Musnadem al-Darimiego, a nawet z Muwattą Malika w różnych kanonach regionalnych, zanim szeroka zbieżność ustaliła się na liście, którą znamy (J. Brown, 2007, rozdz. 2–3).

Dlaczego ten rozdział ma tak wielkie znaczenie? Z powodu tego, co ustala o naturze autorytetu kanonicznego: był to historycznie skonstruowany, stopniowo osiągnięty status — nie własność samoocznie obecna w tekstach od momentu kompilacji.

Obie strony muszą się z tym zmierzyć. Tradycjonalista nie może traktować autorytetu kanonu jako wiecznego i samopoświadczającego się — najwyraźniej takim nie był. A koranista nie może traktować kanonizacji jako spisku w zadymionym pokoju — był to powolny, publiczny, sporny, udokumentowany proces naukowy. Historia, jak zwykle, jest ciekawsza niż którakolwiek polemika.

Cofnijmy się teraz od szczegółów — ksiąg, łańcuchów, szkół — i zapytajmy, jakiego rodzaju procesem było to wszystko. Okazuje się, że są myśliciele, których całe kariery poświęcone były badaniu dokładnie takiego procesu.

Rozdział 15 — Machineria wiary: trzej socjologowie

Trzej myśliciele — żaden z nich nie pisał konkretnie o islamie — dostarczają machinerii do zrozumienia, jak wydarzyło się to wszystko w tej książce, nie rozstrzygając, czy jakakolwiek konkretna relacja jest prawdziwa. Ich idee cicho pracowały przez wcześniejsze rozdziały; tutaj otrzymują właściwe wprowadzenie.

Max Weber (1864–1920), niemiecki ojciec założyciel socjologii (jego arcydzieło przetłumaczone jako Economy and Society, 1978), dał nam frazę, której ta książka wielokrotnie używała: rutynizacja charyzmy. Autorytet założyciela jest charyzmatyczny — osobisty, bezpośredni, niepowtarzalny. Gdy założyciel umiera, wspólnota staje przed ostrym wyborem: rozpaść się, albo przekształcić ten autorytet w trwałe formy — urzędy, instytucje, a przede wszystkim teksty — które można przekazywać przez pokolenia. Rutynizacja jest tą transformacją.

Widziany przez pryzmat Webera, jakiś mechanizm funkcjonalnie podobny do hadisu — pisany, cytowalny zapis normatywnego przykładu założyciela — jest bliski socjologicznej niemal nieuniknioności dla każdego ruchu religijnego, który przeżywa swojego założyciela o więcej niż jedno pokolenie. A teraz zastrzeżenie, które ta książka dołączała za każdym razem: soczewka wyjaśnia, dlaczego instytucja miała szansę powstać. Nie mówi absolutnie nic o tym, czy jakakolwiek konkretna relacja w niej jest autentyczna. Weber wyjaśnia butelkę, nie wino.

Peter Berger (1929–2017), w The Sacred Canopy (1967), ukuł pojęcie struktur wiarygodności (plausibility structures): społecznej machinerii — szkół, naukowych rodowodów, rytuału wspólnotowego, samego codziennego towarzystwa współwyznawców — która podtrzymuje odczuwaną samooczywistość światopoglądu dla ludzi, którzy nie wyprowadzili go niezależnie. Dlaczego odziedziczona religia wydaje się, od wewnątrz, bezpośrednim postrzeganiem prawdy, a nie zapośredniczonym dziedzictwem (rozdział 9)? Odpowiedź Bergera: ponieważ cały świat społeczny nieustannie, niewidzialnie trzyma ją w miejscu. Usuńcie struktury — wyemigrujcie, straćcie wspólnotę — a przekonania, które wydawały się fundamentem, mogą nagle wydać się opcjonalne. Struktury wykonywały więcej pracy niż argumenty.

Pierre Bourdieu (1930–2002), w Zarysie teorii praktyki (1977), dodał pojęcie habitusu: wiedzy, która żyje w ciele. To, jak się modlicie — dokładne złożenie rąk, głębokość ukłonu, rytm powstawania — jest przekazywane przedrefleksyjnie: przez obserwowanie, naśladowanie, bycie fizycznie korygowanym jako dziecko. Nie przez czytanie podręczników.

Trafność Bourdieu jest chirurgiczna. Dostarcza mechanizmu stojącego za tradycjonalistycznym twierdzeniem z rozdziałów 3 i 8 — że choreografia modlitwy była niesiona przez żywą praktykę, ciało po ciele, niezależnie od i przed jej utekstowieniem w hadisie. Przekaz ucieleśniony jest rzeczywisty, i naprawdę jest kanałem odmiennym od ksiąg.

A teraz zamykająca dyscyplina, po raz ostatni: nic z tej socjologii nie rozstrzyga autentyczności. Wyjaśnia, dlaczego utekstowiony autorytet normatywny jakiegoś rodzaju miał szansę powstać, i dlaczego odziedziczona praktyka wydaje się samoocznie autorytatywna tym, którzy zostali w niej wychowani — po każdej stronie tej debaty. Czy to odczucie śledzi historyczną dokładność, jest osobnym pytaniem. Machineria wiary działa równie dobrze na przekonaniach prawdziwych, jak i fałszywych. To dokładnie czyni ją machinerią.

Uzbrojeni w dowody, naukę i machinerię, możemy teraz pozwolić sobie na jeden lot wyobraźni — pytanie, które historycy zadają, gdy chcą się dowiedzieć, co naprawdę niesie ze sobą fragment przeszłości.

Rozdział 16 — Eksperyment myślowy: dzień, w którym zniknął hadis

Historycy czasem uczą się najwięcej z pytań o światy, które nigdy nie istniały. Przeprowadźmy więc ten — starannie oznaczony jako wyłącznie historyczny eksperyment myślowy, nie argument teologiczny dla kogokolwiek:

Załóżmy, że każdy zbiór hadisu zaginął do roku 900. Wszystkie — sunnickie, szyickie, ibadyckie. Co historycy mogliby zrekonstruować z islamu?

Dostępnymi dowodami byłyby: Koran; archeologia; inskrypcje; rękopisy; papirusy; współczesne źródła niemuzułmańskie; i żywa praktyka wspólnotowa. Wszystko z rozdziału 2, minus literatura relacji.

Co by przetrwało

Rdzeń teologiczny. Monoteizm, proroctwo, objawienie, sąd ostateczny — wszystko w pełni odzyskiwalne z samego Koranu, potwierdzone monetami i inskrypcjami.

Ogólny kształt praktyki. Obowiązek i ogólny wzorzec czasowy modlitwy; post w miesiącu księżycowym; jałmużna; pielgrzymka do Mekki — odzyskiwalne z tekstu koranicznego plus wczesne potwierdzenie dokumentalne i architektoniczne (meczety, papirusy, wczesne zewnętrzne wzmianki).

Państwo. Podstawowe administracyjne i prawne istnienie wczesnego państwa islamskiego — same papirusy to zabezpieczają.

Sama Księga. Tekst Koranu bliski dzisiejszemu — bo, jak ustaliły rozdziały 7 i 13, dowody rękopiśmienne i inskrypcyjne dla Koranu są niezależne od przekazu hadisu. Palimpsest z Sany nie potrzebuje al-Buchariego. Kopuła na Skale nie potrzebuje Muslima. Historia tekstowa Koranu stoi na własnych materialnych nogach.

Co by zostało utracone

Choreografia modlitwy. Liczby rak'at, konkretne brzmienie, struktura głośna-i-cicha — wszystko, co rozdział 8 zaklasyfikował pod "tylko hadis" i "fikh".

Liczby. Stawki i progi zakatu — zniknięte.

Scenariusz pielgrzymki. Pełna sekwencja hadżdżu — zniknięta.

Życie Proroka. Niemal cały szczegół biograficzny Muhammada poza tym, do czego sam Koran się odnosi — a Koran, pamiętajmy, odnosi się bezpośrednio do zdumiewająco niewiele z tego.

Prawo. Niemal wszystkie konkretne orzeczenia w prawie rodzinnym, prawie karnym, prawie handlowym.

Czasy ostateczne. Cały gatunek szczegółu eschatologicznego — tradycje o Mahdim i im podobne.

I — ta subtelna — klucze do samego Koranu. Aparat interpretacyjny: "okoliczności objawienia", asbab an-nuzul z rozdziału 5, na których polega wiele tradycyjnego komentarza, by kontekstualizować inaczej niejednoznaczne wersety. Bez literatury relacji werset 5:3 wciąż mówiłby "dziś udoskonaliłem waszą religię" — ale nikt nie wiedziałby, którego dnia, ani gdzie, ani w jakich okolicznościach. Werset zachowałby swoje słowa, a straciłby swoje zakotwiczenie.

Co eksperyment naprawdę ujawnia

Zwrot, który czyni to ćwiczenie wartym przeprowadzenia, jest taki.

Zauważcie, co obie strony powiedziałyby o tym kontrfaktycznym świecie — i zauważcie, że zgodziłyby się co do jego faktów. Obie zgodziłyby się, że strata byłaby ogromna dla szczegółu prawnego i biograficznego. Obie zgodziłyby się, że rdzeń teologiczny i sam Koran przetrwałyby nienaruszone.

Ich spór dotyczy znaczenia tej straty. Tradycjonalista mówi: to pokazuje, jak nieodzowna zawsze była sunna — utrata jej okaleczyłaby praktykę religii, dlatego właśnie wspólnota Boga ją zachowała. Koranista mówi: to pokazuje, jak wiele operacyjnego szczegółu religii nigdy w ogóle nie miało statusu objawionego — to, co przetrwa stratę, jest dokładnie tym, co Bóg zagwarantował, a to, co ginie, jest dokładnie tym, co dodali ludzie.

Kontrfaktyczność, będąc ćwiczeniem historycznym, nie może tego rozstrzygnąć — bo to pytanie o to, co było prawowicie wiążącym objawieniem, jest teologią. Prawdziwym plonem eksperymentu jest sama mapa: precyzyjny inwentarz tego, które części islamu opierają się na jakich fundamentach. Ten inwentarz, przynajmniej, obie strony mogą podzielić.

Rozdział 17 — Skąd wiemy, co wiemy? Metoda, poddana audytowi

Jeden rozdział przed finałem, audyt. Weźmy najbardziej nośne twierdzenia tej książki i zapytajmy o każde z nich wprost: skąd to wiemy — i jak pewnie?

Wczesna stabilność tekstowa Koranu. Skąd wiemy: fizycznie datowane rękopisy — palimpsest z Sany, i fragmenty z Birmingham (karty Koranu przechowywane na Uniwersytecie w Birmingham, z kolekcji Minganów, których pergamin datowany jest metodą węgla C14 na połowę lat 600. n.e.); datowane inskrypcje Kopuły na Skale; i niezależny argument van Puttena oparty na ortografii archetypu. Status: konsensus co do istotnej wczesnej stabilności; mniejszościowy sprzeciw (Shoemaker) co do dokładnego harmonogramu. Wśród najbezpieczniejszych ustaleń tej książki.

Autentyczność jakiegokolwiek pojedynczego hadisu. Skąd wiemy — lub próbujemy: analiza isnad-cum-matn; biografia narratorów (ilm al-rijal); porównanie brzmienia między wersjami. Status: autentycznie sporne, przypadek po przypadku. Żadna ogólna metoda nie zyskuje zgody całej dziedziny co do wyników. Trwałe ograniczenie z rozdziału 13.

Przedkanoniczna praktyka rytualna. Skąd wiemy: papirusy, architektura i zewnętrzne wzmianki dla ogólnego zarysu; tylko źródła tekstowe — ze wszystkimi ich problemami datowania — dla szczegółu prawnego i proceduralnego. Status: bezpieczne w zarysie; spekulatywne poza nim. Czteropoziomowy werdykt rozdziału 2.

Werset o ukamienowaniu i relacje o karmieniu piersią. Skąd wiemy: zachowane wewnątrz samych najbardziej autorytatywnych zbiorów sunnickich — stąd tekstowo bezpieczne jako relacje. Leżące u podstaw twierdzenie historyczne — że takie brzmienie było niegdyś rzeczywiście objawionym tekstem — jest niefalsyfikowalne żadną dostępną metodą. Zauważcie dwuwarstwową strukturę: pewność co do tego, co powiedziała tradycja, trwała niepewność co do tego, czy to, co powiedziała, było tak.

Formowanie się i recepcja kanonu. Skąd wiemy: własne kolofony kompilatorów (notatki skrybów rejestrujące ukończenie i przekaz księgi); słowniki biograficzne; wzorce cytowań w późniejszej nauce (J. Brown, 2007). Status: dobrze udokumentowane jako proces stopniowy — wśród najbezpieczniejszych ustaleń historycznych w całej tej książce.

Zauważcie kształt tego audytu: pewność tej książki jest najwyższa dokładnie tam, gdzie dowód jest fizyczny lub bibliograficzny, a najniższa dokładnie tam, gdzie zależy od przekazanej pamięci przekazicieli, o których się przekazuje. Ten kształt nie jest przypadkiem. To metoda.


Rozdział 18 — Zwracając broń na siebie samych

Książka, która spędza trzysta stron osądzając argumenty wszystkich innych, jest winna swoim czytelnikom jedno ostatnie ćwiczenie: najsilniejszą dostępną krytykę własnych argumentów. Oryginalny przegląd był, pamiętajcie, sprawdzony przez trzech wrogo nastawionych czytelników. Poniżej znajduje się to, co każdy z nich powiedziałby o książce, którą właśnie przeczytaliście — z pełną siłą, bez strachów na wróble — a następnie rozrachunek, które ciosy trafiają w cel.

Zarzut tradycyjnego uczonego muzułmańskiego

"Wielokrotnie traktowaliście 'ciągłą praktykę wspólnotową' i 'relację przekazaną łańcuchem' jako porównywalnie niepewne (rozdziały 3 i 8). Ale klasyczna teoria prawna wyprowadziła staranne rozróżnienie, które zamazaliście: między przekazem mutawatir — niesionym przez tak wielu niezależnych ludzi, w każdym pokoleniu, że skoordynowana fabrykacja jest racjonalnie nieprawdopodobna — a przekazem ahad, niesionym przez jeden lub kilka łańcuchów. Nikt nigdy nie twierdził, że rdzeń mutawatir opiera się na jakimkolwiek pojedynczym omylnym łańcuchu. Zlewanie tych dwóch kategorii dla retorycznej symetrii błędnie przedstawia bardziej staranną, wewnętrzną gradację samej tradycji.

"A wasze traktowanie relacji o ukamienowaniu i karmieniu piersią (rozdział 11) ustępuje zbyt wiele. Zniesienie-recytacji nie jest doraźnym urządzeniem ratunkowym: jest spójną, tekstowo poświadczoną kategorią — zachowaną, ostatecznie, wewnątrz najbardziej rygorystycznie zweryfikowanych zbiorów. Nazwaliście to 'niefalsyfikowalne', jakby to coś rozstrzygało. Większość teologii jest niefalsyfikowalna. To nie jest wada teologii; to jej definicja."

Zarzut koranisty

"Wasz rozdział 5A nadaje tradycjonalistycznemu argumentowi 'powtórzonego czasownika' — słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca — więcej wagi niż otrzymują porównywalne kontr-odczytówki językowe. A wasz filologiczny sprzeciw wobec odczytywania 45:6 i 77:50 przeciwko gatunkowi hadisu (rozdział 5D) jest wypowiedziany z większą pewnością, niż w rzeczywistości wymusza dowód semantyczny Izutsu. Retoryczny rezonans między 39:23, 45:6 i 77:50 — Koran nazywający siebie najlepszym hadisem i kwestionujący wiarę w jakikolwiek hadis po nim — nie wymaga, by późniejszy sens techniczny był operatywny, by paralelizm miał znaczenie. Przyznaliście, że wzorzec jest 'sugestywny', a potem po cichu nie daliście mu żadnej roboty do wykonania.

"A wasza kontrargumentacja z rozdziału 9 — 'krytyka praojców stosuje się równie do przekazu koranistycznego' — jest tu quoque, 'ty też'. Nie angażuje merytorycznego twierdzenia: przekaz bliski Koranowi jest przynajmniej audytowalny przez każdego czytelnika, który potrafi wziąć do ręki tekst. Odziedziczony przekaz fikhu-i-hadisu nie jest równie audytowalny bez lat specjalistycznego szkolenia w krytyce łańcuchów. Symetria psychologii nie jest symetrią epistemologii."

Zarzut świeckiego historyka

"Wasze rozdziały 2 i 16 czasami opierają się na charakterystykach 'ogólnie prawdopodobnych' standardowej narracji raszidunów — historii kompilacji Koranu, komitetu zbierającego — które rygorystycznie krytyczny wobec źródeł historyk oznaczyłby jako opierające się w znacznej mierze na późniejszym, obarczonym łańcuchem materiale hadisowym i historiograficznym. Metodologicznie ten materiał nie jest a priori bardziej bezpieczny niż prawny hadis, który traktujecie konsekwentnym sceptycyzmem gdzie indziej. Stosujcie ten sam standard równomiernie — nie łagodniej wobec narracji historycznej niż wobec relacji prawnych, tylko dlatego, że narracja jest nośna dla waszej chronologii.

"A wasz rozdział porównawczy (rozdział 12) niedoszacowuje, jak bardzo ujęcia 'rabiniczne kontra karaimskie' i 'katolickie kontra protestanckie' są same artefaktami późniejszej polemiki konfesyjnej — po obu stronach każdej pary — w sposób bezpośrednio analogiczny do ujęć sunnicko/szyicko/koranistycznych, które skądinąd tak starannie oznaczacie jako sporne. Wasze przypadki porównawcze zasługują na tę samą podejrzliwość co wasz przypadek pierwotny."

Rozrachunek

Wszystkie trzy krytyki trafiają — przynajmniej częściowo. A uczciwą odpowiedzią nie jest pełne ustąpienie żadnej z nich, bo każda ciągnie w innym kierunku; jest nią trzymanie napięć wprost, w otwartości, gdzie można je zważyć:

Do tradycjonalisty: rozróżnienie mutawatir/ahad jest prawdziwe, i ma prawdziwą treść epistemiczną — ta książka przyznaje, że jego zatarcie gdziekolwiek na tych stronach było zbyt pochopne. Ale siła dowodowa tego rozróżnienia wciąż zależy od przesłanki — że "praktyka wspólnotowa" była sama dokładnie przekazana od pokolenia założycielskiego — która nie jest niezależnie weryfikowalna środkami niekołowymi. Ten zarzut zawęża twierdzenie tej książki. Nie eliminuje go.

Do koranisty: słusznie — audytowalność przez każdego piśmiennego czytelnika jest prawdziwą asymetrią między metodą samego Koranu a metodą włączającą hadis, i rozdział 7 już przyznał jej pewną wersję. Ten punkt zasługuje na pełną wagę. Ale audytowalność nie jest tą samą własnością co dokładność historyczna — tekst może być doskonale audytowalny, a wciąż niedookreślać praktyki, jak zaraz pokaże rozdział 19 — i ta książka nie może sugerować inaczej.

Do świeckiego historyka: wasza jest najbardziej metodologicznie forsowna z trzech. Ta książka, w pewnych punktach, stosowała krytykę źródłową konsekwentniej do prawnego hadisu niż do narracji biograficznej i historycznej dzielącej ten sam tryb przekazu — i ostrzej wobec przypadku islamskiego niż wobec jego żydowskich i chrześcijańskich komparatorów. Ta niekonsekwencja jest tu nazwana wprost, nie wygładzona. Czytelniku: zabierz ją ze sobą. Zważ ją przeciwko każdemu "ogólnie prawdopodobnemu" z rozdziału 2, i każdemu twierdzeniu o asymetrii z rozdziału 12.

Żaden komfortowy werdykt więc. Tylko trzy napięcia, trzymane w otwartości — gdzie ich miejsce.

Rozdział 19 — Zakończenie: pytanie, które pozostaje, gdy opadnie kurz

Zaczęliśmy od luki: dwóch stuleci między śmiercią Proroka a księgami, które twierdzą, że rejestrują jego głos. Przekroczyliśmy tę lukę w obu kierunkach wiele razy — z monetami i palimpsestami, z gramatykami i socjologami, z najniewygodniejszymi relacjami samej tradycji i jej najbłyskotliwszymi obrońcami.

Żadne pojedyncze ustalenie w tej książce nie zamyka debaty koranistyczno-tradycjonalistycznej. Byłoby błędnym przedstawieniem dowodów udawać inaczej. Ale ta podróż nie była kolista. Pięć rzeczy można teraz stwierdzić z rozsądną pewnością — każda zapracowana, rozdział po rozdziale:

1. Koran i hadis mają różne rodzaje historii tekstowej. Na mocnych dowodach fizycznych i lingwistycznych, przekaz Koranu jest innego rzędu szybkości i stabilności niż przekaz korpusu hadisu (rozdziały 7, 12, 13). Jeden ustabilizował się w ciągu jednego życia, na piśmie, z jednego archetypu. Drugi przybrał formę przez stulecia, poprzez ewoluującą metodę, w różne kanony dla różnych wspólnot.

2. Część korpusu wyraźnie odzwierciedla późniejszą wspólnotę, nie Proroka. Istotny, nietrywialny odsetek korpusu hadisu odzwierciedla późniejszy spór doktrynalny, prawny i polityczny, a nie dosłowną mowę Proroka. Wśród specjalistów nie jest to poważnie sporne — nawet gdy sam odsetek, i każdy konkretny przypadek, pozostaje przedmiotem walki (rozdziały 6, 11, 13).

3. Zarys jest wczesny; szczegół nie jest dowodliwy. Podstawowa praktyka islamska w ogólnym zarysie jest dobrze poświadczona z bardzo wczesnego okresu przez dowody niezależne od hadisu — podczas gdy jej precyzyjny szczegół prawny i rytualny nie jest (rozdziały 2, 8, 16). Czteropoziomowy werdykt — znane, prawdopodobne, możliwe, nieznane — utrzymuje się.

4. Kanoniczność została osiągnięta, nie narodzona. Autorytet konkretnych zbiorów był stopniowo skonstruowanym osiągnięciem historycznym X do XII wieku — nie własnością, którą teksty niosły od kompilacji (rozdział 14).

5. Oba maksymalizmy przekraczają dowody. Pełne tradycjonalistyczne zaufanie do ogólnej wiarygodności korpusu, i pełne koranistyczne zaufanie do rekonstrukcji wiążącej praktyki z samego Koranu, oba przekraczają to, co wspierają zebrane dowody (rozdziały 5, 8, 13, 18).

Lepsze pytanie

Zakończenie na "więc — czy hadisy są autentyczne?" tylko powtórzyłoby pytanie, które ta książka pokazała, że opiera się jednemu werdyktowi. Jest lepsze pytanie, i to jest to, które całe to dochodzenie cicho układało:

Jeśli Koran rzeczywiście twierdzi o jakiejś formie kompletności — a rozdział 5 pokazał, że twierdzi o czymś — jaka jest minimalna ilość autorytetu religijnego wymagana poza samym tekstem, by funkcjonował jako praktykowalna religia? I gdzie dowody pozostawiają to pytanie?

Pięć odpowiedzi jest żywych w literaturze. Żadna nie jest wymuszona przez same dowody. Oto one — każda z prawdziwą siłą i prawdziwym nierozstrzygniętym kosztem. To jest rzeczywiste menu, wyłożone na stole.

Odpowiedź 1: Zero dodatkowego autorytetu. Ścisłe stanowisko koranistyczne. Koran, poprawnie odczytany, jest wystarczający; każda pozorna luka — dokładna liczba rak'at, stawki zakatu — odzwierciedla albo niedostatecznie uważne czytanie, albo sprawy, które Bóg celowo pozostawił do decyzji wspólnotowej. Nierozstrzygnięty koszt, udokumentowany w rozdziałach od 7 do 9: samookreślające się wspólnoty koranistyczne w praktyce nie zbiegły się na jednym systemie rytualnym opartym wyłącznie na Koranie. Niektórzy modlą się pięć razy, niektórzy trzy; formy się różnią. Co sugeruje — jako fakt obserwowalny, nie polemikę — że sam tekst niedookreśla praktyki nawet dla czytelników w pełni zaangażowanych w używanie niczego innego.

Odpowiedź 2: Hadis jako kontekst historyczny — nigdy jako wiążące prawo. Konsultować relacje jako dowód na to, jak najwcześniejsza wspólnota rozumiała Koran — ważony jak każde inne źródło historyczne, i nigdy niezdolny do przebicia jasnego sensu Koranu ani dodania całkowicie nowych obowiązków. Ta pozycja czerpie z rozróżnienia Jonathana Browna prawda-dosłowna/prawda-historyczna/prawda-skuteczna (rozdział 13) i jest bliska podwójnemu ruchowi Fazlura Rahmana oraz wiele współczesnej myśli reformistycznej. Wykonalna droga środkowa. Nierozstrzygnięty koszt: kto rozstrzyga, które hadisy niosą który rodzaj prawdy — gdy roszczenie klasycznego systemu do ostateczności zostało odłożone na bok? Pytanie o autorytet wraca tylnymi drzwiami.

Odpowiedź 3: Tylko ciągła praktyka — bez tekstowego hadisu. Zaakceptować, że żywa, nieprzerwana praktyka wspólnotowa (rozdziały 3 i 8) przekazuje podstawową formę rytualną niezależnie od jakiejkolwiek pisanej relacji — argument mutawatir amal, habitus Bourdieu w religijnej szacie — jednocześnie odmawiając pisanym relacjom niezależnego autorytetu prawodawczego. To przewleka prawdziwą igłę: zachowuje podstawową choreografię modlitwy, która wyraźnie poprzedza każdy zbiór hadisu, odrzucając jednocześnie relacje oparte na łańcuchach jako źródło nowego prawa. Nierozstrzygnięty koszt: potrzebuje wykonalnego kryterium odróżniania "praktyki" od "relacji opisujących praktykę" — a przy bliższym zbadaniu (rozdział 8) nasza wiedza o wczesnych szczegółach praktyki sama w znacznej mierze zależy od tych samych relacji. Igła może nie mieć ucha.

Odpowiedź 4: Uszeregowany, stopniowany autorytet — model klasyczny (rozdział 4A). Najpierw Koran; potem masowo przekazana sunna; potem solidny pojedynczy hadis; potem konsensus naukowy; potem analogia — każdy poziom podporządkowany temu powyżej, ze szkołami różniącymi się tylko co do tego, jak surowo każdy poziom jest pilnowany. To historycznie dominująca odpowiedź zarówno w jurysprudencji sunnickiej, szyickiej, jak i ibadyckiej — trzy tradycje różniące się głównie co do tego, który korpus, i czyj autorytet (konsensus uczonych, czy Imamów), zajmuje poziomy poniżej Koranu. Jej siłą jest czternaście wieków instytucjonalnej żywotności. Jej nierozstrzygniętym kosztem jest wszystko, co rozdziały 11, 13 i 14 udokumentowały o ludzkim, spornym, stopniowo skonstruowanym charakterze samych tych poziomów.

Odpowiedź 5: Żywy urząd interpretacyjny zamiast ustalonego korpusu. Model zastępcy-i-mardży szyizmu dwunastoimamskiego (rozdział 4A) — i, w innym rejestrze, klasyczny sunnicki system sędziów i muftich. Według tego modelu to, co ostatecznie wiąże, jest mniej ustalonym zbiorem relacji, a bardziej trwającym, instytucjonalnie odpowiedzialnym procesem interpretacyjnym — z hadisem funkcjonującym jako dowód przedłożony temu procesowi, a nie jako samowykonujące się prawo. Jej siła: odzwierciedla to, jak systemy prawne faktycznie działają wszędzie. Jej koszt: przenosi pytanie o autorytet z tekstów na instytucje — a instytucje, jak ta książka obszernie pokazała, mają swoje historie.

Gdzie ta książka się zatrzymuje — i dlaczego

Ta książka nie wybiera spośród tej piątki. Celowo.

Wybór wymagałby rozstrzygnięcia pytań, których historia nie może rozstrzygnąć: prawdziwego zakresu dinu w 5:3; czy "objaśnienie" delegowane w 16:44 upoważnia niezależne prawodawstwo; natury i zakresu ochrony Proroka przed błędem. To są pytania teologiczne. Rozdział 1 obiecał, że będą traktowane jako takie, i obietnica utrzymuje się do ostatniej strony.

To, co ta książka próbowała ustalić, jest bardziej ograniczonym — i bardziej użytecznym — twierdzeniem: uczciwy zakres obronnych odpowiedzi jest dokładnie zakresem powyżej. Nie "hadisy są po prostu autentyczne". Nie "hadisy są po prostu nielegitymne". Prawdziwe spektrum pięciu pozycji, każda z prawdziwym wsparciem tekstowym i prawdziwym nierozstrzygniętym kosztem — na którym dalszy postęp zależy od argumentacji wewnątrz teologii i prawa, nie od jakiegokolwiek dodatkowego odkrycia historycznego, jakie ten przegląd może przewidzieć.

A tam, gdzie ta książka nie mogła dojść do wniosku, powiedziała to, wprost: datowanie większości poszczególnych hadisów; precyzyjny moment, w którym skrystalizował się szczegół rytualny; czy objaśnienie z 16:44 upoważnia prawodawstwo; co dokładnie zostało "dopełnione" tego dnia na Arafat — albo przy Ghadir Chumm.

To była dyscyplina obiecana we wstępie: fakt odróżniony od konsensusu, większość od mniejszości, spór od rozstrzygnięcia, teologia od historii — przez całą drogę, i do samego dna.

Dowody są teraz wasze. Werdykt również.


Bibliografia

(Kompletny aparat naukowy oryginalnego akademickiego przeglądu, zachowany w całości. Każde dzieło cytowane w tej książce pojawia się tutaj.)

Abbott, N. (1967) Studies in Arabic Literary Papyri II. Chicago: University of Chicago Press.

Anthony, S.W. (2020) Muhammad and the Empires of Faith. Oakland: University of California Press.

Asch, S.E. (1951) "Effects of Group Pressure upon the Modification and Distortion of Judgments," w Guetzkow, H. (red.) Groups, Leadership and Men. Pittsburgh: Carnegie Press.

Berg, H. (2000) The Development of Exegesis in Early Islam. Richmond: Curzon Press.

Berger, P.L. (1967) The Sacred Canopy: Elements of a Sociological Theory of Religion. New York: Doubleday.

Bourdieu, P. (1977) Outline of a Theory of Practice, tłum. R. Nice. Cambridge: Cambridge University Press.

Brown, D.W. (1996) Rethinking Tradition in Modern Islamic Thought. Cambridge: Cambridge University Press.

Brown, J.A.C. (2007) The Canonization of al-Bukhari and Muslim: The Formation and Function of the Sunni Hadith Canon. Leiden: Brill.

Brown, J.A.C. (2009) Hadith: Muhammad's Legacy in the Medieval and Modern World. Oxford: Oneworld.

Brown, J.A.C. (2011) "Did the Prophet Say It or Not?" Journal of the American Oriental Society 131(1), s. 1–24.

Brown, J.A.C. (2014) Misquoting Muhammad. London: Oneworld.

Burton, J. (1977) The Collection of the Qur'an. Cambridge: Cambridge University Press.

Cook, M. (1997) "The Opponents of the Writing of Tradition in Early Islam," Arabica 44(4), s. 437–530.

Donner, F.M. (2010) Muhammad and the Believers. Cambridge, MA: Harvard University Press.

Duderija, A. (2011) Constructing a Religiously Ideal 'Believer' and 'Woman' in Islam. New York: Palgrave Macmillan.

Dunn, J.D.G. (2003) Jesus Remembered. Grand Rapids: Eerdmans.

Dutton, Y. (1999) The Origins of Islamic Law. Richmond: Curzon Press.

Ehrman, B.D. (2016) Jesus Before the Gospels. New York: HarperOne.

Gleave, R. (2007) Scripturalist Islam: The Akhbari Shi'i School. Leiden: Brill.

Goldziher, I. (1971 [1889–90]) Muslim Studies, tłum. C.R. Barber i S.M. Stern. London: Allen & Unwin.

Görke, A. i Schoeler, G. (2008) Die ältesten Berichte über das Leben Muhammads: Das Korpus 'Urwa ibn az-Zubair. Princeton: Darwin Press.

Hallaq, W.B. (1984) "Was the Gate of Ijtihad Closed?" International Journal of Middle East Studies 16(1), s. 3–41.

Hallaq, W.B. (1997) A History of Islamic Legal Theories. Cambridge: Cambridge University Press.

Hallaq, W.B. (2005) The Origins and Evolution of Islamic Law. Cambridge: Cambridge University Press.

Hamidullah, M. (1953) Sahifah Hammam ibn Munabbih. Damaszek/Paryż.

Hoyland, R.G. (1997) Seeing Islam as Others Saw It. Princeton: Darwin Press.

Ibn Qutayba (IX w.) Ta'wil Mukhtalif al-Hadith. Różne wydania.

Izutsu, T. (1964) God and Man in the Qur'an. Tokio: Keio Institute.

Jeffery, A. (1938) The Foreign Vocabulary of the Qur'an. Baroda: Oriental Institute.

Juynboll, G.H.A. (1969) The Authenticity of the Tradition Literature. Leiden: Brill.

Juynboll, G.H.A. (1983) Muslim Tradition. Cambridge: Cambridge University Press.

King, D.A. (1999) World-Maps for Finding the Direction and Distance to Mecca: Innovation and Tradition in Islamic Science. Leiden: Brill.

Kohlberg, E. (1987) "Aspects of Akhbari Thought," w Levtzion, N. i Voll, J.O. (red.) Eighteenth Century Renewal and Reform in Islam. Syracuse: Syracuse University Press.

MacCulloch, D. (2003) The Reformation: A History. New York: Viking.

Melchert, C. (2006) Ahmad ibn Hanbal. Oxford: Oneworld.

Milgram, S. (1963) "Behavioral Study of Obedience," Journal of Abnormal and Social Psychology 67(4), s. 371–378.

Motzki, H. (red.) (2000) The Biography of Muhammad: The Issue of the Sources. Leiden: Brill.

Motzki, H. (2002) The Origins of Islamic Jurisprudence, tłum. M.H. Katz. Leiden: Brill.

Musa, A.Y. (2008) Hadith as Scripture. New York: Palgrave Macmillan.

Nemoy, L. (1952) Karaite Anthology. New Haven: Yale University Press.

Neusner, J. (1986) The Oral Torah. San Francisco: Harper & Row.

Newman, A.J. (2000) The Formative Period of Twelver Shi'ism. Richmond: Curzon Press.

Polliack, M. (red.) (2003) Karaite Judaism. Leiden: Brill.

Rahman, F. (1965) Islamic Methodology in History. Karachi: Central Institute of Islamic Research.

Rahman, F. (1979 [1966]) Islam, wyd. 2. Chicago: University of Chicago Press.

Robinson, C.F. (2003) Islamic Historiography. Cambridge: Cambridge University Press.

Sadeghi, B. (2008) "The Traveling Tradition Test," Islamic Law and Society 15(2), s. 203–242.

Sadeghi, B. i Bergmann, U. (2010) "The Codex of a Companion of the Prophet," Arabica 57(4), s. 343–436.

Sadeghi, B. i Goudarzi, M. (2012) "Sana'a 1 and the Origins of the Qur'an," Der Islam 87(1–2), s. 1–129.

Saeed, A. (2006) Interpreting the Qur'an. London: Routledge.

Saeed, A. i Saeed, H. (2004) Freedom of Religion, Apostasy and Islam. Aldershot: Ashgate.

Schacht, J. (1950) The Origins of Muhammadan Jurisprudence. Oxford: Clarendon Press.

Serjeant, R.B. (1978) "The Sunnah Jami'ah, Pacts with the Yathrib Jews, and the Tahrim of Yathrib: Analysis and Translation of the Documents Comprised in the So-Called 'Constitution of Medina'," Bulletin of the School of Oriental and African Studies 41(1), s. 1–42.

Schoeler, G. (2009) The Genesis of Literature in Islam, tłum. S.M. Toorawa. Edinburgh: Edinburgh University Press.

Schoeler, G. (2011) The Biography of Muhammad: Nature and Authenticity, tłum. U. Vagelpohl. London: Routledge.

Shoemaker, S.J. (2022) Creating the Qur'an. Oakland: University of California Press.

Sinai, N. (2017) The Qur'an: A Historical-Critical Introduction. Edinburgh: Edinburgh University Press.

Sperber, D. (1996) Explaining Culture: A Naturalistic Approach. Oxford: Blackwell.

Tajfel, H. i Turner, J.C. (1979) "An Integrative Theory of Intergroup Conflict," w Austin, W.G. i Worchel, S. (red.) The Social Psychology of Intergroup Relations. Monterey, CA: Brooks/Cole.

van Putten, M. (2022) Quranic Arabic: From Its Hijazi Origins to Its Classical Reading Traditions. Leiden: Brill.

Weber, M. (1978 [1922]) Economy and Society, red. G. Roth i C. Wittich. Berkeley: University of California Press.

Whelan, E. (1998) "Forgotten Witness," Journal of the American Oriental Society 118(1), s. 1–14.

Uwaga o tekście. To wydanie dla czytelnika zachowuje pełną treść dowodową i naukową oryginalnego historyczno-krytycznego przeglądu — każdy argument, rękopis, inskrypcję, monetę, papirus, uczonego, debatę, datę, zastrzeżenie, kontrargument i odwołanie — wyrażoną na nowo dla czytelnika ogólnego, z wszystkimi terminami technicznymi i postaciami historycznymi wprowadzonymi przy pierwszym pojawieniu się. Cytowane tu stanowiska — co do datowania rękopisów, metodologii isnad-cum-matn i wczesnej historiografii islamskiej — pozostają żywymi sporami naukowymi i powinny być odczytywane jako prowizoryczne. Etykiety dowodowe zdefiniowane we Wprowadzeniu stosują się w całym tekście: tam, gdzie twierdzenie jest faktem, konsensusem, poglądem większości, poglądem mniejszości, sporne, teologiczne, prawne, zwyczajowe lub spekulatywne, tekst to mówi — a tam, gdzie uczciwą odpowiedzią jest "nieznane", mówi i to.